fot. twitter.com

A. Maciejewski o wyborach prezydenckich: Dzisiaj potrzeba osoby, która nie zapomni, jakie państwo reprezentuje, kto jest jej wyborcą i będzie w pierwszej kolejności pilnowała interesu państwa polskiego

Dzisiaj potrzeba osoby o wielkim zaufaniu, o wielkiej wiarygodności, osoby stabilnej, która będzie w stanie prowadzić Polskę w naprawdę trudnych czasach, ale jednocześnie nie zapomni, jakie państwo reprezentuje, kto jest jej wyborcą i będzie w pierwszej kolejności pilnowała interesu państwa polskiego. To jest bardzo ważna rzecz, bo mam wrażenie, że niektórzy kandydaci o tym zapominają – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Andrzej Maciejewski, politolog, odnosząc się do nadchodzących wyborów prezydenckich i trwającej już prekampanii.

Kampania prezydencka największych obozów politycznych już trwa, choć oficjalnie jeszcze się nie rozpoczęła. Do wyborów zostało pół roku.

– Mamy nową tradycję w polskiej polityce – nazywamy to prekampanią – coś, co jest rozgrzewką. Jest to o tyle wygodne dla kandydatów, że na tym etapie nie mają jeszcze rygorów finansowych, nie mają rygorów prawnych. Tak naprawdę wszystko, co robią (…), to przyspieszenie, ale jednocześnie ryzyko wypalenia, bo ile można mówić o tym samym. Ile można opowiadać te same kawały i te same przykłady? Jest to naprawdę wielkie wyzwanie, a pół roku intensywnej kampanii to będzie inwazja na miasta, gminy wszelkich kandydatów, którzy będą próbowali zainteresować wyborców swoją osobą – mówił Andrzej Maciejewski.

Należy zauważyć, że prekampania kosztuje. Należy sobie więc zadać pytanie, kto płaci za podróże polityków spotykających się z wyborcami w różnych zakątkach Polski.

– Warto by było, żeby w tych miejscach, w których spotykał się jeden czy drugi kandydat, zadać pytanie, kto za to zapłacił? Kto pokrył koszty? (…) Jednocześnie pytanie, dlaczego – w sposób przecudny – kiedy pojawia się spotkanie jednego z kandydatów, przerywany jest program informacyjny wszystkich stacji. (…) Nie słyszałem, żeby którykolwiek inny prezydent miasta wojewódzkiego jeździł tak intensywnie po Polsce od lat i na jego wejście przerywane były programy informacyjne i wszystkie audycje, „bo pan prezydent Trzaskowski będzie przemawiał”. Jest to coś niesamowitego i na pewno to nie ma nic wspólnego ani z uczciwą kampanią, ani z równymi szansami kampanijnymi – zwrócił uwagę politolog.

Nie ma co się łudzić, że kampania będzie merytoryczna. Jak zaznaczył gość „Aktualności dnia”, polityka opiera się na emocjach, Możemy się więc spodziewać wyciągania „brudów” i „haków”.

– To, co już mamy w prekampanii, pokazuje, że najbardziej młody i najbardziej świeży kandydat, pan Karol Nawrocki, już ma całą serię fake newsów, całą serię pomówień, całą serię insynuacji z każdej ze stron, a to jest dopiero (…) trzeci dzień od wskazania, że będzie kandydował. (…) Oczywiście kampania będzie miała taką barwę. Do pewnego momentu będzie ona fascynująca, ale to się kończy, bo albo wybieramy prezydenta, albo szukamy osoby bez błędów. Musimy na to patrzeć w sposób krytyczny. (…) Dzisiaj potrzeba osoby o wielkim zaufaniu, o wielkiej wiarygodności, osoby stabilnej, która będzie w stanie prowadzić Polskę w naprawdę trudnych czasach (…), ale jednocześnie nie zapomni, jakie państwo reprezentuje, kto jest jej wyborcą i będzie w pierwszej kolejności pilnowała interesu państwa polskiego. To jest bardzo ważna rzecz, bo mam wrażenie, że niektórzy kandydaci o tym zapominają – podkreślał rozmówca Radia Maryja.

Politolog zaznaczył też, że prezydent musi charakteryzować się szczególnym kręgosłupem, aby – zgodnie ze swoją misją – stać na straży polskiej konstytucji.

– Ktoś, kto nie stoi prosto, będzie pełzał jak żmija – stwierdził gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy z Andrzejem Maciejewskim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj