Telewizja pod pełną kontrolą
Zmian personalnych w publicznej telewizji po przejęciu władzy przez nową
medialną koalicję PO i SLD nikt oczywiście nie nazywa skokiem na media ani
zamachem na wolność mediów, zawłaszczaniem czy zagrożeniem dla demokracji. Tak
widocznie miało być, bo zgodnie z wytyczną obecnego etapu obecność dziennikarzy
niekojarzonych z PO i SLD jest zaprzeczeniem pluralizmu w mediach publicznych.
Jest wreszcie dobrze, bo nie ma dziennikarzy "kojarzonych z PiS". Potwierdza to
milczenie poseł Małgorzaty Kidawy-Błońskiej czy poseł Iwony
Śledzińskiej-Katarasińskiej, które z takim uporem walczyły z upolitycznieniem
mediów publicznych. Ponadto spełniły się natarczywe oczekiwania "Wyborczej"
wprowadzenia szybkich zmian kadrowych w Programie 1 TVP (Program 2 TVP pozostał
pod kontrolą SLD), a jak wiadomo, "GW" to "dział kadr" polskich mediów
publicznych. Poza tym nic specjalnego się nie dzieje, gdy ogarniemy tempo i
skalę zmian kadrowych w całym państwie po 10 kwietnia br., w tym oczywiście
zdominowanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez tę samą medialną
koalicję.
Po zawieszeniu dotychczasowego prezesa Telewizji Polskiej Romualda Orła i
jego zastępcy Przemysława Tejkowskiego, jako "kojarzonych z PiS-em", szefem
Programu 1 TVP została Iwona Schymalla, a miejsce zwolnionego z kierowania
redakcją "Wiadomości TVP" Jacka Karnowskiego zajęła Małgorzata Wyszyńska. Jej to
powierzono odsunięcie od pracy "ludzi Karnowskiego", czyli reporterów: Bartosza
Wróblewskiego, Marcina Wikły, Adama Federa i Marka Pyzy. Widząc, "co jest
grane", z kierowania "Teleexpressem" zrezygnował Krzysztof Karwowski "kojarzony
z Karnowskim". Odwołano Dorotę Macieję – wiceszefową Jedynki. Dalsze
"czyszczenie" w toku, gdyż telewizja chce teraz dbać o prawdziwe dziennikarskie
standardy.
Nowa szefowa "Wiadomości TVP" składa deklaracje dziennikarskiej rzetelności i
obiektywizmu oraz zapowiada odzyskanie zaufania widzów, tak jakby tego zaufania
nie było. Powtarza tekst raportu opracowanego przez Biuro Koordynacji
Programowej telewizji.
Na rzetelne dziennikarstwo w III RP najczęściej w ogóle nie było miejsca,
szczególnie w mediach publicznych. Rok, kiedy "Wiadomościami" kierował Jacek
Karnowski, był najlepszy dla tego programu w całej historii telewizji
publicznej. Ten program informacyjny pokazywał wreszcie inną rzeczywistość,
zdecydowanie bliższą prawdy, bardzo odmienną od tej, do której przyzwyczaiły
swoich widzów prywatne stacje telewizyjne i główne media prasowe. I tego właśnie
się obawiano. Jacek Karnowski okazał się za bardzo niezależny.
Dziennikarze "Wiadomości TVP" byli niezależni i sprawni warsztatowo, ale dla
ludzi pokroju np. Macieja Szczepańskiego z czasów Radiokomitetu, którzy w
mediach publicznych znowu rozdają karty, okazali się – jak zwykł mawiać
towarzysz prezes – "zbyt obiektywistyczni". Tymi ludźmi kieruje ponownie Jacek
Snopkiewicz, szef Biura Koordynacji Programowej, które sporządziło krytyczny
raport na temat "Wiadomości TVP". Snopkiewicz to "telewizyjna instytucja",
niedawny rzecznik prezesa Kwiatkowskiego, twórca "Wiadomości TVP" z 1989 roku, w
których pracowałem jako dziennikarz i pierwszy prezenter. Już wtedy pozbyłem się
złudzeń co do rzetelności i niezależności tego nowego, "odrodzonego" po latach
komuny programu informacyjnego, gdy głównym gościem był płk Wojciech Garstka,
najbliższy współpracownik Czesława Kiszczaka, szef zespołu analiz MSW. Telewizją
rządził wtedy Andrzej Drawicz, zarejestrowany jako TW "Kowalski" i TW
"Zbigniew". Tym ludziom nie chodziło o żadne prawdziwe zmiany i rzetelne
dziennikarstwo. Miało być tak jak dawniej, to znaczy wszystko pod kontrolą.
Wkrótce zobaczymy efekty pracy nowej dziennikarskiej ekipy "Wiadomości TVP",
dobranej przez stare wygi od propagandy pod kątem stopnia ich dyspozycyjności i
naiwności życiowej. Być może zostanie zmieniona czołówka programu, będzie nowa
oprawa, nowe studio i nowi prezenterzy. Usłużna pani dyrektor Schymalla pozbyła
się niezależnych, niepoddających się ręcznemu sterowaniu, niepokornych
dziennikarzy. Dawniej wywalano z pracy bez podania powodów, teraz czystki
usprawiedliwia się naruszeniem zasad etyki dziennikarskiej lub "dziennikarskich
standardów", które zdaniem Jana Dworaka, szefa KRRiT, "łamano" w telewizji.
Wielkie zaniepokojenie szefa KRRiT budziło też "zacietrzewienie i jednostronne
komentarze". Posłuszna Dworakowi Schymalla zlikwidowała "Misję specjalną".
Pozbyła się Anity Gargas i Bronisława Wildsteina. Z ekranu zniknęła też Joanna
Lichocka, a w nowej ramówce nie przewidziano programu "Warto rozmawiać" Jana
Pospieszalskiego.
Od teraz prezes Dworak, który już zapomniał, że jako opozycjonista walczył o
wolność słowa i pluralizm mediów, może spać spokojnie. Zobaczymy i usłyszymy to,
co mamy zobaczyć i usłyszeć, czyli to samo, co we wszystkich innych mediach.
Telewizja publiczna jest pod kontrolą, i to jest najważniejsze, jak dawniej.
Wojciech Reszczyński
Autor jest komentatorem w Programie 3 Polskiego Radia.
