Koteria Kluzik nie jest duża
Z posłem Arturem Górskim (PiS), członkiem sejmowej Komisji Administracji i
Spraw Wewnętrznych, rozmawia Paweł Tunia
Nie obawia się Pan, że usunięcie Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety
Jakubiak z PiS wywoła efekt domina?
– Poglądy obu pań posłanek, ale także pewnej grupy innych naszych kolegów, nie
pasują do wizerunku partii republikańskiej, którą ma być Prawo i Sprawiedliwość.
One są lewicowo-liberalnymi demokratkami w stylu amerykańskiej Partii
Demokratycznej, a my chcemy być prawicowymi republikanami. Oczywiście spór
ideowy toczył się w PiS od dawna i ostatnio ujawił się choćby w głosowaniach nad
projektami ustaw dotyczących in vitro, ale o wykluczeniu z partii zadecydowało
co innego. W ocenie kierownictwa PiS, obie posłanki swoimi wypowiedziami,
pełnymi dystansu wobec obecnej polityki partii, sprowadzały debatę publiczną na
poziom dywagacji personalnych, zamiast mówić o kwestiach programowych. Obecnie
toczymy bitwę o samorząd i w tej bitwie PiS nie może się rozjeżdżać. Musimy być
monolitem, a ci, którzy tego nie rozumieją i uprawiają swoje prywatne,
emocjonalne gry medialne, ten monolit naruszają, osłabiając partię.
Jednak taki manewr przed wyborami samorządowymi to raczej mało zręczne
zagranie.
– Zawsze, gdy partia traci posłów, robi to złe wrażenie na wyborcach. Jednak
pierwsze reakcje były bardzo różne. Dotarły do mnie głosy naszych zwolenników,
którzy stwierdzili, że już dawno należało to zrobić, ale też głosy przygnębienia
i zwątpienia. Jedno jest pewne. Biorąc pod uwagę nieprzychylne nam media, które
teraz przez kolejne dni będą mówiły wyłącznie o "sekciarskim" PiS i "złym"
Kaczyńskim, to taka decyzja na dwa tygodnie przed wyborami była bardzo
ryzykowna. Widocznie jednak komitet polityczny uznał, że trzeba pilnie rozwiązać
ten problem i oczyścić atmosferę w partii.
Kluzik i Jakubiak mogą "wyciągnąć" z partii inne osoby, pozbawiając PiS
znanych polityków?
– Mam nadzieję, że to nie nastąpi, ale domyślam się, kto jeszcze może odejść z
PiS. Tych kilku posłów wiążą nie tylko więzy ideowe, ale także relacje osobiste,
często przyjacielskie. Lojalność wąskiego środowiska może okazać się silniejsza
niż lojalność wobec partii, w której działają. Jeśli ci posłowie od dawna są
psychicznie poza PiS, zapewne wnet opuszczą nasze szeregi. A czy będą to znani
politycy? O tym, czy ktoś jest znanym politykiem, w znacznej mierze decydują
media. To media do pewnego stopnia kreują polityków i wynoszą na szczyty
popularności, i to przeważnie polityków, którzy mają podobne poglądy jak
dziennikarze tych koncernów. Jeśli TVN 24 i "Gazeta Wyborcza" robią z kogoś
bohatera i idola, to znaczy, że nie bardzo pasuje do PiS.
Z czysto arytmetycznego punktu widzenia każde wyjście posłów czy ich
usunięcie osłabia partię i klub parlamentarny.
– Ale ja bym widział problem w czym innym. Wyjście tych osób z PiS oznacza
bankructwo koncepcji partii wielobiegunowej. Tylko że de facto ta koncepcja
poległa w wyborach prezydenckich. Bo czasy się zmieniają i oczekiwania naszych
wyborców są inne. Jeśli w partii jest zbyt wiele nurtów, to nie tylko może
prowadzić to do wewnętrznych konfliktów, ale przede wszystkim rozmywa się ideowy
przekaz. PiS bez skrzydła lewicowo-liberalnego ma szansę stać się partią
bardziej wyrazistą ideowo i przez to bardziej wiarygodną dla elektoratu
prawicowego, dla ludzi zdrowo myślących, opierających swoje życie na wartościach
katolickich. Jeśli wykorzystamy tę szansę, która właśnie się rodzi, obecny
kryzys nas nie osłabi, lecz zdecydowanie wzmocni.
PiS chce zostać polską Tea Party?
– Popatrzmy na Stany Zjednoczone Ameryki. Tam w ostatnich wyborach demokratyczna
ekipa Baracka Obamy otrzymała żółtą kartkę od obywateli, przegrywając wybory.
Republikanie odnowieni przez konserwatywny ruch Partii Herbacianej odnieśli
zdecydowane zwycięstwo nad Demokratami pod hasłami odrodzenia moralnego i
powrotu do wartości religijnych z jednej strony oraz reformy gospodarki w duchu
wolnorynkowym z drugiej. Jeśli PiS chce wygrać wybory parlamentarne, to musi być
całkowitą alternatywą dla wyjałowionej z wszelkich wartości Platformy
Obywatelskiej. Musimy być partią zasad nie tylko w górnolotnych deklaracjach,
ale w programie i w codziennym działaniu. Koniec z małymi krokami. Trzeba
zaproponować Polakom głębokie moralne odrodzenie i zdecydowaną reformę
gospodarki właśnie w imię zasad wolnorynkowych. Czas na rewolucję konserwatywną
w Polsce!
A może PiS nie jest już formacją zdolną realnie przejąć władzę?
– Prawo i Sprawiedliwość ma ogromny potencjał i jest partią silnie zakorzenioną
w społeczeństwie. Jeśli obudzimy obywateli z marazmu, w jaki popadli, jeśli
będziemy potrafili zaproponować im autentyczną alternatywę dla PO, jeśli
staniemy się odważną partią zasad, przygotowaną do rządzenia, do odnowy Polski w
duchu wartości prawicowo-konserwatywnych, po następnych wyborach komentatorzy
napiszą o totalnej masakrze Platformy Obywatelskiej, jak dziś piszą o totalnej
masakrze Demokratów w USA. A gdy wygramy, to po prostu trzeba będzie wziąć się
do pracy i zmieniać Polskę. I zrobimy to.
Dziękuję za rozmowę.
