Winna jest demoralizacja
Z dr. Markiem Czachorowskim, etykiem z KUL, rozmawia Małgorzata Pabis
Watykańskie zalecenia związane z nadużyciami duchownych wobec nieletnich są
bardzo istotne, gdyż nagłaśnianie grzechów nielicznych księży, czasem sprzed
kilkudziesięciu lat, stało się formą walki z wszystkimi kapłanami…
– W Kościele zdarzają się ludzie, którzy popełniają różnego rodzaju wykroczenia.
Jeżeli okazuje się, że jakiś kapłan jest winny, ponosi karę. I tak powinno być.
Nauczanie Kościoła w tej sprawie jest jasne i klarowne – dobro nazywa dobrem, a
zło złem. I w przypadku jakichkolwiek nadużyć Kościół reaguje. Trzeba jednak
udowodnić winę. Dopóki się tego nie zrobi, istnieje coś takiego jak domniemana
niewinność. I to wyraźnie przypomniał watykański dokument. Nie wolno w nikogo
rzucać kamieniami. Tymczasem wyrok bez sądu wydają często media. Aby zniszczyć
Kościół, zjawisko nadużyć wobec nieletnich celowo "przypina się" jedynie ludziom
Kościoła.
Dlaczego atakuje się przede wszystkim duchownych?
– Kiedy rzuci się oskarżenia na pasterza, rozpraszają się owce. To po pierwsze.
Po drugie – owce tracą poczucie, co jest dobre, a co złe. Co więcej, często w
takiej sytuacji zaczynają usprawiedliwiać swoje grzechy. I tu jest ważne, aby w
przypadku braku dowodów walczyć o dobre imię swoich pasterzy. Swoją czujność
powinien także wzmóc Kościół, jednoczyć się i być konsekwentny. Wtedy łatwiej
będzie nam bronić się przed atakami.
Problem nadużyć wobec nieletnich we współczesnym świecie nie bierze się
znikąd…
– Źródłem nadużyć wobec nieletnich jest przede wszystkim demoralizacja całych
społeczeństw i ich dechrystianizacja. Odpowiedzialność w dużej mierze ponoszą tu
media. Najpierw podsuwają ludziom różne gorszące, nieetyczne propozycje, a
potem, kiedy jakiś człowiek ulega słabości, pierwsze go piętnują. Dobrze by
było, gdyby media uderzyły się najpierw w swoje piersi, a dopiero później w
cudze.
Dziękuję za rozmowę.
