Opłatek w Toronto
SPOTKANIA OPłATKOWE RODZINY RADIA MARYJA ZA OCEANEM 2002/2003
Różaniec na trasie dodaje rozpędu. Kilometry biegną wtedy szybciej niż nasze paciorki. Nie mamy zresztą zbyt dalekiej drogi jak na kanadyjskie warunki. Ottawa – Toronto jest niecałe 500. Aby tylko za dużo nie sypało śniegiem, aby szczęśliwie…
Jesteśmy delegacją oficjalnie uznanego Koła Przyjaciół Radia Maryja z Ottawy – stolicy kraju klonowego liścia. Do niedawna byliśmy nieomal w podziemiu. Teraz możemy wspólnie odmawiać różaniec za Polskę – za ojczyznę będącą w potrzebie. Koło nasze zostało bowiem oficjalnie uznane przez jego ekscelencję Marcela Gervais – arcybiskupa Ottawy. Jest to gwiazdkowy prezent od Akcji Katolickiej parafii św. Jacka z Ottawy pod przewodnictwem Stefana Skulskiego dla Ojca Tadeusza Rydzyka – dyrektora radia, dla Ojca Prowincjała – Zdzisława Krawki, wszystkich Ojców Redemptorystów i całej Rodziny Radia Maryja i Polski. Z tego prezentu cieszymy się również sami. Może najwięcej. Nikt nas bowiem nie oskarży teraz o rozbijanie kościoła i inne nieczyste intencje…
W polskim kościele przy Parafii Świętego Kazimierza w Toronto – usytuowanym w „polskiej dzielnicy” – Msza za Ojczyznę była przepiękna. Uniosły się serca nasze razem z Orłem Białym i łopotały Maryjnymi Sztandarami dla Polski.
Jakże różnie tę Polskę czuje się w kraju, jakże różnie tutaj. Wygnani – wypędzeni wiatrem historii lub pokusą chleba łatwego powszedniego, który często staje się gorzki – gdy mijają kuszące miraże, a w oczy zagląda twarda rzeczywistość a nierzadko bieda. Powrót natomiast w miarę upływu czasu staje się coraz trudniejszy. Często wprost niemożliwy i ta prawda dociera do nas najczęściej w tym samym momencie – kiedy właśnie uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy u siebie. Nie czują się też całkiem u siebie ci co powracają. Niektórzy nawet powtarzają próby – na darmo – nie znajduje miejsca kto już jest tułaczem… Tego typu pułapek zagranicznych doświadczamy więcej, ale teraz nie pora…
Opłatek z Rodziną Radia Maryja był tutaj w Toronto jak komunia więzi z krajem utraconym. Szkoda, że sala nie mogła nas wszystkich pomieścić. Tych szczęśliwców – co to wcześniej zarezerwowali miejsca – było i tak ponad czterystu a przecież nie sposób, żeby Ojciec Tadeusz woził ze sobą namioty. Atmosfera była doprawdy gorąca. Bożonarodzeniowe występy zespołów dziecięcych, młodzieżowych, wokalnych, tanecznych, ludowych – tworzyły atmosferę zadumy świątecznej – obrzędowo polskiej – jaka towarzyszy zawsze łamaniu się opłatkiem. Zwyczajnym i nadzwyczajnym zarazem – polskim opłatkiem. Bogato i głęboko interpretującym Boże Narodzenie. Oryginalnie i w sposób jedyny na świecie. Jakże inspirującym bez końca… Uczy więc stajenka, że są w życiu wartości większe od materialnych i można być najbiedniejszym a zarazem i największym Panem.
Złożyliśmy sobie przy opłatku – jak to w rodzinie – najlepsze życzenia. Czy jednak z tych życzeń będzie Wielka Polska? Myślę, że będzie ogromna w granicach duchowych – taka jest bowiem dla niej racja stanu. W takiej też trosce łączymy się dzisiaj wszyscy wraz z Radiem Maryja w jedną rodzinę. Jej siła jest nawet już teraz porównywalna do niegdysiejszej Solidarności, lecz korzenie – głębsze. Fenomen tego radia jest w sobie jak referendum. Pokazuje dobitnie jakich wartości potrzebuje Polska i jakie wartości mają szansę zwycięstwa. Te od stajenki są wciąż te same od 2000 lat, a wszelkie unie upadają zawsze… Dosyć oszustwa a Polska zwycięży. Nie słuchajmy tylko tych co to od koryta do koryta wiecznie się czołgają… Dla nikogo więcej nie starczy tam kąsków… A sprawdźmy też do trzeciego pokolenia wstecz – wszystkich swoich przewodników wiodących do Unii – ile krwi uronili dotychczas za Polskę. Tak tylko możemy ocenić ich wiarygodność. Takie było by najlepsze polskie referendum i taka właściwa moralna ocena uzurpowania sobie prawa handlowania Polską.
