Polityka rodzinna wymaga współdziałania
Polsce potrzeba spójnej polityki rodzinnej rozłożonej na wiele lat –
mówili uczestnicy zorganizowanej w Sejmie przez Klub Parlamentarny Prawa i
Sprawiedliwości konferencji w sprawie polityki rodzinnej państwa na tle sytuacji
demograficznej Polski. Zwrócono uwagę, że nakłady na politykę rodzinną powinny
być zwiększone, wyrażone relacją do produktu krajowego brutto. Większe wsparcie
powinny dostać także rodziny wielodzietne.
O polityce rodzinnej i demografii rozmawiali wczoraj uczestnicy konferencji
zorganizowanej przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości. – Od 20 lat
mamy do czynienia z sytuacją, że nie mamy zastępowalności pokoleń. Wskaźnik
dzietności w naszym kraju jest jednym z najniższych w Europie – jest to 1,39, a
na przykład Francja ma go na poziomie 2. Stąd tak mocno mówimy o polityce
rodzinnej w kontekście demografii – zauważył Stanisław Szwed (PiS),
wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Przypomniał,
że prognozy Komisji Europejskiej co do liczby ludności naszego kraju nie są
optymistyczne. Komisja przewidywała bowiem spadek liczby ludności z 38 milionów
w 2007 roku do 31 milionów w roku 2060. Według Szweda, w tym kontekście powinny
zwiększyć się nakłady na politykę rodzinną, które dzisiaj wynoszą 1,14 proc. PKB,
podczas gdy np. we Francji 3,8 proc. PKB. – Poniżej nas w Unii Europejskiej jest
tylko Bułgaria – dodał.
Teresa Wargocka (PiS) oceniła, że prowadzona od lat polityka rodzinna nie
przyniosła oczekiwanych rezultatów. – Podmiotowość rodziny przez wiele lat była
rozumiana w sposób absolutnie nie do przyjęcia, czyli że rodzina jest podmiotem,
ma swoją własną autonomię, w związku z tym wszystkie swoje potrzeby i wszystkie
swoje zadania powinna wykonać samodzielnie. Właśnie w tym miejscu znajdujemy się
realnie – zaznaczyła. Stwierdziła przy tym, że "zdewaluowany" został system
świadczeń rodzinnych wprowadzonych w 2004 roku. Ze względu na brak waloryzacji
kwoty dochodu w rodzinie, który uprawnia do świadczenia, z systemu wsparcia
wypadło 2 miliony dzieci.
Według niej, w całości pozostawiony został rodzinom obszar opieki nad dziećmi do
lat 3. – Zdecydowanie musimy iść w kierunku stworzenia alternatywy, czy rodzice
chcą opiekować się małym dzieckiem w domu, czy wysłać je do form opieki –
stwierdziła Wargocka. Większa i adekwatna pomoc powinna trafiać do rodzin
wielodzietnych. – Pojawienie się w rodzinie trzeciego czy czwartego dziecka
momentalnie większość rodzin spycha na granicę ubóstwa. To są dane Głównego
Urzędu Statystycznego, jedna trzecia polskich dzieci żyjących w rodzinach
wielodzietnych żyje w rodzinach poniżej granicy ubóstwa – dodała posłanka PiS.
Doktor Hanna Fedyszak-Radziejowska, powołując się na prowadzone badania,
stwierdziła, że rodzina jest ciągle dla Polaków bardzo ważna, a wartości
rodzinne są przez polskie społeczeństwo wysoko cenione. Zauważyła jednak, iż w
społeczeństwie mimo to wzrosła akceptacja dla rozwodów. O ile w 1989 r. 18 proc.
małżeństw kończyło się rozwodami, to w 2007 już 26 proc., czyli co czwarte
małżeństwo się rozpadało. Według prof. Józefiny Hrynkiewicz z Uniwersytetu
Warszawskiego, polityka społeczna, a za tym rodzinna nie powinna być działaniem
żywiołowym, lecz zaplanowanym. Zauważyła, że polityka rodzinna w Polsce jest
ściśle łączona z polityką socjalną: pomocą materialną, zwalczaniem patologii –
brakiem opieki nad dzieckiem, przemocą w rodzinie czy ubóstwem rodzin. –
Łączenie polityki rodzinnej ze zwalczaniem patologii nie sprzyja polityce
rodzinnej. Polityka rodzinna to zagadnienie daleko szersze niż zwalczanie
patologii – tłumaczyła. Zaznaczyła, iż uzyskanie długofalowych efektów w
polityce rodzinnej wymaga współdziałania wielu resortów i instytucji. Tej
długiej perspektywy działania obecnie brakuje. W kontekście programów polityki
rodzinnej wytknęła m.in., że na początku lat 90. sprawnie zlikwidowano opiekę
zdrowotną nad dziećmi w szkołach, a także przekazanie polityki mieszkaniowej
państwa instytucjom wolnego rynku.
Artur Kowalski
