Zdaniem przedstawicieli opozycji były polityk Ruchu Palikota lepszy w roli prezydenta Krakowa niż kandydat D. Tuska. W przyszłorocznych wyborach również obowiązywać będzie hasło „Byle nie Tusk”?
„Byle nie Tusk” – tak opozycja komentuje wynik wyborów w Krakowie i wskazuje, że ten sam mechanizm może mieć zastosowanie w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Jednak aby to się powiodło, potrzebna jest zgoda na prawicy.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, wskazał na mechanizmy, które w Krakowie dały zwycięstwo Łukaszowi Gibale.
– One się zamykają w dwóch słowach: „byle nie Tusk” – ocenił Jarosław Kaczyński.
Za Gibałą zagłosowali także ci, którzy nie do końca zgadzają się z jego poglądami.
– Taka właśnie zasada powinna obowiązywać również w przyszłym roku – wszyscy, byle nie Tusk – mówił Mateusz Morawiecki.
Lider Rozwoju Plus, Mateusz Morawiecki, przyznał, że jego ugrupowanie pójdzie do wyborów samodzielnie. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego zasada „byle nie Tusk” może mieć zastosowanie w przyszłorocznych wyborach.
– Warunkiem jest gotowość do jednoczenia się, gotowość do przechodzenia do porządku dziennego nawet z daleko idącymi różnicami – wskazał Jarosław Kaczyński.
Ten mechanizm okazał się skuteczny w zeszłorocznych wyborach na prezydenta Polski. Kiedy powstał oddolny ruch w internecie, a potem przy urnach wyborczych, Polacy głosowali „byle nie Trzaskowski”. Na Karola Nawrockiego w drugiej turze głosowali wyborcy nie tylko PiS-u, ale także obu Konfederacji, Trzeciej Drogi i Lewicy. Rzecz w tym, że przy wyborach parlamentarnych liderzy poszczególnych ugrupowań muszą dojść do porozumienia między sobą. Porozumienie jest możliwe – ocenił etyk, filozof polityki, prof. Zbigniew Orbik.
– Polityka to jest właśnie m.in. sztuka zawierania kompromisów. Prezes Kaczyński na pewno zdaje sobie z tego sprawę. Te różnice co prawda pomiędzy programem PiS-u i Konfederacji Brauna występują, ale myślę, że w wielu punktach te programy są także zbieżne, więc nie wykluczałbym porozumienia – dodał.
Wspólna lista całej prawicy do Sejmu jest mało prawdopodobna. Od miesięcy mówi się jednak o pakcie senackim prawicy pod patronatem prezydenta Karola Nawrockiego.
W ostatnich dniach internetowy kanał „PRZEkanał” ujawnił taśmy, na których Grzegorz Braun obraża prezydenta Karola Nawrockiego, nazywa go Judenratem. W czasie II wojny światowej niemieckie władze okupacyjne powoływały takie organy do zarządzania społecznościami żydowskimi i wdrażania rozkazów okupanta.
– Nie korespondujemy z polskim prezydentem, tylko korespondujemy z Judenratem. Nawet tego nie będziemy mogli. Czyli nawet prowadzenie jakiejś dyskretnej pracy organicznej i infiltrowanie aparatu okupacyjnego nie jest nam dane – mówił na nagraniu Grzegorz Braun.
To reakcja na to, że Kancelaria Prezydenta wyraziła zastrzeżenia co do kandydatów Konfederacji Korony Polskiej do prezydenckich rad. Kandydatką do rady ds. zdrowia była Justyna Socha, która sprzeciwia się obowiązkowym szczepieniom. Kandydatem do rady ds. nowych mediów był Marcin Rola, który w sposób wulgarny prowadzi internetowe programy.
Obelgi ze strony Grzegorza Brauna w kierunku prezydenta Karola Nawrockiego padły, mimo że do rad prezydenckich weszło trzech innych przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej. Oprócz prezydenta, Grzegorz Braun obrażał także jego współpracowników.
Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja są podzielone ws. paktu z Koroną. PiS wskazuje, że Grzegorz Braun ma zarzuty za kłamstwo oświęcimskie. W ostatnich dniach lider Korony postulował także wznowienie działalności niemiecko-rosyjskich gazociągów Nord Stream I i II, które są sprzeczne z polskim interesem. Konfederacja wskazuje z kolei, że elektorat Grzegorza Brauna jest potrzebny, by odsunąć rząd Donalda Tuska od władzy.
– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której w tej ugodzie nie będzie Brauna. To jest moim zdaniem niemożliwe. Głównie z tego względu, że wtedy Konfederacja Mentzena i Bosaka będzie w bardzo niekorzystnej sytuacji w stosunku do PiS-u – zauważył socjolog, dr Jerzy Żurko.
Obecne sondaże pokazują, że zmiana rządu byłaby możliwa tylko przy koalicji wszystkich prawicowych ugrupowań. Coraz częściej media donoszą, że koalicja rządowa ma rozpatrywać identyczne rozwiązanie, by utrzymać władzę.
TV Trwam News




