Multipleks multiplikuje widownię

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji złapała się na własny haczyk.
Chcąc dowieść, że odmowa koncesji Telewizji Trwam na multipleks była słuszna z
powodu jakoby niewielkiej oglądalności, niechcący udowodniła coś wręcz
odwrotnego. Miejsce na multipleksie jest w stanie zapewnić oglądalność stacjom
nawet startującym od zera, a cóż dopiero stacji tak znanej jak Telewizja Trwam.

Dotąd Krajowa Rada wmawiała opinii publicznej, jakoby koncesja na nadawanie
naziemne była bez znaczenia dla rozwoju tej katolickiej telewizji. Wykorzystując
badania oglądalności ośrodka badawczego Nielsen Audience Measurement,
Departament Monitoringu KRRiT przedstawił własne opracowanie, z którego wynika,
że telewizje, które otrzymały miejsce na MUX 1 (cyfrowym multipleksie
naziemnym), mają wyższą oglądalność niż Telewizja Trwam, która tego miejsca nie
otrzymała. Przypomina to jako żywo wyważanie otwartych drzwi, bo i bez
opracowania Krajowej Rady wszyscy od dawna wiedzieli, że miejsce na multipleksie
poszerza widownię. Po wejściu na MUX 1 telewizja Polo TV przyciągnęła, według
danych KRRiT, średnio 17 tys. widzów na minutę, ESKA TV – 13 tys., TTV – 5,8
tys., podczas gdy niedopuszczona na multipleks Telewizja Trwam – 5,7 tys. widzów
na minutę.

Dorabianie metryki

Propagandowy cel przygotowania opracowania jest aż nadto widoczny. – Pan
Dworak zapomniał podać, że satelitarna ESKA NORD, zanim weszła na MUX 1 jako
ESKA TV, miała bardzo zbliżoną oglądalność do Telewizji Trwam. Jeśli więc
czegokolwiek dowodzi to opracowanie, to tego, że obecność na multipleksie
ogromnie zwiększa oglądalność danej stacji – zwraca uwagę poseł Anna Sobecka.
Jej zdaniem, Rada żongluje danymi na własny użytek, podczas gdy w rzeczywistości
"oglądalność" nie była kryterium stosowanym przez Krajową Radę w procesie
koncesyjnym. Na przykład ESKA TV dostała koncesję na MUX 1 pomimo podobnej
oglądalności do Telewizji Trwam, którą pominięto. Koncesje otrzymały też stacje
o zerowej oglądalności, które w ogóle wcześniej nie były nadawcami
telewizyjnymi. – Fundacja Lux Veritatis nie otrzymała koncesji, ponieważ pan
Dworak przyjął bezpodstawnie, że nie podoła finansowo. Kiedy wyszło na jaw, że
koncesje otrzymały podmioty kompletnie niewiarygodne finansowo, to pan Dworak
naprędce szuka innych argumentów na obronę swojej decyzji o odmowie koncesji dla
Telewizji Trwam – komentuje zrobione ad hoc "opracowanie" Krajowej Rady o. Jan
Król. – Niech pan Dworak lepiej trzyma się własnego uzasadnienia – dodaje.
Redemptorysta zwraca uwagę, że KRRiT dała się poznać jako organ, który nie
stosuje jednolitych kryteriów do wszystkich, lecz dobiera je w zależności od
tego, co jej w danej chwili bardziej pasuje. Tak było w procesie koncesyjnym i
tak samo jest przy okazji rzeczonej "analizy oglądalności" Krajowej Rady. – My
znamy inne dane. Samych zestawów satelitarnych do odbioru wyłącznie Telewizji
Trwam rozprowadziliśmy ok. 300 tysięcy – wylicza o. Król. Czyżby Krajowa Rada
chciała przekonać opinię publiczną, że Polacy wydali miliony złotych na sprzęt
po to, żeby telewizji nie oglądać? Telewizja Trwam odbierana jest też za
pośrednictwem niektórych telewizji kablowych, w niektórych pakietach Cyfry Plus
oraz za pośrednictwem internetu. Wiele mówi też liczba ponad 1,6 mln obywateli,
którzy wsparli swoimi podpisami żądanie udostępnienia Telewizji Trwam na
multipleksie 1. Tymczasem KRRiT z uporem powtarza, jakoby widownia Trwam liczyła
kilka do kilkudziesięciu tysięcy osób.

– Badania sondażowni Estymedia z 2006 r. wykazały, że Telewizja Trwam
posiadała już 5 lat temu 653 tys. widzów – przypomina Sobecka.

