Ta droga nie prowadzi do prawdy
Na oficjalnej stronie premiera Federacji Rosyjskiej do dziś widnieje
informacja o tym, że 7 kwietnia 2010 roku Władimir Putin odbył roboczą wizytę w
obwodzie smoleńskim. W trakcie tej wizyty odwiedził on także Państwowy Kompleks
Memorialny "Katyń", w którym wraz z premierem Donaldem Tuskiem wziął udział we
wspólnych rosyjsko-polskich uroczystościach ku czci "ofiar represji politycznych
lat trzydziestych, polskich wojskowych oraz sowieckich żołnierzy rozstrzelanych
przez nazistowskich okupantów".
Szefowie obu rządów wzięli także udział w ceremonii złożenia kamienia węgielnego
pod budowę świątyni pod wezwaniem Zmartwychwstania Chrystusa, która powstaje
przy szosie ze Smoleńska przed głównym wejściem do kompleksu memorialnego. W
czasie tych uroczystości premier Rosji powiedział: "Wraz ze wzniesieniem tej
świątyni powstanie miejsce, w którym prości obywatele oraz krewni poległych tu
Polaków, Rosjan, przedstawicieli innych narodów Związku Sowieckiego, którzy
spoczywają w ziemi katyńskiej, będą mogli przyjść, złożyć kwiaty i pomodlić się.
Wspomnieć swoich bliskich, wspomnieć ofiary represji reżimu totalitarnego".
Słowa wypowiedziane wtedy w Katyniu oraz trochę później na konferencji prasowej
w Smoleńsku najlepiej oddają sens polityki pamięci prowadzonej przez władze
Rosji – za śmierć pomordowanych w Katyniu odpowiada anonimowy reżim totalitarny,
przyczyny zbrodni są niemożliwe do ustalenia, a wspólnym miejscem pamięci
powinna być prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Chrystusa.
"Tam więcej prawdy nie ma żadnej…"
W Lesie Katyńskim – kontynuował swój wywód Putin – spoczywają ciała ofiar reżimu
totalitarnego – 4 tys. polskich oficerów, 8 tys. sowieckich obywateli oraz ciała
"wielu setek sowieckich żołnierzy rozstrzelanych przez nazistowskich okupantów".
Rosyjski premier, który chętnie mówił o nazistowskim reżimie, starannie unikał
takich słów jak komunizm, stalinizm, władza sowiecka. Dopiero zapytany wprost w
czasie konferencji prasowej o "imię zła" z trudem wydusił z siebie słowa:
"Imiona polityczne dobrze są znane – to kierownicy ówczesnych służb
bezpieczeństwa, NKWD, Beria…". Co ciekawe, nazwisko Stalina, którego Putin ani
razu nie wymienił w Katyniu, w czasie konferencji prasowej w Smoleńsku pojawiło
się tylko raz, i to w kontekście pozytywnego wyjaśnienia przyczyn zbrodni
katyńskiej. Premier Rosji, zastanawiając się nad powodami, które doprowadziły do
tej potwornej zbrodni, stwierdził: "Tam więcej prawdy nie ma żadnej, która
byłaby jakoś przed kimś ukryta. Pojawia się oczywiście pytanie: dlaczego część
ludzi zesłano na Syberię, a część rozstrzelano? Nie znajduje to racjonalnego
wyjaśnienia. A w dokumentach tego nie ma. Nie wiadomo, dlaczego to było
zrobione, dlaczego dokonano tego przestępstwa, w jakim celu. Nie ma żadnego
wyjaśnienia". Zbrodnia katyńska jest już dosyć dobrze opisana, ale ciągle nie
znamy jej przyczyn. Chodzi zarówno o poznanie bezpośrednich motywów decyzji
sowieckiego Biura Politycznego, jak i o wyjaśnienie zbrodni katyńskiej w
kontekście funkcjonowania całego ludobójczego systemu komunistycznego. Władimir
Putin przyjął w tej sprawie jawnie irracjonalne stanowisko, odwołując się do
motywów emocjonalnych niemających żadnego związku z logiką funkcjonowania
zbrodniczego systemu.
