Rosja sprawdza Polskę
Z Pawłem Kowalem, posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy
Konserwatyści i Reformatorzy), wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie PiS,
rozmawia Jacek Dytkowski
O czym świadczy zatrzymanie przez policję Ahmeda Zakajewa, szefa rządu
emigracyjnego Czeczenii?
– To przede wszystkim jest poważny błąd, który nie przysporzy dobrej opinii
Polsce. Zarzuty pod adresem Zakajewa są od dawna znane i były przedmiotem
szczegółowego badania już wiele lat temu w Danii i Wielkiej Brytanii. W tym
drugim państwie ma on azyl polityczny. Zatem pozostaje nam do wyboru, czy w
sprawie tego, kim jest Zakajew, ma rację strona rosyjska, która – jak wszyscy
wiedzą w Europie – jest delikatnie mówiąc stroną w kwestii czeczeńskiej, czy
raczej sądy w Wielkiej Brytanii.
Mówi Pan, że jest to błąd. Zamierzony czy też nie?
– Część polityków wypowiadała się w tej sprawie w tradycyjny sposób. Czyli, że
Polska jest krajem, który w szczególny sposób powinien bronić ludzi, którzy
cierpią prześladowania i nie mogą działać we własnym kraju. Dlatego że duża
część polskiej historii polega właśnie na takim działaniu, wielokrotnie
doświadczaliśmy gościny za granicą. Ale są też tacy politycy, którzy ulegli
presji oświadczeń rosyjskich, które faktycznie przybrały teraz dużo większy
zasięg, nie tylko dyplomatyczny, ale też polityczny. Pamiętajmy, że podczas
poprzednich wizyt Zakajewa, np. w 2007 roku, protesty rosyjskie były mało
widoczne i nikt go nie zatrzymywał. Zmiana, jaka zaszła, musi budzić niepokój i
pytanie, czy nie mamy do czynienia z testowaniem reakcji polskich polityków i
opinii publicznej. Jednak na pocieszenie można powiedzieć, że niezależnie od
tego, na ile część polityków i komentatorów uległa obecnej atmosferze oczekiwań
rosyjskich, cała sytuacja w jakimś sensie służy sprawie czeczeńskiej. Jednym z
głównych celów rządu czeczeńskiego jest zwrócenie uwagi na ten problem.
Zamieszanie medialne, które powstało w Polsce, mam nadzieję, w gruncie rzeczy
obróci się na dobre dla strony czeczeńskiej, gdyż sytuacja narodu czeczeńskiego
jest naprawdę bardzo trudna.
Czy postawa polskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawie Zakajewa nie jest
sygnałem, że nasza polityka zagraniczna obrała inny kurs? Wcześniej czeczeńskim
uchodźcom udzielaliśmy schronienia…
– Prawem strony rosyjskiej jest protestować, natomiast polskie instytucje
powinny być na to w 100 procentach odporne. Rosjanie oczywiście świetnie wiedzą,
że Zakajew w niczym im nie zagraża. W dużym stopniu ich protesty są po prostu
sprawdzaniem, na ile Polska w obecnej atmosferze zmian w stosunkach
polsko-rosyjskich okaże się akurat w tej sprawie zasadnicza, a na ile uległa.
Zostanie to wykorzystane w innych sprawach.
Dziękuję za rozmowę.
