fot. PAP/Łukasz Gągulski

24 maja Krakowianie zdecydują, czy Aleksander Miszalski zostanie na stanowisku prezydenta miasta

Już za dwa tygodnie referendum w Krakowie. Mieszkańcy zdecydują, czy prezydent Aleksander Miszalski straci stanowisko.

Prezydent Krakowa nie widzi powodów, aby miał odejść z urzędu.

– Dwa lata to jest za mało czasu, żeby kogoś rozliczać nie politycznie, tylko realnie z wykonanych zadań w mieście – mówił Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.

W te dwa lata prezydentury Aleksander Miszalski doprowadził do tego, że nie było problemem zebranie podpisów, aby zarządzić referendum w sprawie jego odwołania.

– Jeżeli popatrzymy na nastroje społeczne, to rzeczywiście widać to poruszenie i to poruszenie referendalne zryw przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu – wskazał Tomasz Synowiec, politolog.

Politolog wyliczył decyzje prezydenta Krakowa, które budzą wątpliwości.

– Są sprawy takie jak kwestia zadłużenia, którą obciążony jest prezydent Aleksander Miszalski. To kwestia sposobu przyjęcia strefy czystego transportu oraz jednoczesnego podniesienia cen komunikacji miejskiej – zauważył Tomasz Synowiec.

Głosowanie odbędzie się za dwa tygodnie w niedzielę. Według sondaży jest duża szansa na odwołanie prezydenta Krakowa. Aleksander Miszalski wezwał do bojkotu referendum.

– Jeżeli ktoś chce, żebym dalej pełnił tę funkcję, to lepiej na referendum nie iść, niż iść i bronić – stwierdził włodarz Krakowa.

Prezydenta Krakowa bronią politycy Koalicji Obywatelskiej i uderzają w inicjatorów referendum.

– Niestety mieszkańcy Krakowa nic nie wiedzą na temat źródeł finansowania tej zorganizowanej akcji obrzydzania naszego miasta – powiedział Dominik Jaśkowiec, poseł KO.

Koalicja Obywatelska zwróciła uwagę, że kampania referendalna jest na tyle szeroka i bogata, iż na pewno jest bardzo kosztowna, stąd pytania o to ją finansuje.

– To są cztery gazetki różnej treści. One są dystrybuowane nie tylko do skrzynek pocztowych. Te dostałam na Rondzie Mogilskim, pozostałe na Nowej Hucie – oznajmiła Katarzyna Matusik-Lipiec, poseł KO.

Inicjatorzy referendum zarzutami obrońców prezydenta Aleksandra Miszalskiego się nie przejmują.

– Dlaczego to robią? Bo wiedzą, że mają dramatycznie słabego prezydenta, że te dwa lata to była w gruncie rzeczy parodia prezydentury – podkreślił Jan Hoffman, inicjator akcji referendalnej w Krakowie.

W odpowiedzi na zarzuty o finansowanie kampanii inicjatorzy referendum wyliczają działania Aleksandra Miszalskiego.

– Tylko w pierwszym kwartale tego roku miasto podpisało umowy z mediami na 556 tys., na promocję miasta, na promocję prezydenta. To wszystko odbywa się ze środków publicznych – zauważył Piotr Kubiczek, inicjator akcji referendalnej w Krakowie.

W koalicji rządowej są obawy o wizerunkową porażkę w Krakowie.

– To nie jest tak, że przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Sytuacja jest bardzo ciekawa i rzeczywiście dzisiaj trudno powiedzieć. Myślę, że jest możliwe odwołanie prezydenta – wyjaśnił Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy.

Opozycja z kolei liczy, że ewentualna zmiana w Krakowie to będzie dopiero początek.

– Właściwie chyba nie ma nikogo poza Platformą Obywatelską, kto by prezydenta Aleksandra Miszalskiego bronił. Mam jedną nadzieję, że może to być jakiś taki punkt zwrotny w polityce w polskich wielkich miastach – akcentował Marcin Horała, poseł PiS.

Głosowanie rozpocznie się 24 maja o godz. 7:00 i potrwa do 21:00.

TV Trwam News

drukuj