Swój wywód premier Rosji rozwinął w sposób następujący – niedawno od naukowców
dowiedział się, że Stalin osobiście dowodził działaniami zbrojnymi w czasie
wojny 1920 roku. W rezultacie porażki Armii Czerwonej do niewoli polskiej
dostało się wielu jeńców. "Według najnowszych danych, w wyniku głodu, chorób w
niewoli polskiej zmarło 32 tys. jeńców" (Putin). Wspólne polsko-rosyjskie
badania archiwalne pozwoliły ustalić liczbę zmarłych jeńców na 18-20 tysięcy,
ale od czego są "najnowsze dane". W literaturze rosyjskiej można spotkać
znacznie wyższe szacunki liczby ofiar anty-Katynia, ale Putin posługuje się
niezwykle prostą metodą – mnoży przez dwa liczbę polskich ofiar tej zbrodni.
Dalej już wystarczy popuścić wodze własnej fantazji. Putinowi wydaje się, że
Stalin "czuł osobistą odpowiedzialność za tę tragedię" oraz "dokonał tej
zbrodni, kierując się uczuciem zemsty". "W ten sposób czyn nie przestaje być
zbrodniczy, ale, być może, coś to wyjaśnia" – deliberuje rosyjski premier. Słowa
o tym, że Stalin czuł się osobiście odpowiedzialny za tragedię jeńców
sowieckich, w świetle tego wszystkiego, co wiemy o ich losie w czasie II wojny
światowej, brzmią jak kpina lub świadczą o głębokiej niewiedzy ich autora. Z
uczucia zemsty Stalin mógł zamordować żonę i jej krewnych, ale nie tysiące
polskich oficerów. W systemie totalitarnym przestępstwa są "racjonalne", gdyż
podporządkowane są realizacji świadomie sformułowanych celów. Na tym właśnie
polega ich zbrodniczy charakter. Uroczystości 7 kwietnia w Katyniu służyły nie
tylko uczczeniu pamięci ofiar zbrodni katyńskiej, ale niestety także ukrywaniu
prawdy o tej zbrodni.
Władimir Putin słynie z celnych, często w sposób niezamierzony autoironicznych
wypowiedzi. Dlatego też słowa: "Tam więcej prawdy nie ma żadnej", napawać muszą
głębokim smutkiem, niestety znajdującym potwierdzenie wraz z upływem kolejnych
miesięcy od tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem. Moje osobiste doświadczenie
oraz wieloletnie doświadczenie polskich i rosyjskich historyków, potwierdzone
chociażby pracą grupy do spraw trudnych, pokazuje, że wbrew pesymizmowi premiera
Rosji możliwe jest stopniowe, krok po kroku wspólne poszukiwanie prawdy, także
prawdy o zbrodni katyńskiej.
Miejsce wspomnień i wspólnej modlitwy
Oprócz rządu i prezydenta istotną rolę w kształtowaniu polityki historycznej w
Rosji odgrywa Cerkiew prawosławna. Miesiąc przed kwietniowymi uroczystościami w
Katyniu budowę cerkwi Zmartwychwstania Chrystusa na terenie kompleksu
memorialnego odwiedził biskup diecezji smoleńskiej Teofilakt. Przypomniał on, że
inicjatywa wzniesienia cerkwi należy do samego patriarchy Cyryla, który przez
wiele lat był biskupem smoleńskim. "W tej ziemi, którą nazywamy 'Smoleńską
Golgotą’ – mówił biskup Teofilakt – spoczywają tysiące, i tysiące naszych
rodaków, ludzi, którzy oddali życie za wiarę, za naszą Ojczyznę. Tu w ziemi
smoleńskiej w Katyniu spoczywa wielu rosyjskich męczenników i świadków wiary,
którzy dzisiaj sławieni są jako święci Ruskiej Cerkwi Prawosławnej w Soborze
Świętych Ziemi Smoleńskiej, dlatego budowa świątyni stanowi dla nas ważny i
znaczący krok do uwiecznienia pamięci świętych świadków wiary, a także jest
znakiem nadziei i wiary w to, że te tragiczne lata nie stały się czasem
zniszczenia naszego kraju, ale po ich przejściu, nasza Ojczyzna ponownie się
odrodzi i rozkwitnie". Słowa biskupa świadczą więc o tym, że Cerkiew prawosławna
traktuje ziemię katyńską przede wszystkim jako miejsce symbolicznego odrodzenia
zarówno wiary prawosławnej, jak i samej Rosji, a dopiero w dalszej kolejności
jako miejsce pamięci o zamordowanych polskich oficerach.
