Susza dziesiątkuje Somalijczyków

To jeden z najbardziej dramatycznych kryzysów humanitarnych w dziejach
ludzkości. Susza, która dotknęła wschodnią Afrykę, dziesiątkuje tamtejszą
ludność. Z głodu wymierają całe rodziny, porzucane przy drogach dzieci
rozszarpywane są przez hieny… Świat, niestety, za późno zareagował na to, co
dotknęło ok. 12 milionów ludzi, głównie z Somalii, ale też Etiopii, Kenii,
Tanzanii i Sudanu Południowego, gdzie wciąż brakuje żywności i wody. Spóźnioną
akcję pomocową utrudniają w dodatku zbrojne bandy islamistów, którzy rabują
transporty i nie wpuszczają organizacji charytatywnych na kontrolowane przez
siebie tereny.

– Nie ma wątpliwości, że sytuacja jest rozpaczliwa i gwałtownie się pogarsza.
Wszystkich braci i siostry na całym świecie prosimy o pilną pomoc, aby wsparli
nas w obliczu tragedii umierających ludzi – alarmuje ordynariusz diecezji
Marsabit w Kenii ks. bp Pieter Kihara. Kościół od początku kryzysu związanego z
tą największą od 60 lat suszą w tym rejonie wszystkimi możliwymi sposobami
ruszył z pomocą ludności Afryki Wschodniej. Skala dramatu jest jednak tak duża,
że bez mobilizacji społeczności międzynarodowej nie da się zapobiec śmierci
głodowej milionów ludzi. Najtrudniejsza sytuacja jest w Somalii. Jak podaje
Caritas Internationalis, tam kataklizm najbardziej uderzył w dzieci, których
niedożywienie sięga już niemal 50 procent. To kilka milionów osób. – Jeśli do
września nie spadnie deszcz, sytuacja ulegnie dramatycznemu pogorszeniu. Warunki
w Somalii są krytyczne, skutki suszy w środkowo-południowej części kraju
pogarsza brak administracji rządowej oraz trwający od 20 lat konflikt. Jeśli
chcemy uniknąć katastrofy humanitarnej, musimy działać szybko, ale też rozważnie
– podkreślił ks. Giorgio Berlin, prezydent Caritas Somalia.
W pierwszej kolejności pomoc udzielana jest dzieciom i młodym matkom. Wdrożone
zostały również programy weterynaryjne w celu utrzymania przy życiu 15 tys.
sztuk bydła, które stanowi źródło utrzymania miejscowej ludności. – Trzeba
większej odpowiedzialności. Ludzie uciekają całymi tygodniami z Somalii, by
schronić się w sąsiedniej Kenii i Etiopii, opowiadają o dokonywanych na nich
napadach, o dzieciach porzucanych wzdłuż drogi, które są atakowane i
rozszarpywane przez hieny. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Wielu
uciekinierów to ludzie przewlekle niedożywieni – zaznaczyła Laura Boldrini,
rzecznik Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Potwierdziła, że ponad 50 proc.
dzieci, które chronią się w obozach, od bardzo długiego czasu cierpi z głodu. –
Dane te przerażają, tym bardziej że także w samych obozach odnotowujemy coraz
więcej zgonów. Niestety, bardzo często jest tak, że dzieci, ale również dorośli,
którzy poddawani są specjalnej terapii dożywiania, nie reagują na nią i
umierają. Sytuacja jest naprawdę przerażająca i potrzeba ogólnoświatowej
mobilizacji, ponieważ widzimy dosłownie całe pokolenie Somalijczyków, które
powoli wymiera – powiedziała na antenie Radia Watykańskiego.
Caritas w Kenii i międzynarodowe Caritas z całego świata udzielają pomocy
żywnościowej dla ok. 40 tys. osób znajdujących się na obszarach najbardziej
dotkniętych suszą we wschodniej Kenii, szczególnie w prowincji Rift Valley.
Caritas Etiopia dociera do ponad 80 tys. ludzi, rozprowadzając żywność w rejonie
Meki i Haraghe przy wsparciu Caritas z różnych krajów. Międzynarodowe Caritas
realizują również programy ochrony bydła dla plemienia Borana, pomagając 25 tys.
gospodarstw domowych. Najważniejszy cel, jaki realizują Caritas, to dostarczenie
wody pitnej ludziom i zwierzętom. Caritas Szwajcaria i Caritas Luksemburg
zapewniły np. dostęp do czystej wody we wschodniej Somalii dla 70 tys. osób
prowadzących półkoczowniczy tryb życia. Akcje pomocy wsparła też Caritas Polska,
przekazując na pomoc głodującym 30 tys. euro. Zbiórka funduszy trwa.
Także organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie w prowadzony od lat Kalendarz
Modlitw wpisała modlitwę za ofiary suszy. – Nie możemy pozostać obojętni na tę
tragedię – podkreśla w rozmowie z nami dr Tomasz Korczyński z polskiej sekcji
organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Dodaje, że w tej chwili trzy obozy dla
uchodźców z Somalii w Kenii są już wypełnione po brzegi i przebywa w nich ok. 70
tys. osób. ONZ stworzyło więc obóz dla kolejnych 40 tys., ale władze Kenii nie
zgodziły się na jego udostępnienie, obawiając się, że uchodźcy zostaną tu na
zawsze. Niemniej blokowanie tej pomocy w obecnej sytuacji jest czynem
karygodnym. – Oprócz suszy, nędznych warunków egzystencjalnych w obozach,
licznych nadużyć w postaci uprowadzeń, gwałtów i morderstw, jest jeszcze jeden
poważny problem, z którym próbują się uporać władze Kenii. To ekstremiści
islamscy – wyjaśnia dr Korczyński. – W Somalii działają zbrojne siły związane z
Al-Kaidą, zwane Al-Shabab, odpowiedzialne za prześladowanie chrześcijan z
katakumbowego Kościoła. Ich dziełem są terror, egzekucje, porwania, gwałty,
zamachy terrorystyczne – mówi Tomasz Korczyński. To ogromne utrudnienie i
jednocześnie zagrożenie także dla tych, którzy chcą pomagać ludności
somalijskiej. Islamiści wykorzystują sytuację do przemytu broni. Niedawno w
obozach dla uchodźców w Kenii odkryto już 5 tys. sztuk różnej broni, ładunki
wybuchowe, kałasznikowy, pistolety. Z tego powodu pracownicy socjalni czy ONZ
poruszają się po obozach w eskorcie uzbrojonych żołnierzy.
 

Małgorzata Pabis

drukuj