Front obrony socrealu
Wojewódzki i stołeczny konserwator zabytków opowiadają się za ochroną
socrealistycznych budowli w Warszawie. Stołeczni radni PiS podchodzą do tych
deklaracji sceptycznie.
– Dziedzictwo socrealizmu jest zagrożone przede wszystkim obecnymi działaniami
modernizacyjnymi polegającymi na podwyższaniu termodynamiki obiektu, z czym
wiążą się najczęściej ocieplanie budynków styropianem i wymiana stolarki
okiennej na plastikową – powiedział podczas sobotniej dyskusji na temat
budownictwa socrealistycznego stolicy mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków
Rafał Nadolny. – W ten sposób bezpowrotnie tracimy historyczny wygląd obiektu, a
zależy nam, żeby go chronić i zachować dla przyszłych pokoleń – deklarował. To
właśnie wojewódzki konserwator zabytków decyduje o wpisaniu na listę zabytków
konkretnych obiektów.
Politykę ochrony tego typu budowli popiera również stołeczny konserwator
zabytków. Na niedawnej sesji naukowej Ewa Nekanda-Trepka podkreślała, że należy
zachęcać do dokumentowania architektury i urbanistyki socrealizmu, aby poddać tę
spuściznę obiektywnej ocenie, a następnie ochronie konserwatorskiej.
– Świadomość społeczna w zakresie ochrony zabytków, szczególnie tych
najnowszych, związanych choćby z okresem socrealizmu, jest niska. Mieszkańcy czy
właściciele takich obiektów często nie zdają sobie sprawy, że już posiadają one
wartość historyczną i należałoby je chronić i podejmować prace, które nie
naruszą tych wartości – zauważa Nadolny.
Nekanda-Trepka jednak zaznacza, że nie wszystkie obiekty architektoniczne
socrealizmu powinny być objęte ochroną konserwatorską. – W tej chwili jednak
trudno powiedzieć, które z nich na nią zasługują – powiedziała. Stołeczna
konserwator wskazała, że aby specjaliści mogli się wypowiedzieć na ten temat,
trzeba dokonać przeglądu obiektów socrealistycznych i przeprowadzić ich
dokumentację.
Stołeczni radni PiS sceptycznie podchodzą do takich zamierzeń. Michał Grodzki
podkreśla, że w Radzie Warszawy przydałaby się debata na ten temat. Radny
zauważa jednak, że stołeczna rada jest obecnie w praktyce wyłączona z wpływu na
tego typu decyzje. Nie są bowiem opracowywane plany zagospodarowania
przestrzennego dla Śródmieścia.
Do rejestru zabytków zostały już wpisane Pałac Kultury i Nauki oraz dawny Dom
Partii przy Al. Jerozolimskich. Decyzje te budziły duży sprzeciw. Przeciwko
pierwszej protestowała liczna grupa naukowców i ludzi kultury. – To kolejny
absurd po uznaniu za zabytek Pałacu Kultury – stwierdził po wpisaniu do rejestru
zabytków Domu Partii ówczesny radny Warszawy Marek Makuch z PiS. Decyzję tę
skrytykował także dr Łukasz Kamiński z IPN, obecny jego prezes. – Nie będę
oceniał architektury, bo się na niej nie znam, lecz utrwalanie tego budynku w
obecnym kształcie nie ma większego sensu. Jeśli ma sprostać współczesnym
funkcjom, musi zostać przebudowany – mówił dwa lata temu w mediach.
Podczas ostatnich wyborów samorządowych kandydat PR i UPR na prezydenta stolicy
Piotr Strzembosz ostro krytykował Nekandę-Trepkę. – Pani konserwator Ewa
Nekanda-Trepka przez swoje błędy i zaniechania doprowadziła do zniszczenia lub
dewastacji szeregu zabytków w Warszawie, np. parowozowni na Pradze, fabryki
Kamlera na Woli lub hali na Koszykach – mówił.
Zenon Baranowski
