fot. PAP/Albert Zawada

101. rocznica Bitwy Warszawskiej

Święto Wojska Polskiego przypomina o wielkim zwycięstwie Polaków nad bolszewikami w 1920 roku. W niedzielę mija 101 lat od tamtych wydarzeń. Polska armia dowodzona przez Józefa Piłsudskiego odepchnęła od Europy widmo rosnącego w siłę komunizmu.

Kilkanaście miesięcy po odzyskaniu niepodległości Polacy musieli stawić czoła kolejnemu zagrożeniu, ponieważ ze Wschodu nadchodziły wojska bolszewickie  – mówił historyk Piotr Boroń.

– Rosja bolszewicka miała zamiar podbić jak najwięcej świata, póki Europa jeszcze nie otrząśnie się z I wojny światowej – wyjaśnił Piotr Boroń, historyk.

Polska toczyła wojnę z bolszewikami przy obojętności krajów z Zachodu. Francja wysłała pomoc, która jednak ostatecznie nie dotarła. Naszym największym sojusznikiem okazali się wtedy Węgrzy.

– Węgrzy  przewieźli do Polski cały zapas amunicji, jaki mieli u siebie – tłumaczył prof. Zygmunt Woźniczka, dyrektor Instytutu Myśli Polskiej im. Wojciecha Korfantego w Katowicach.

Europa nie zdawała sobie sprawy ze skali zagrożenia.

– Nastąpiłby marsz tej wielkiej masy bolszewików, którym wiele nie potrzeba było. Była to masa, która napędzała się siłą zdobytego terenu – dodał dr Marcin Paluch z Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie.

Masy robotnicze na Zachodzie ulegały bolszewickiej propagandzie. W Niemczech odżyły nadzieje na uniknięcie plebiscytu i przejęcie, na trupie poległej Polski, kontroli nad Górnym Śląskiem. Sytuacja Polski była dramatyczna. Rada Obrony Państwa skierowała odezwę do narodu. Ponad 100 tys. osób wstąpiło w szeregi Armii Ochotniczej, z czego 30 tys. to mieszkańcy Warszawy.

– Polska miała niewielką armię i to pochodzenia trzech zaborów, przez co nie była zgrana. Ta armia miała stawić czoło większej fali armii czerwonej, która szła spontanicznie na Zachód – wskazał Piotr Boroń.

W marszu na Warszawę wojskami bolszewickimi dowodził Michaił Tuchaczewski. Józef Piłsudski podjął decyzję o kontrofensywie znad Wieprza. Był to manewr, który przesądził o polskim zwycięstwie.

– Wojska Polskie weszły na tyły armii bolszewickiej. Bolszewicy już w tym czasie forsowali Wisłę w okolicach Płocka. Michaił Tuchaczewski zamierzał na północy obejść Warszawę i szturmować ją od zachodu – wyjaśnił prof. Zygmunt Woźniczka.

– W ten rozciągnięty front bolszewicki Polacy zadali cios od południowego wschodu rozrywając front – dodał Piotr Boroń.

Polska odparła ofensywę bolszewików, a historia tamtych dni – ze względu na datę 15 sierpnia – już na zawsze związała się z Uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wzięci do niewoli bolszewicy mówili, że widzieli na ciemnym niebie potężną, kobiecą postać, od której biło jasne światło. Wojnę polsko-bolszewicką zakończyło podpisanie Traktatu Ryskiego. Wytyczona wtedy granica przetrwała do 1939 roku.

 

TV Trwam News

drukuj