fot. PAP/Tytus Żmijewski

Pogarsza się sytuacja polskich sadowników

Sadownicy alarmują w sprawie czereśni. Domagają się kontroli jakości importowanych owoców. Okazuje się, że część z nich jest przesypywana w polskie opakowania i sprzedawana jako polski produkt.

Daniel Jóźwiak prowadzi plantacje truskawek na Lubelszczyźnie.

 – Ogólnie jest to około pięciu hektarów truskawki podzielonej na sprzedaż detaliczną, a część na przetwórnie – mówił plantator truskawek.

 W tym roku łatwo nie jest. Silne mrozy i susza dały się we znaki owocom miękkim. Do tego dochodzi spory import owoców.

– Oni mają z krajów innych klimat bardziej sprzyjający, gdzie nie występują przymrozki, że oni mają po 5 zł i potem sobie sprzedadzą za tyle, ile będą uważali – mówił Daniel Jóźwiak.

Podobnie jest z czereśniami. Ogromne ilości tych owoców napłynęły do Polski z zagranicy.

– Chyba coś niezrównoważonego się wydarzyło, bo tych czereśni napłynęło naprawdę tak dużo. Ja nie widziałem tyle czereśni zagranicznej na Broniszach jak w tę niedzielę. Załamanie rynku nastąpiło momentalnie – powiedział wiceprezes Związku Sadowników RP, Krzysztof Czarnecki.

Import to jedno – pojawił się też nieuczciwy proceder przesypywania zagranicznych owoców w polskie opakowania i sprzedawania jako polskich.

– My spełniamy wszystkie warunki integrowanej ochrony, przestrzegamy wszystkich terminów – jest to robione w takiej wysokiej kulturze zdrowotnej, nie chcemy, żeby te nasze owoce były mieszane z owocami niewiadomego pochodzenia – zauważył Krzysztof Czarnecki.

 Po interwencji sadowników ruszyły kontrole.

– Istotne dla konsumenta jest ten kraj pochodzenia, żeby wiedział, co kupuje. Wszyscy jesteśmy patriotami, jeśli chodzi o nasze produkty polskie i zachęcamy do kupowania polskich produktów wyprodukowanych przed polskich rolników. Taka informacja musi być, ale jednocześnie ta czereśnia musi spełniać określone wymagania jakościowe, które tak naprawdę są istotą, które rzutują na smak, zapach tego owocu, który Polacy tak bardzo lubią – poinformowała główny inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, Dorota Bocheńska.

Inspektorzy już wykryli pierwsze nieprawidłowości – m.in. niewłaściwe oznakowanie owoców. Prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek, zwrócił uwagę na konieczność wprowadzenia mechanizmów ochronnych dla polskich sadowników.

– Niektóre zakłady twierdzą, iż mają pełne magazyny, a inne, że nie mają gdzie kupić polskiego dobrego produktu, a więc sprowadzają z zagranicy, głównie z Ukrainy. Musimy wypracować jakieś mechanizmy, które by to regulowały. Mamy na to pomysł, mamy plantatorów i delegatów naszej izby i chcemy to wprowadzić w życie, żeby to troszeczkę monitorować, na razie w Lubelskiej Izbie Rolniczej, a później może w całym kraju – podsumował Gustaw Jędrejek.

 Bez odpowiednich mechanizmów wiele gospodarstw – szczególnie tych małych, rodzinnych – może upaść.

TV Trwam News

drukuj