Czytelna manipulacja

Opracowanie Krajowej Rady z punktu widzenia przydziału miejsc na multipleksie
jest kompletnie nieprzydatne. Gdyby bowiem za kryterium przyznania miejsca na
multipleksie przyjąć "oglądalność", Rada musiałaby cały MUX 1 poświęcić na
skoczne disco polo, co byłoby de facto wyrzucaniem w błoto publicznych
pieniędzy. Oglądalność interesuje reklamodawców i do nich to opracowanie powinno
być adresowane. Nieprzydatność opracowania nie przeszkodziła jednak Krajowej
Radzie opublikować go w centralnym miejscu na stronie internetowej, dokładnie w
dniu obrad sejmowej komisji na temat nieprawidłowości przy rozdziale koncesji.
Zamiar był czytelny. Chodziło o to, by zasugerować opinii publicznej, że
Telewizja Trwam ma mniejszą oglądalność niż stacje, którym przyznano koncesje. I
w ten sposób zmniejszyć nieznośny ciężar ponad 1,6 mln podpisów z żądaniem
koncesji na MUX 1 dla katolickiego nadawcy. Fałszywe przesłanie KRRiT powtórzyła
PAP, a za nią inne media. Krótko mówiąc, propagandowa zagrywka – nie pierwsza,
jakiej dopuszcza się Krajowa Rada od czasu, gdy złapana została za rękę na
kombinacjach z koncesjami. Bardzo przytomnie zareagował na manipulacje jeden z
internautów: "Mam dla salonu III RP propozycję. Zróbcie eksperyment i zdejmijcie
jednocześnie z anteny "Lisa na żywo", Miecugowa ze "Szkłem kontaktowym",
Morozowskiego z "Tak jest Panie prezesie" i odstawcie na bocznicę żałosną babcię
Czubaszek z księdzem "patriotą" Sową. Jak myślicie, ile protestów wpłynie od
oburzonych obywateli? Ja bym jednak na waszym miejscu nie ryzykował".

Koło fortuny dla swoich

Pozbawienie katolickiej Telewizji Trwam miejsca na multipleksie 1 ma na celu
uniemożliwienie dotarcia do słuchaczy na takich samych zasadach jak dociera TVN,
Polsat czy publiczna TVP. Dlaczego Krajowej Radzie tak bardzo na tym zależy? –
Perspektywa telewizji na bezpłatnym multipleksie jest porażająca dla jej
konkurentów, którzy boją się sytuacji, że w zasięgu pilota będzie stacja, która
nie epatuje seksem i przemocą, ale nadaje niezależne programy informacyjne,
religijne, publicystyczne, prezentujące zupełnie inny, normalny świat –
komentuje red. Wojciech Reszczyński, twórca pierwszych niekomunistycznych
"Wiadomości" w TVP. Czego boi się konkurencja? Kluczem do zrozumienia mechanizmu
rządzącego rozwojem mediów w dzisiejszym skomercjalizowanym świecie jest właśnie
tzw. oglądalność. Im większa oglądalność, tym większe dochody danej stacji z
reklam, które można zainwestować w rozwój telewizji. Im więcej pieniędzy się
zainwestuje, tym większa oglądalność. Odmowa koncesji Telewizji Trwam w gruncie
rzeczy zmierza do jednego: aby do tego "koła fortuny" nikogo z zewnątrz nie
dopuścić. – Firmy reklamujące się w mediach elektronicznych, widząc, że
Telewizję Trwam oglądają miliony Polaków, zaczęłyby naciskać na agencje
reklamowe, aby ich spoty reklamowe znalazły się na jej kanale. Z kolei przychody
z reklam pozwoliłyby tej katolickiej telewizji inwestować w rozwój i zdobywać
coraz szerszą publiczność – tłumaczy Reszczyński. Można temu zapobiec tylko w
jeden sposób – urzędowo blokując dostęp do Telewizji Trwam.

Postscriptum

Krajowa Rada zestawiła oglądalność telewizji obecnych zarówno na satelicie,
jak i w kablu oraz na multipleksie naziemnym (Polo TV, ESKA TV, TTV, TV6 i
Religia.tv). I porównała je z oglądalnością Telewizji Trwam, która nie jest
dostępna na multipleksie naziemnym i w części kablówek, a nadaje wyłącznie z
satelity. I to innego niż pozostałe polskie telewizje satelitarne. Porównanie
jej oglądalności z krezusami, którzy otrzymali koncesję na multipleks naziemny,
jest nieuczciwe i kompletnie niemiarodajne dla oceny widowni Trwam. Należy
uwzględnić, że rzesza polskich odbiorców zmuszona jest wybierać między Telewizją
Trwam a pakietem kilkudziesięciu innych polskojęzycznych stacji (bez Telewizji
Trwam). Ci zaś, którzy chcą mieć i jedno, i drugie, muszą zaopatrzyć się w dwa
telewizory, dwa zestawy satelitarne i wnosić podwójne opłaty dostępowe. Wśród
ponad 1,6 mln osób, które żądają od Rady umieszczenia Telewizji Trwam na
bezpłatnym multipleksie, wielu jest takich, którzy nie mogą jej oglądać
wyłącznie dlatego, że nie stać ich na podwójne wydatki. To doprawdy żenujące, że
nominat prezydenta Bronisława Komorowskiego Jan Dworak dyskryminuje tę rzeszę
ludzi bądź co bądź najsłabszych. W normalnym państwie obywatele ci otoczeni
byliby przez władze szczególną opieką.

Małgorzata Goss

 

drukuj