Czuma nie wie, kto zwalnia z tajemnicy

Sejmowej komisji śledczej ds. domniemanych nacisków na służby specjalne i
policję za rządów PiS nie udało się przesłuchać Bogdana Święczkowskiego, byłego
szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Powód? Komisja nie uzyskała
wymaganych pozwoleń na zwolnienie świadka z tajemnicy państwowej.

Powodem przełożenia przesłuchania okazały się względy proceduralne i zamieszanie
wokół zwolnienia Święczkowskiego z tajemnicy państwowej. Nie wiadomo dokładnie,
kto powinien wydać takie zwolnienie: premier czy szef ABW. Aby zeznawać przed
komisją śledczą, takie zwolnienie jest konieczne. Dlatego komisja przegłosowała
wczoraj odroczenie przesłuchania.
Przewodniczący komisji Andrzej Czuma przesłał wniosek o zwolnienie z tajemnicy
do premiera, lecz ten odesłał go do szefa ABW. Jednak zdaniem Święczkowskiego,
władnym do zwolnienia z tajemnicy był w tym przypadku szef rządu. Jak wyjaśnia w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem", Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, z
tajemnicy państwowej zawsze zwalniał premier. Natomiast jeśli w przypadku byłego
szefa ABW zwolnienie to miałby wydać obecny szef ABW, to – zdaniem
Święczkowskiego – oznaczałoby to, że stosuje się różne kryteria wobec szefów
służb specjalnych.
Według niego, z uwagi na fakt, że był przez pewien czas nie tylko
funkcjonariuszem ABW, ale także cywilnym szefem tej służby, stoi na stanowisku,
że za ten okres z tajemnicy państwowej powinien go zwolnić premier.
Przewodniczący Czuma ostatecznie podzielił jego wątpliwości i wystąpi do
premiera o zgodę na zwolnienie z tajemnicy. Według posła Roberta Węgrzyna (PO),
także eksperci mieli wątpliwości w tym zakresie i w tej chwili trwa ich
wyjaśnianie. Wkrótce Święczkowski ma zostać ponownie wezwany przed komisję. –
Wystąpiły problemy proceduralne i w niedługim czasie dojdzie do przesłuchania –
przekonuje poseł PO.

 

Paweł Tunia

drukuj