fot. pixabay.com

W sądzie dla Warszawy-Mokotowa trwa rozprawa dotycząca stosowania tortur i zatrzymania księdza M. Olszewskiego

W sądzie dla Warszawy-Mokotowa przy ulicy Ogrodowej trwa rozprawa dotycząca stosowania tortur i zatrzymania ks. Michała Olszewskiego. Obrońcy kapłana alarmują, że kluczowy materiał wideo nie został przekazany do sądu.

Sprawa dotyczy sposobu traktowania ks. Michała Olszewskiego m.in. przez funkcjonariuszy. Jak informowały media, kapłan miał być wybudzany w nocy, odmawiano mu dostępu do toalety i ograniczano jedzenie oraz napoje.

Prawnik kapłana, mec. Michał Skwarzyński, ocenił, że rozprawa najprawdopodobniej się dziś nie zakończy. Policja zignorowała sąd i nie przesłała żadnych nagrań z pomieszczenia dla osób zatrzymanych – powiedział pełnomocnik.

– ABW i policja mówią bzdury – bo to tak trzeba nazwać – na temat tego, że ksiądz Michał rzekomo był karmiony. Sposób karmienia miał przebiegać w sposób sprzeczny z przepisami sanepidu. Pomijam, że wersja wydarzeń podawana przez ABW na stronie internetowej jest odmienna od tej, którą przesłano do sądu. Tak samo jest odmienna od tego, co twierdzi Policja w swoim piśmie. Tam jest dużo nieścisłości. Tak samo nie ma wskazanego nagrania z Orlenu, chociaż te nagrania tak naprawdę też są. Mamy do czynienia z próbą zamiecenia tej sprawy pod dywan. Mam nadzieję, że będziemy mogli przedstawić argumenty w taki sposób, żeby opinia publiczna mogła sobie wyrobić zdanie na temat tej sprawy – wskazał mec. Michał Skwarzyński.

Ks. Michał Olszewski jest więziony od kilku miesięcy za rzekome nieprawidłowości w pozyskiwaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Pod koniec sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przedłużeniu o kolejne trzy miesiące tymczasowego aresztu dla kapłana i dwóch urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wiceszefowa tego resortu, Maria Ejchart – która odpowiada za więziennictwo –twierdzi, że sytuację więzionych sprawdzał niezależny sędzia penitencjarny. Informacje o stosowaniu tortur uznała za polityczną narrację.

Obrońcy kapłana skierowali sprawę m.in. do ONZ.

RIRM

drukuj