Teraz przeszkadzają wybory

Władze Nowego Sącza znalazły kolejny powód przemawiający za pozostawieniem
w centrum miasta pomnika Armii Czerwonej. Tym razem na przeszkodzie stanęły
zbliżające się wybory parlamentarne i obawa przed wywołaniem ogólnokrajowej
awantury. Warto podkreślić, że ów decyzyjny bezdech trwa już 19 lat.

Od 1992 roku kolejne władze Nowego Sącza nie były w stanie wykonać uchwały rady
miasta w sprawie przeniesienia pomnika chwały Armii Czerwonej. "Pomnik wiecznej
sławy bohaterom poległym w bojach za wolność i niezależność Związku
Radzieckiego" straszy na jednej z głównych arterii komunikacyjnych miasta.
Włodarzom Nowego Sącza najwyraźniej nie przeszkadza gloryfikowanie
"wyzwolicieli", którzy szli do boju "za naszą sowiecką ojczyznę". Wydawało się,
że sprawę przeniesienia pomnika i mogił sowieckich żołnierzy rozwiąże popierany
przez PiS prezydent Ryszard Nowak, ale ten nie wykazuje chęci do zamknięcia tej
sprawy. Organizacje kombatanckie o interwencję poprosiły Arkadiusza Mularczyka,
szefa małopolskich struktur PiS, ale poseł mimo poparcia dla inicjatywy nie był
w stanie wpłynąć na prezydenta Nowaka. – Jestem zwolennikiem przeniesienia
pomnika Armii Czerwonej z centrum Nowego Sącza lub co najmniej zmiany tablic na
nim widniejących. Takie inicjatywy wiążą się z pewnymi uzgodnieniami i wymagają
czasu, stąd też sugerowałem panu prezydentowi, by wszczął stosowne procedury.
Mam nadzieję, że prezydent Nowego Sącza nie pozostanie głuchy na liczne apele,
sugestie i podejmie działania – powiedział nam Arkadiusz Mularczyk. Jak
przyznał, by zrealizować pomysł przeniesienia pomnika oraz grobów
czerwonoarmistów na cmentarz komunalny, na pewno niezbędna jest determinacja
władz miasta, a tej jak na razie nie widać.
W ocenie Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, bierna
postawa prezydenta Nowego Sącza może świadczyć o prezentowanym przezeń
światopoglądzie. Taki stan rzeczy jest niezrozumiały, bo Ryszard Nowak nie tylko
wygrał wybory prezydenckie w Nowym Sączu z poparciem PiS, ale też z ramienia tej
partii wcześniej był posłem na Sejm. – Być może teraz nie ma już wiele wspólnego
z ideałami głoszonymi przez tę partię i świadomie działa na szkodę jej
wizerunku, o czym dobitnie świadczy jego stosunek do sprawy pomnika Armii
Czerwonej – zauważa dr Jerzy Bukowski, rzecznik POKiN. Dlatego też Porozumienie
chce, by Mularczyk, jako szef małopolskich struktur, a zarazem poseł ziemi
nowosądeckiej, wyjaśnił, co stało się w "sławnym z patriotycznych uczuć i z
antykomunistycznej atmosfery Nowym Sączu, że nikt nie jest w stanie przywołać do
porządku jego prezydenta, jawnie kpiącego sobie z prawdy historycznej, uchwały
lokalnego samorządu, głosu wielu stowarzyszeń kombatanckich i
niepodległościowych, apelu wojewody małopolskiego, a także kompromitującego
partię, która pomogła mu objąć pełnioną obecnie funkcję". W rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" Arkadiusz Mularczyk przyznał, że w kontaktach z prezydentem
Nowakiem poruszał temat pomnika Armii Czerwonej. Nowak miał wówczas m.in. uznać,
że taka inicjatywa, podjęta tuż przed wyborami, nie byłaby dobrze odebrana i
spowodowałaby ogólnopolską awanturę. – Faktycznie termin na podejmowanie takich
decyzji nie jest najszczęśliwszy. Nie mam wątpliwości, że przeniesieniu pomnika
będzie towarzyszyła wielka awantura. Podniosą się głosy, jak to PiS wywołuje
konflikt z Rosją i utrudnia dialog czy jakiż to ciemnogród panuje w Nowym Sączu,
którego władze chcą bezcześcić swoich "wyzwolicieli"… Z drugiej strony jest
oczywiste, że 19 lat to zbyt długo i gdyby to ode mnie zależało, wszcząłbym
niezbędne procedury – zaznaczył Mularczyk. Zapewnił też, że w działaniach Nowaka
nie należy doszukiwać się jakichś ukrytych powodów. – Myślę, że prezydent Nowak
nie jest zwolennikiem pozostawienia zarówno tego pomnika, jak i cmentarza w
centrum miasta. Jednak jego zdaniem, przeniesienie nie jest możliwe z uwagi na
pewne kwestie proceduralno-prawne – dodał Mularczyk.
Monument odsłonięty w grudniu 1945 r. już 2 stycznia 1946 r. został wysadzony
przez żołnierzy podziemia. Odbudowany zyskał ochronę UB i MO. Jest to ostatni
duży monument ku chwale Armii Czerwonej w Małopolsce.

 

Marcin Austyn
 

drukuj