Rachunek za plagiat

Karl-Theodor zu Guttenberg, niemiecki minister obrony, jeden z najbardziej
rozpoznawalnych i lubianych w społeczeństwie polityków, zrezygnował wczoraj ze
stanowiska. Bezpośrednim powodem tego kroku była tak zwana afera plagiatowa,
czyli fakt wykorzystania przez ministra w pracy doktorskiej wielu fragmentów
tekstów innych autorów, bez podawania źródła ich pochodzenia.

– To jest najbardziej bolesny krok w moim życiu – powiedział podczas konferencji
prasowej w Berlinie ustępujący minister, dodając, że musiał ustąpić, gdyż nie
chce szkodzić politycznie ani ministerstwu, którym do tej pory kierował, ani
swojemu rządowi, a poza tym w związku z atakami na niego w ostatnich dniach
"znalazł się na granicy swoich sił". 40-letni Karl-Theodor zu Guttenberg
zrezygnował nie tylko z funkcji federalnego ministra obrony, ale także ze
wszystkich innych zajmowanych politycznych stanowisk. O decyzji Guttenberga
jeszcze przed ogłoszeniem jej podczas konferencji została poinformowana kanclerz
Angela Merkel, która przyjęła dymisję. Guttenberg częścią winy za swoją
rezygnację obarczył także media, gdzie – jak stwierdził – w ostatnich dniach
toczyła się publiczna i medialna dyskusja jedynie wokół jego osoby. – Wyciągam
wobec siebie konsekwencje, jakich żądałbym także od innych. Odpowiadam za swoje
słabości i błędy – oświadczył baron Karl-Theodor zu Guttenberg i dodał, że
powołano go na ministra obrony, a nie samoobrony. Jeszcze raz powtórzył, że
chce, aby jak najszybciej została całkowicie wyjaśniona sprawa jego doktoratu.
Ponadto przeprosił osoby, które poczuły się dotknięte poprzez zaistniałą
sytuację. Guttenberg wyraził nadzieję, że kwestia ewentualnego zarzutu o plagiat
zostanie dokładnie zbadana także przez prokuraturę.
Większość politologów jest przekonana, że zarówno sam Guttenberg, jak i jego
partia (CSU) nie przewidzieli tak szybkiego i przykrego dla nich zakończenia
sprawy. Afera plagiatowa okazała się dużo potężniejsza, niż się wszystkim
wydawało jeszcze kilka dni temu, nawet opozycja nie wierzyła w skuteczność
swoich postulatów o dymisji ministra, ponieważ ton tych żądań w ostatnich dniach
jakby przycichł. Gwoździem do ministerialnej trumny okazali się niemieccy
naukowcy, którzy w większości zaprotestowali przeciwko utrzymywaniu Guttenberga
na stanowisku pomimo udowodnienia mu plagiatu. Kanclerz Merkel otrzymała list
otwarty podpisany przez 20 tysięcy naukowców wielu dziedzin, którzy protestują
przeciwko pobłażliwemu traktowaniu przez szefa rządu człowieka, na którym ciąży
oskarżenie o plagiat. Przeciwko Guttenbergowi opowiedziało się wiele
renomowanych naukowych gremiów. I choć Angela Merkel i chadecja mogły jeszcze
odeprzeć atak polityczny na ministra obrony, to już zmasowanego ataku środowiska
naukowego odeprzeć się nie dało i stąd bardzo szybka decyzja o przyjęciu
rezygnacji Guttenberga.
Na razie mnożą się jedynie spekulacje na temat, kto zastąpi ministra Guttenberga.
Na giełdzie nazwisk najczęściej pojawiają się: minister transportu Peter
Ramsauer (CSU), minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere (CDU), bawarski
minister ochrony środowiska Markus Seder z CSU lub Volker Kauder z CDU. Chociaż
na razie nikt z wyżej wymienionych nie potwierdził, że ubiega się o fotel szefa
resortu obrony.

 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj