Edukacja na równi pochyłej
W polskich szkołach kształci się w sposób miałki i powierzchowny. Wyniki
badań Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for
International Student Assessment – PISA) – dające zdaniem Ministerstwa Edukacji
Narodowej pozytywny obraz naszej oświaty na tle najbardziej rozwiniętych krajów
europejskich – są w rzeczywistości sygnałem alarmowym.
W dyskusji na temat kondycji współczesnej polskiej edukacji i skutków
zachodzących w niej przemian na przestrzeni ostatnich 10 lat nie można pominąć
kwestii zewnętrznego oceniania osiągnięć uczniów, które finalizuje się egzaminem
dojrzałości mającym próg zdawalności na poziomie 30 procent. Ostatecznie bowiem
wyniki egzaminu gimnazjalnego i maturalnego stają się miarą jakości nauczania w
konkretnych szkołach i determinują wszystkie procesy zachodzące w kształceniu i
wychowaniu. Jednak obowiązująca w Polsce formuła systemu egzaminacyjnego (od
2002 r. – egzamin gimnazjalny, od 2005 r. – tzw. nowa matura) nie daje pełnego
obrazu rzeczywistych efektów nauczania.
Co sprawdza test?
Większość zainteresowanych jest przekonana, że poziom wymagań systematycznie się
obniża. Nauczyciele stwierdzają, że uczeń może właściwie nic nie robić poza
ćwiczeniem rozwiązywania testów, aby osiągnąć zadowalający wynik egzaminacyjny.
Sami uczniowie również dostrzegają łatwość w opanowaniu strategii wskazywania w
teście poprawnych odpowiedzi i przygotowują się do egzaminu bardziej na
płaszczyźnie technicznej niż merytorycznej. Cały system trafnie opisuje
sformułowana w środowisku nauczycieli egzaminatorów uwaga: zgodnie z
obowiązującymi obecnie normami można bardzo dobrze przygotować ucznia do matury
i – niczego go nie nauczyć.
Opinia ta potwierdza się w środowiskach nauczycieli akademickich, gdy okazuje
się, że młodzi ludzie podejmujący studia wyższe nie posiadają ani wystarczającej
wiedzy bazowej umożliwiającej dalszą naukę, ani umiejętności pisania i czytania
ze zrozumieniem na stosownym poziomie.
Funkcjonujący w ten sposób mechanizm egzaminacyjny podlega reformie, podobnie
jak cały system edukacji w Polsce, a bezpośrednio jest zależny od zmian
programowych, które obowiązują od 2009 r. i są stopniowo wdrażane w szkołach.
Zamierzenia władz oświatowych są ukierunkowane na osiąganie przez uczniów takich
wyników, które zapewnią Polsce sukces oświatowy i nominalnie wysoką pozycję
wśród państw – członków Unii Europejskiej i Organizacji Współpracy Gospodarczej
i Rozwoju (OECD). System egzaminacyjny musi być zatem porównywalny i musi
generować pożądane efekty – wysoką zdawalność matury i wysoki odsetek młodzieży
podejmującej studia wyższe bez względu na rzeczywisty stan wiedzy i
umiejętności. Jest jeden istotny czynnik determinujący plany w zakresie nowej
formuły egzaminu gimnazjalnego i maturalnego, mianowicie zadowalający wynik
potwierdza zasadność wprowadzanej reformy programowej.
Sukces na glinianych nogach
Postulaty, zastrzeżenia i opinie nauczycieli egzaminatorów ubolewających nad
poziomem uczniowskich prac egzaminacyjnych nie są, i raczej nie będą, brane pod
uwagę z wielu różnych powodów. Najważniejszy z nich stanowią ogłoszone niedawno
wyniki kolejnej edycji badań PISA, dające – według MEN – pozytywny obraz
polskiej edukacji na tle najbardziej rozwiniętych krajów europejskich.
Komentarze na stronie internetowej MEN podkreślają również, że dobry wynik
polskich uczniów w PISA to "efekt reformy edukacji i reformy samorządowej, to
skutek odważnych decyzji". Ponadto jeśli w ocenie Andreasa Schleichera, szefa
zespołu analiz i wskaźników w Dyrektoriacie do spraw Edukacji OECD, Polska jest
"jednym z nielicznych na świecie krajów, w których w ostatniej dekadzie wyraźnie
poprawił się poziom wiedzy i umiejętności młodzieży", to należy spodziewać się,
że właśnie wyniki polskich gimnazjalistów w badaniach PISA 2009 staną się
koronnym argumentem na rzecz poprawiania systemu egzaminacyjnego zgodnie z
tendencjami typowymi dla rozwiązań oświatowych w krajach UE. Polscy uczniowie
(gimnazjaliści w wieku 15 lat) zajęli w tych badaniach odpowiednio piąte, siódme
i jedenaste miejsce w czytaniu ze zrozumieniem, w naukach przyrodniczych, w
matematyce. Łączna liczba zdobytych w tych obszarach punktów dała im piąte
miejsce w UE, dziewiąte w OECD i dwunaste na świecie. Poziom umiejętności
naszych uczniów jest wyższy od średniej w krajach OECD. Badaniem objęto
15-latków z 65 najbardziej rozwiniętych krajów, które współtworzą około 90 proc.
gospodarki świata. Wynik Polski postrzegany jest więc w komentarzach jako
znakomity, dowodzący olbrzymiego postępu w rozwoju edukacji, porównywalny z
rezultatami krajów takich jak: Holandia, Norwegia, Niemcy, Irlandia, Stany
Zjednoczone, Wielka Brytania. Podkreśla się również, że wynik ten bardzo
pozytywnie kontrastuje ze znacznie niższą pozycją gospodarczą Polski w UE oraz
związanymi z tym mniejszymi wydatkami na ucznia i wynagrodzeniem nauczycieli.
Czym zatem są badania PISA, jakie mają realne znaczenie, co mówią, a czego nie
mówią o stanie wiedzy i umiejętności młodzieży kończącej obowiązkowy etap
edukacyjny?
Program Międzynarodowej Oceny Uczniów jest jednym z najważniejszych badań
edukacyjnych na świecie koordynowanym przez OECD. Sprawdza, w jakim stopniu
młodzież w wieku 15 lat jest przygotowana do dalszego kształcenia i ustawicznego
rozwoju, do sprostania wymaganiom rynku pracy, do radzenia sobie w życiu
dorosłym i funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie. Dotyczy wiedzy,
umiejętności i postaw uczniów w trzech głównych obszarach: czytania ze
zrozumieniem w naukach humanistycznych, myślenia matematycznego w aspekcie
wykorzystania narzędzi matematycznych w sytuacjach życia codziennego,
rozumowania w naukach przyrodniczych w zakresie przydatności tych nauk w
codziennej praktyce. Pierwszy obszar – czytanie ze zrozumieniem – traktowany
jest priorytetowo, ponieważ umiejętność ta rozumiana jest jako podstawa rozwoju
wszelkich innych kompetencji. Obszary drugi i trzeci – matematyka i nauki
przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, geografia) – nie są ujmowane w
kategoriach przedmiotów szkolnych mających metodologiczne odniesienie do
odpowiednich dyscyplin naukowych. Traktuje się je raczej jako dziedziny
kształcenia użytecznych umiejętności przydatnych wszystkim do życia w
nowoczesnym społeczeństwie.
Badanie PISA odbywa się od roku 2000 w cyklach trzyletnich. Zorientowane jest na
uzyskanie określonych informacji o jakości kształcenia pożądanych umiejętności i
zalecanego poziomu wiedzy oraz kształtowania preferowanych postaw w szkołach
krajów członkowskich UE i OECD. Wyniki tych badań mają przede wszystkim
odpowiadać na pytanie o stopień przygotowania młodzieży do stawiania czoła
wyzwaniom przyszłości. Oczekuje się, aby gotowość ta miała charakter czysto
pragmatyczny. Ponadto służą one rozstrzygnięciu dwóch innych kwestii: czy młodzi
ludzie potrafią efektywnie analizować, rozumować i jasno przekazywać swoje myśli
oraz czy zachowują dyspozycyjność uczenia się przez całe życie. Chodzi tu
głównie o poprawną komunikację interpersonalną przy użyciu prostych struktur
werbalnych i pozawerbalnych, a także o umiejętność szybkiego reagowania na
zmiany zachodzące na rynku pracy.
Wyniki PISA mają również przełożenie na politykę oświatową rządów państw, w
których młodzież objęta jest tym badaniem. Kluczowe znaczenie ma tutaj odpowiedź
na pytanie o koncepcję systemu edukacji i sposób kształtowania programu
szkolnego w danym kraju. Reformy, przekształcenia i modyfikacje w poszczególnych
obszarach funkcjonowania szkół stają się pochodną wniosków wyprowadzonych z
uzyskanych wyników badania PISA.
Nadano im prestiżowy charakter, ponieważ stanowią jeden z najistotniejszych
wskaźników rozwoju edukacji na świecie. Służą monitorowaniu efektów kształcenia
w kilkudziesięciu najbardziej rozwiniętych krajach. Są liczącym się
międzynarodowym rankingiem wpływającym na sposób postrzegania danego państwa. W
Unii Europejskiej wykorzystuje się je do oceny postępu edukacji w Europie w
ramach strategii na rzecz wzrostu gospodarczego i zatrudnienia zgodnie ze
wskazaniami Strategii Lizbońskiej (Europa 2020). Polska, jako członek UE,
uwzględnia wyniki PISA w najważniejszych dokumentach programowych, m.in. w
Krajowym Programie Reform 2008-2011, w Programie Operacyjnym Rozwój Kapitału
Ludzkiego 2007-2013, w raporcie Polska 2030.
Równanie w dół
Znaczenie i ranga przypisywane badaniom PISA sprawiają, że należy uważnie im się
przyjrzeć, unikając dwóch skrajności: nadmiernej euforii i pochopnego
lekceważenia. Wnioski formułowane na podstawie tych badań realnie wpływają na
kierunek wprowadzanych zmian w polskim systemie edukacyjnym, w tym na procedury
oceniania zewnętrznego. Jeśli zatem mamy określone zastrzeżenia dotyczące tych
zmian, to musimy umieć je uzasadnić, wykazując, że dane PISA nie odzwierciedlają
rzeczywistego poziomu wiedzy i umiejętności uczniów polskich szkół. Nie są
powodem do zadowolenia, ponieważ w Polsce nauczyciele chcą stawiać swoim uczniom
wysokie wymagania i oczekują warunków, w których mogliby je realnie egzekwować.
Formuła egzaminów zewnętrznych nie spełnia tych oczekiwań. Wyniki badań PISA,
systematycznie poprawiające pozycję Polski w latach 2000-2009, informują jedynie
o tym, że nauczyciele z powodzeniem wyposażyli w tym czasie uczniów w techniczną
umiejętność strategicznego rozwiązywania testu, który składa się w większości z
zadań zamkniętych i nielicznych zadań otwartych wymagających prostych
monosylabicznych odpowiedzi lub zredagowania nieskomplikowanego tekstu własnego
bez konieczności wykazania się rzetelną wiedzą na temat najważniejszych dzieł
kultury.
Przygotowywanie uczniów do egzaminu gimnazjalnego i maturalnego w wielu szkołach
polega po prostu na ćwiczeniu rozwiązywania zadań w dostępnych powszechnie
arkuszach egzaminacyjnych z poprzednich lat i analizowaniu dopuszczalnych
odpowiedzi zamieszczonych w kluczu, według którego zadania są sprawdzane przez
egzaminatorów. Na pewno nauczyciele praktykują także inne formy, ale formuła
egzaminu w pewnym sensie wymusza na nich odsyłanie uczniów do testów. Sami
uczniowie i ich rodzice często się tego domagają, nabierając przekonania, że im
więcej wykona się ćwiczeń na arkuszach egzaminacyjnych, tym większa szansa na
zadowalający wynik egzaminu.
Tendencja ta jest wzmacniana przez wydawców podręczników, poradników, opracowań,
którzy coraz częściej proponują nauczycielom gotowe sprawdziany dla uczniów
właśnie w formie testów. Na przykład nauczyciele poloniści otrzymują całe
zestawy takich testów w formacie przygotowanym do kopiowania, sprawdzających
wiadomości z gramatyki lub znajomość treści poszczególnych lektur. Część
nauczycieli korzysta z tych materiałów, oszczędzając cenny czas, który muszą
przeznaczyć na prowadzenie narastającej z każdym rokiem dokumentacji szkolnej,
uczenie się nowej podstawy programowej, czytanie kolejnych rozporządzeń,
tworzenie i wdrażanie następnych nakazanych procedur czy też na obmyślanie nowej
strategii przygotowywania uczniów do egzaminów w związku ze zmieniającą się
koncepcją oceniania zewnętrznego. Taki test jest atrakcyjny dla ucznia i wygodny
dla nauczyciela. Uczeń, rozwiązując zadania testowe, jest przekonany, że
wystarczy minimum wysiłku, aby zakreślić punkt z właściwą odpowiedzią.
Nauczyciel bez trudu i szybko sprawdza test, a najczęściej odnosi wrażenie, że
uczniowie nad wyraz dobrze opanowali dany materiał gramatyczny albo że istotnie
przeczytali konkretną lekturę.
Trzeba jednak wiedzieć, że wartość kształcąca testu z zadaniami zamkniętymi jest
niewielka, nawet jeśli jest on poprawnie skonstruowany zgodnie z zasadami
pomiaru dydaktycznego. Można się o tym przekonać w odniesieniu do ucznia, o
którym wiemy, że nie jest sumienny w wypełnianiu swoich szkolnych powinności, w
tym nie ma zwyczaju czytania obowiązujących lektur i manifestacyjnie kontestuje
potrzebę czytania czegokolwiek. Taki uczeń (w jednym z lubelskich gimnazjów) nie
przeczytał zatem "Krzyżaków" Henryka Sienkiewicza, o czym nauczyciel przekonał
się, zadając mu na zajęciach pytania otwarte dotyczące np. motywów działania
Juranda ze Spychowa. Jednakże test ze znajomości treści tej powieści zawierający
30 zadań zamkniętych odnoszących się niekiedy do drugorzędnych szczegółów uczeń
ów rozwiązał najszybciej w gronie 29 uczniów swojej klasy i zaliczył go na
poziomie oceny dobrej (zgodnie z obowiązującymi w szkole zasadami oceniania
przedmiotowego) w warunkach uniemożliwiających pracę niesamodzielną (ściąganie,
odpisywanie od kolegi). Nauczyciel musiał uznać ocenę, a uczeń przekonał się (i
przekonywał o tym innych), że można dostać przyzwoity stopień z wiedzy, której
się nie posiada. Nie ma w tej sytuacji nic nadzwyczajnego – uczeń wybierał
odpowiedzi przypadkowo, nawet nie czytając do końca treści zadania. Nie sposób
wszakże nie zauważyć, że ta konkretna sytuacja dydaktyczna ma istotny wymiar
moralny – wypaczono szczytne idee kształtowania wartości (rzetelność, uczciwość,
prawda, dobro itp.), które wpisane są w programy wychowawcze wszystkich szkół, i
stworzono jedynie pozory wysokiej jakości nauczania i wychowania.
Testy egzaminacyjne i badania porównawcze PISA zbudowane z zadań zamkniętych i
sprowadzonych do minimum zadań otwartych nie są zatem miarodajnym kryterium
oceny rzeczywistego stanu wiedzy i umiejętności naszych uczniów. Wymagania
egzaminu gimnazjalnego i maturalnego są systematycznie obniżane. Egzaminatorzy
szukają choćby śladów poprawności. Uczeń udziela prymitywnych językowo i
merytorycznie odpowiedzi, bo nie posiada wystarczającej wiedzy i sprawności
komunikacyjnej, a komisje egzaminacyjne powołują ekspertów, by rozstrzygnąć na
jego korzyść tylko z pozoru wątpliwą kwestię. Pomimo tych "udogodnień" wskaźnik
zdawalności matury wynosi w Polsce około 81 proc. i od kilku lat się nie
poprawia. Poziom wykształcenia absolwentów ponadgimnazjalnych szkół
ogólnokształcących jest więc relatywnie coraz niższy. Kandydaci na studia wyższe
nie są należycie przygotowani do zgłębiania wiedzy w danej dziedzinie. W
rzeczywistości nie są też tą wiedzą zainteresowani. Ostatecznie chodzi tylko o
dyplom. W tym względzie pragnienia młodych ludzi i zamierzenia władz oświatowych
są tożsame.
Małgorzata Sagan
Autorka jest doradcą metodycznym, polonistą w Gimnazjum nr 16 im. F. Chopina w
Lublinie.
