Uczmy miłości, która jest darem
Niezmiernie ważne jest, aby młodzi ludzie mogli obserwować rodziny, które
dają świadectwo piękna chrześcijańskiego małżeństwa, i czerpali z nich wzór.
Z JEm. ks. kard. Ennio Antonellim, przewodniczącym Papieskiej Rady
ds. Rodziny, rozmawia Agnieszka Gracz
Księże Kardynale, dane statystyczne wskazują, że dla wielu z nas rodzina
jest nadal najważniejsza. I paradoksalnie dziś w wielu krajach przede wszystkim
Europy Zachodniej rodzina przeżywa wielki kryzys. Jak można wyjaśnić przyczynę
tego kryzysu?
– Istotnie, z wielu statystyk wynika, że prawdziwa, wierna miłość i rodzina
znajdują się najwyżej na skali naszych wartości, tak jest w przypadku większości
badanej społeczności, także osób młodych. Z drugiej strony nie można zanegować
kryzysu, jaki dotknął rodziny na świecie. Tam, gdzie jest on silniejszy, ale i
tam, gdzie jest słabszy, można zauważyć podobne tendencje: zmniejsza się liczba
małżeństw, obniża się również wiek zawierania sakramentu małżeństwa, wzrasta
liczba rozwodów, wolnych związków, singli z wyboru, związków homoseksualnych.
Możemy zauważyć drastyczny spadek liczby urodzeń, rozprzestrzenia się zabijanie
dzieci poczętych, wzrasta liczba dzieci ze związków niesakramentalnych. A
przyczyn tego kryzysu jest wiele, wśród nich można wskazać: coraz częstsze
stosowanie środków antykoncepcyjnych, absolutne poszukiwanie samorealizacji na
płaszczyźnie zawodowej, dążenie do osiągnięcia sukcesu: indywidualizm,
subiektywizm i relatywizm etyczny, propagowanie ideologii gender,
rozprzestrzenianie się modeli życia proponowanych przez programy telewizyjne i
inne media masowego komunikowania. Do tego kryzysu rodziny przyczynia się
również sekularystyczna mentalność, która spycha na margines życia Boga.
W wielu państwach prawo osłabia lub zmierza w kierunku osłabiania
rodziny opartej na sakramencie małżeństwa kobiety i mężczyzny. Jak Eminencja
wspomniał, legalizuje się lub też próbuje się legalizować związki tych samych
płci, stwarza się więcej możliwości funkcjonowania parom, które żyją bez
sakramentu małżeństwa, i przede wszystkim zauważa się więcej rozwodów w
porównaniu z minionymi latami… Jakie zagrożenia niosą ze sobą takie
zachowania? Czy nie nadszedł już czas, że ludzkość powinna się zmienić, jeśli
chce przetrwać?
– Politycy czy różne instytucje sprawiają wrażenie, jakby jeszcze nie
spostrzegły, iż kryzys rodziny niesie ze sobą rozpad społeczeństwa, paraliż
rozwoju, starzenie się populacji, samotność wielu osób i kryzys ekonomii. Bardzo
ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że tylko zdrowa rodzina daje nam
przyszłych mieszkańców, kształtuje wartości społeczne, przekazuje tradycje,
wartości kulturowe i religijne. Normalna rodzina oparta na sakramencie
małżeństwa kobiety i mężczyzny nie może być porównywana z innymi formami
związków, które są prywatnym wyborem człowieka i nie wnoszą żadnego pożytecznego
wkładu w rozwój społeczności. Małżeństwo nie jest tylko kwestią uczuć, ale jest
wzajemnym podnoszeniem wartości mężczyzny i kobiety, przyjęcia i wychowania,
dzieci w środowisku miłości i równowagi psychicznej stabilności, zaufania i
poświęcenia.
Często politycy, rządy państw zwracają uwagę na znaczenie rodziny i na
konieczność jej wsparcia, jednak w praktyce zwykle okazuje się, że to tylko
deklaracje. Jakich działań Kościół oczekiwałby od władzy świeckiej w sferze
pomocy rodzinie? Odczuwamy skutki minionych, ale i dzisiejszych zaniedbań w
polityce prorodzinnej, a będą one coraz bardziej widoczne za kilka, kilkanaście
lat…
– Niestety, politycy mówiąc o rodzinie, używają liczby mnogiej, tak jak gdyby
istniało wiele równoważnych modeli rodziny. Kościół katolicki pragnie, aby
wzięto w obronę jedyny normalny model rodziny, tzw. tradycyjny, i aby politycy
wspierali misję rodziny, którą jest przekazywanie życia, wychowywanie potomstwa.
Politycy powinni wspierać rodziny z dziećmi poprzez programy pomocy finansowej,
wsparcie społeczne, zagwarantowanie wolności wyboru szkoły i programów
edukacyjnych, możliwość dostosowania wymagań i czasu pracy do rytmu
funkcjonowania rodziny z małymi dziećmi.