Biskup Teofilakt wyraźnie powiązał pamięć o zbrodni katyńskiej z wiarą
prawosławną i z rosyjskim patriotyzmem. Dlatego też, zgodnie z komunikatem
zamieszczonym na stronie oficjalnej eparchii smoleńskiej, wznoszona w Lesie
Katyńskim cerkiew Zmartwychwstania Chrystusa ma dominować nad całym kompleksem
dzięki wysokości (40 metrów) oraz pokryciu pozłacanym dachem miedzianym. Obok
cerkwi powstanie dzwonnica i zdrój wody świętej. Ponadto projekt przewiduje
wzniesienie dużego kompleksu budynków obejmujący muzeum
cerkiewno-archeologiczne, kilka sal wykładowych, salę konferencyjną, miejsca
noclegowe dla pielgrzymów, refektarz, budynki gospodarcze. Komunikat ten
informuje również, że cerkiew ma stanowić integralną część kompleksu
memorialnego, co stanowi wyraźne naruszenie polsko-rosyjskiej umowy
nieprzewidującej wznoszenia w Lesie Katyńskim żadnych świątyń. Pomimo tego
premierzy obu rządów uczestniczyli w uroczystości złożenia kamienia węgielnego.
Na marginesie warto zaznaczyć, że na terenie wielkiego kompleksu memorialnego
Pokłonnaja Gora w Moskwie znajdują się świątynie trzech wyznań – cerkiew, meczet
i synagoga. Uroczystości w Katyniu zawsze nosiły ekumeniczny charakter, a w
katastrofie lotniczej zginęli duchowni różnych wyznań. Warto więc zachować
ekumeniczny charakter Katynia, tym bardziej że istnieje w Rosji praktyka
wznoszenia w miejscach pamięci świątyń różnych wyznań.
Cerkiew wznoszona tuż przy szosie prowadzącej ze Smoleńska jako główne miejsce
pamięci zasłoni więc symbolicznie i materialnie Katyń jako miejsce polskiej
martyrologii, a więc miejsce pamięci wielu wyznań. To problem realny, gdyż
mogiły polskich oficerów znajdują się w głębi lasu, ale chyba łatwy do
rozwiązania, chociażby poprzez wzniesienie odpowiednich kaplic lub miejsc
modlitwy. Terror, którego ofiarami padło wielu duchownych i prawosławnych
Rosjan, wieloletnie prześladowanie Cerkwi, rządy wojującego ateizmu tłumaczą
dążenie Kościoła prawosławnego do odrodzenia gorącej wiary prawosławnej.
Niepokoić musi natomiast odwoływanie się przez ten Kościół do całkowicie
świeckiej, zaczerpniętej z ideologii imperialnej koncepcji pojednania narodów
słowiańskich, którego misterium miałoby się dokonywać właśnie na ziemi
katyńskiej. Patriacha Cyryl 4 czerwca br. podczas wizyty w Katyniu, oglądając
miejsce budowy cerkwi, powiedział: "To miejsce powinno być miejscem wspomnień,
które pomogłyby nam jasno zrozumieć sens procesu historycznego, a jednocześnie
miejscem wspólnej modlitwy. Nic tak nie jedna ludzi, jak wspólne cierpienie.
Jeśli mówić o stosunkach bratnich narodów, polskiego i rosyjskiego – bratnich,
gdyż jesteśmy Słowianami – to nam potrzebne jest pełne pojednanie. Niech wspólne
cierpienie, wspólny ból i wspólna krew pojednają nas ponad wszystkimi
historiozoficznymi i innymi rozbieżnościami". Sprawą obu Kościołów jest
prowadzenie dialogu na temat pojednania. Dzieło to zasługuje na wsparcie. W tym
miejscu można tylko sformułować skromną nadzieję, że nie ograniczy się ono do
potwierdzenia wspólnoty ofiar komunizmu i mitycznej jedności słowiańskiej, ale
że wyrastając z wielkiej przeszłości obu naszych narodów, zmierzać będzie ponad
ruinami imperium ku lepszej przyszłości w prawdzie.
Prof.
Włodzimierz Marciniak
Autor jest politologiem, pracownikiem naukowym Instytutu Studiów Politycznych
PAN, Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu oraz
Szkoły Głównej Handlowej. Zajmuje się problematyką współczesnej Rosji.
