Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej…

Instytut Pamięci Narodowej i Narodowy Bank Polski uhonorowali ludzi służących idei niepodległej Polski

Z inicjatywy prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomira Skrzypka, przy merytorycznym udziale Instytutu Pamięci Narodowej, we wszystkich miastach – siedzibach oddziałów i delegatur IPN – odbywają się w tych dniach uroczystości, podczas których honorowani są ludzie służący idei niepodległego bytu państwa polskiego.

Prezes Sławomir Skrzypek wystosował list do wyróżnionych osób, w którym napisał m.in.: „Z wielką radością i dumą goszczę Państwa na uroczystości upamiętniającej wydarzenia sprzed lat, które miały szczególne znaczenie dla historii Polski, Jej Narodu, a co za tym idzie dla Instytucji, którą mam zaszczyt kierować, i dla mnie osobiście. Narodowy Bank Polski od wielu bowiem lat uczestniczy nie tylko w życiu gospodarczym Polaków, lecz spełnia także historyczną rolę w kształtowaniu ekonomicznych podstaw niepodległości naszego Kraju. Pamięć o ważnych postaciach i wydarzeniach z naszej historii jest powodem emisji banknotów i monet kolekcjonerskich. Dziś w ten właśnie sposób chcemy uczcić jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski – odzyskanie niepodległości (…). Chociaż przez cały wiek XX koleje historii kazały nam udowadniać, że zasłużyliśmy na wolną Polskę, to listopadowa rocznica każdego roku była drogowskazem i motywacją do walki o niepodległość (…). Odwaga, wytrwałość i obywatelskie cnoty niech zostaną docenione i niech będą przykładem dla naszych dzisiejszych wyborów (…)”.

Uroczystość w Gdańsku odbyła się w czwartek, 20 listopada. Miała piękną oprawę muzyczną i godne miejsce – Dwór Artusa. Przedstawiciele prezesa NBP z oddziału gdańskiego oraz gdański oddział IPN uhonorowali 14 osób, przy czym była to znamienna w swej różnorodności reprezentacja osób, których życie w różny sposób było związane z ideą niepodległości: od zasłużonego generała Wojska Polskiego, poprzez żołnierzy AK i sybiraków, po najmłodszą więźniarkę stanu wojennego i matkę chłopca zabitego w grudniu 1970 roku.

Naczelnik Biura Edukacji Publicznej gdańskiego IPN dr hab. Grzegorz Berendt przypomniał okoliczności historyczne sprzed 90 lat, podkreślając, że niepodległość Polski była dziełem zbiorowym Narodu Polskiego; że za naczelnikiem państwa, charyzmatycznym Józefem Piłsudskim, stał legion wybitnych polityków, rezygnujących z części swych ambicji i wizji politycznych na rzecz nadrzędnej idei niepodległości, wybitni generałowie, tacy jak na przykład Józef Haller czy Józef Dowbór-Muśnicki, tysiące ofiarnych żołnierzy – mężczyzn i kobiet. Dzięki Polakom tamtego czasu nasza niepodległość „wybuchła”, jak wówczas mawiano.


Na Pomorzu


Różne były w przeszłości polskie listopady, polskie święta niepodległości na Pomorzu. Były radosne parady lat 20. i 30. w Gdyni, która stawała się z roku na rok polskim oknem na świat i dumą całego kraju jako nowoczesne miasto i w latach 30. największy port na Bałtyku – od początku do końca dzieło odrodzonej Rzeczypospolitej. I był też 11 listopada smutny i krwawy. W roku 1939 Niemcy zamordowali i zakopali tego dnia w dołach Lasu Piaśnickiego pod Wejherowem 314 zakładników, przedstawicieli gdyńskiej inteligencji. Datę wybrali nieprzypadkowo. Były listopady powojenne, gdy hycle komunistycznej bezpieki krążyły po ulicach naszych miast, spisując adresy ludzi, którzy tego dnia wywiesili z okna biało-czerwoną flagę.

Licznie zebrani w sali Dworu Artusa uczestnicy uroczystości wysłuchali kilkuminutowego fragmentu nagrania z „nielegalnej” uroczystości, która odbyła się 11 listopada 1979 r. pod pomnikiem Jana III Sobieskiego, przeniesionego po wojnie ze Lwowa do Gdańska. Kilkuset ludzi słuchało wówczas w skupieniu słów Tadeusza Szczudłowskiego, odważnego i bezkompromisowego w zasadniczych sprawach przedstawiciela ówczesnej opozycji niepodległościowej w Gdańsku, który miał odwagę wzywać wojska sowieckie do opuszczenia Polski! A był to dopiero rok 1979, przed wielkim Sierpniem. To, o czym mówił Szczudłowski, dozwolone było tylko w nocnych Polaków rozmowach.

Pan Tadeusz był jednym z uhonorowanych zestawem monet okolicznościowych i banknotów. Miał szczególną satysfakcję i nie krył tego, ponieważ był na sali razem ze swym jedynym i ukochanym synem Piotrem, dziś dr. Piotrem Szczudłowskim, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, który rozpoczął działalność niepodległościową jeszcze jako uczeń III LO w Gdańsku (Topolówka) i kontynuował ją jako student KUL, organizator „nielegalnej” uroczystości pod pomnikiem Unii Lubelskiej w Lublinie 11 listopada 1980 r., za co był więziony, później internowany, wielokrotnie szykanowany i pobity przez SB. Pan Tadeusz powiedział mi, że on sam wszystkie represje znosił z pokorą, bo to dla Polski. Jednej rzeczy nigdy jednak esbekom nie wybaczy: nieustannego straszenia tym, co jutro może przydarzyć się Piotrowi. Ojciec cierpiał prawdziwe katusze, myśląc codziennie o tym, czy syn wróci żywy i zdrowy ze szkoły. To były lata udręki, poczucia winy, nieustannego duchowego cierpienia. Teraz jednak ojciec z synem siedzieli razem w sali Dworu Artusa, z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku w czasach, gdy tak trudno było wielu ludziom zachować się „jak trzeba”, pozostać wiernym idei niepodległości i jeszcze manifestować to publicznie, w warunkach państwa represyjnego, policyjnego.

Tadeusz Szczudłowski podziękował w imieniu uhonorowanych osób. Nie byłby sobą, gdyby przy takiej okazji nie wyraził swej opinii na temat Polski współczesnej i obecnych zagrożeń niepodległości. Zarówno w roku 1979, jak i dziś jest przekonany co do aktualności Norwidowej myśli, że „przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej”. Historia nigdy nie zatrzaskuje drzwi, pozostawiając otwarte rozdziały księgi dziejów, a niepodległość nigdy nie jest dana raz na zawsze. Wymaga troski i pielęgnacji zarówno w czasach wojny, jak i dziś, gdy cieszymy się pokojem.


Piotr Szubarczyk,

IPN, Oddział Gdańsk
drukuj