Katolicy świeccy powinni angażować się w inicjatywy kulturalne i polityczne.
Istnieje pilna potrzeba zaktywizowania stowarzyszeń rodzinnych, by podejmowały
działania na płaszczyźnie społecznej. Jeśli nie otacza się rodziny troską, to
zmierza się w kierunku, jak już wcześniej wspomniałem, smutnej przyszłości nie
tylko pojedynczych osób, ale i całych społeczeństw. Nie bez powodu błogosławiony
Ojciec Święty Jan Paweł II mówił o "demograficznym samobójstwie" narodu, a z
kolei Ojciec Święty Benedykt XVI apeluje o "pilną potrzebę edukacji".
Zdarza się, że polityk, który uważa się za katolika, głosuje np. za
ustawami legalizującymi związki homoseksualne czy popiera aborcję, zapłodnienie
in vitro… Co można powiedzieć o takiej postawie?
– Tacy politycy są niespójni z własną wiarą i byciem katolikiem: nie można być
chrześcijaninem na własny sposób, można być nim tylko, gdy naśladujemy Chrystusa
i wypełniamy Jego wolę, tak jak mówią nam Pismo Święte i nauka Kościoła. Poza
tym tacy politycy są w sprzeczności z prawem naturalnym, które wyraża się
poprzez rozum: na przykład nie można racjonalnie usprawiedliwić zamordowania
niewinnej istoty ludzkiej, a taką jest już embrion tuż po poczęciu.
Sytuacja demograficzna wielu państw europejskich jest dramatyczna, co
wiąże się w dużym stopniu ze złą kondycją duchową rodziny. Jak budować w młodych
pokoleniach poczucie wartości macierzyństwa i ojcostwa?
– Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na edukację dzieci, młodzieży i
dorosłych we wzrastaniu do prawdziwej miłości, która nie jest pożądaniem, ale
przede wszystkim darem i komunią na wzór Boga zjednoczonego w doskonałości
Trzech Osób Boskich. Potrzeba autentycznego i konkretnego doświadczenia, że
prawdziwa miłość daje wielką radość: "Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w
braniu" (Dz 20, 35), jak mówił sam Pan Jezus. Poza tym niezmiernie ważne jest,
aby młodzi ludzie mogli obserwować rodziny, które dają świadectwo piękna
chrześcijańskiego małżeństwa, i czerpali z nich wzór.
W tym roku Papieska Rada ds. Rodziny obchodzi 30. rocznicę powstania, a
także 30. rocznicę adhortacji "Familiaris consortio". Jakie wyzwania stawia
sobie ta dykasteria watykańska na najbliższe lata?
– Naszym pragnieniem jest opracowanie "Vademecum" duszpasterstwa małżeństw.
Dlatego też zachęcamy Konferencje Episkopatów poszczególnych krajów, a także
biskupów do stopniowego i ciągłego rozwijania duszpasterstwa rodzin według
wskazań bł. Jana Pawła II zawartych w adhortacji apostolskiej "Familiaris
consortio". Następnie naszym celem jest zorganizowanie międzynarodowego kongresu
duchowości małżeńskiej, także mając na uwadze Centrum Duchowości dla Rodzin,
które w najbliższym czasie powstanie w Nazarecie, w Ziemi Świętej. Chcemy
również zachęcać do rozszerzania się ruchów duchowości i apostolatu rodzin oraz
do rozwoju stowarzyszeń rodzinnych.
Księże Kardynale, za kilka miesięcy odbędzie się kolejne międzynarodowe
spotkanie rodzin. Tym razem rodziny z całego świata w dniach od 30 maja do 3
czerwca będzie gościł Mediolan. Hasło tego spotkania brzmi: "Rodzina staje się
tym, czym jesteś". Jak przebiegają przygotowania do tego wydarzenia i jakie cele
stawia temu wydarzeniu Kościół?
– Przygotowujemy zbliżające się Światowe Spotkanie Rodzin w Mediolanie,
zaczynamy również myśleć o kolejnym spotkaniu, które będzie przypadać w 2015
roku.
Aby nasze Światowe Spotkanie Rodzin w Mediolanie stało się naprawdę owocne,
konieczne jest – jak mówi Ojciec Święty – właściwe przygotowanie rodzin w
diecezjach i parafiach. Papieska Rada ds. Rodziny przygotowała program katechezy
na temat: "Rodzina: praca i świętowanie". Materiały zostały przetłumaczone na
wiele języków obcych, również na język polski. Jest to propozycja Tygodnia
Rodziny do zrealizowania w poszczególnych parafiach. Oczywiście ważne jest
również uczestnictwo w Światowym Spotkaniu Rodzin w Mediolanie, aby wspólnie
świętować z Ojcem Świętym i z innymi rodzinami, tymi, które przyjadą, ale
również tymi z diecezji mediolańskiej, które również są dyspozycyjne do
przyjęcia goszczących rodzin.
Dziękuję za rozmowę.
