„Jam zwyciężył świat”


Dziś Wielka Sobota. W ciągu dnia miliony Polaków nawiedzają Groby Pańskie i święcą pokarmy, a wieczorem przeżywają uroczystości Wigilii Paschalnej z bogatą Liturgią Światła poprzedzającą Liturgię Chrzcielną i Eucharystyczną. Wielu z nas weźmie udział w procesji do nieoświetlonego kościoła z zapalonym paschałem, na którym będzie wyryty krzyż z alfą i omegą i rokiem Pańskim 2007. Światło Chrystusa rozjaśnia mroki świata. W Niedzielę Wielkanocną już o świcie na rozpoczęcie Rezurekcji zaśpiewamy „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana”. Będą biły dzwony, a po Rezurekcji pozdrowimy się prastarym „Chrystus zmartwychwstał – zaprawdę zmartwychwstał” i wrócimy do naszych domów na wielkanocne śniadania przy rodzinnym stole. Taka jest nasza wiara i odwieczna tradycja.

Tegoroczne uroczystości Wielkiego Tygodnia zbiegły się z drugą rocznicą odejścia do domu Ojca Sługi Bożego Jana Pawła II. Przy tej okazji było sporo komentarzy, z których miało wynikać, że Polacy wcale „nie żyją nauczaniem wielkiego rodaka”, że „następuje przyspieszona laicyzacja”, że ludzie „wierzą powierzchownie” i „masowo odchodzą od praktyk religijnych”, że Kościół „traci na popularności”, że jest „podzielony”, że jest „kryzys powołań”, że są „problemy z celibatem” i „ujawniane są kolejne skandale moralne wśród księży”. Jak w czasach PRL – co innego mówiono w przestrzeni publicznej, a czym innym żyli ludzie w swoich domach. Podobnie i dziś – jest „rzeczywistość medialna”, ale jest jeszcze rzeczywistość realna. Rzesze wiernych w czasie rekolekcji wielkopostnych, pełne kościoły podczas Mszy św. w Wielki Poniedziałek w intencji rychłej beatyfikacji Jana Pawła II, tłumne Drogi Krzyżowe na ulicach naszych miast, masowe spowiedzi wielkanocne, ofiarni i wspaniali kapłani. I tak lud Boży w skupieniu i w jedności ze swymi kapłanami i biskupami przygotowuje się do największego święta chrześcijaństwa.

Komunizm głosił „teologię” śmierci Boga, a gdy upadł, jest głoszona „teologia” śmierci Kościoła. Jednak wbrew tym „teologom” i wtórującemu im „przestraszonemu chrześcijaństwu, którego – jak trafnie zauważył André Frossard – tylko zrozumiała dyskrecja stylu nie pozwala nazwać „kapitulanckim”, Kościół nadal żyje. Mało tego, można mówić o nowej wiośnie Kościoła katolickiego. Religia objawiona ma niewyczerpane zasoby, ale nie w sensie materialnym czy ekonomicznym, lecz duchowym, kryjącym nieograniczone i niezmierzone bogactwo. Ożywia ją bowiem Jezus Chrystus, Zbawiciel świata: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).

Człowiek, jak uczy nas historia i doświadczenie, jest osobą religijną. Różne ideologie i reżimy XX wieku stawijące sobie za cel budowę raju na ziemi, który zamieniał się w piekło, specjalizowały się w wypieraniu Boga z życia człowieka. Okazało się bowiem, że budowanie świata bez Prawdy przynosi chaos, zamęt, konflikty. André Malraux, wybitny pisarz francuski, znający z autopsji skutki straszliwych totalitaryzmów ubiegłego stulecia, powiedział już przed laty, że wiek XXI albo będzie religijny, albo nie będzie go wcale. Jak się okazuje, jedyną drogą nadającą sens ludzkiej egzystencji oraz spoiwem integrującym Europę i Polskę, które trwa przez wieki, jest chrześcijaństwo. Aby się odnowić, musimy się nawrócić i powrócić do źródeł, co doskonale rozumieją „prostaczkowie” żyjący wiarą i tłumnie nawiedzający świątynie, a czego nie dostrzegają „wielcy tego świata” wieszczący upadek Kościoła.

Życzę z całego serca wszystkim Czytelnikom na Święta Wielkanocne zwycięstwa Światła nad ciemnością, radości nad zwątpieniem oraz wielkiej nadziei w sercu na czas Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. „Alleluja i do przodu!”.

Jan Maria Jackowski
drukuj