Sędzia K. Borszowska-Moszowska: Jak nie ma się merytorycznych zarzutów, to najlepiej formułować takie stwierdzenie, które się pięknie wpisuje w polityczną nagonkę, a nijak ma się do rzeczywistości
Bardzo rażące jest stwierdzenie „beneficjenci określonego układu”. Powiedziałabym, że jak się nie ma merytorycznych zarzutów, to najlepiej formułować takie stwierdzenie, które się pięknie wpisuje w polityczną nagonkę, a nijak ma się do rzeczywistości, dlatego że panowie rzecznicy, wszyscy trzej, wykonywali swoje obowiązki, w żaden sposób nie podszywali się pod kogoś innego, nie uzurpowali swojego stanowiska, bo nie zostali przecież skutecznie odwołani – mówiła sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy, wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Wenezuelczyk, który brutalnie zamordował młodą kobietę w Parku Glazja w Toruniu, usłyszał wyrok 25 lat i jednego miesiąca pozbawienia wolności. Dokonał on morderstwa i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. W tym czasie, kiedy to się stało, przebywał w Polsce już nielegalnie. Wielu komentatorów oburza się, że ten wyrok jest mimo wszystko za niski.
– Nie dziwię się tym głosom, dlatego że rzeczywiście Kodeks karny za tego typu przestępstwo przewiduje nawet karę dożywotniego pozbawienia wolności. I tutaj, mając na względzie przede wszystkim właśnie to działanie ze szczególnym udręczeniem ofiary, ze szczególnym okrucieństwem w związku ze zgwałceniem, w związku z tym, że były jej zadawane dodatkowe cierpienia nie tylko związane z samym pozbawieniem życia, to jeszcze sprawca, można powiedzieć, pastwił się nad ofiarą. Trzeba zwrócić też uwagę, że pokrzywdzona zmarła dopiero po jakimś czasie od zdarzenia, co też potęgowało społeczną szkodliwość czynu, bo jednak wiązało się to z bardzo dużym udręczeniem ofiary. Nie wiemy tak naprawdę, czym sąd się kierował, wymierzając karę terminową, a nie karę dożywotniego pozbawienia wolności, bo nie jest jeszcze sporządzone pisemne uzasadnienie wyroku, a co wiem z przekazów medialnych, to uzasadnienie, które było na rozprawie, było też utajnione. Pewnie z uwagi na drastyczny charakter tego zdarzenia – zaznaczyła Kamila Borszowska-Moszowska.
Dodała, że kara musi zawsze uwzględniać stopień społecznej szkodliwości, ale też musi wpływać też na społeczny odbiór, na ogólną prewencję nie tylko w zakresie sprawcy, ale też ogólną.
– Dopiero tak naprawdę uzasadnienie wskaże, jakimi okolicznościami kierował się sąd w tej sprawie i ewentualnie po wniesieniu apelacji – bo słyszałam, że prokurator taką zamierza wnieść – sąd w drugiej instancji będzie się wypowiadał w tym zakresie – wyjaśniła sędzia.
Gość Radia Maryja odniosła się także do wypowiedzi ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, Waldemara Żurka, który w swoich mediach społecznościowych już wydał wyrok na ludzi – według jego mniemania – związanych układem ze Zbigniewem Ziobrą. Orzekł już o ich winie i przyczepił łatkę przestępcy.
– Przecież przez wiele lat był sędzią, chyba powinien znać Konstytucję, Kodeks postępowania karnego i wiedzieć, że jest domniemanie niewinności. Nawet wypowiadając się w tym momencie jako polityk, bo wypowiada się jako polityk, powinien jednak ważyć słowa, bo takie jego wypowiedzi działają dyspozycyjnie wobec tych osób, o których on mówi – a on przesądza ich winę. Wiemy, że to jest dopiero początek postępowania, bo to jest wniosek o uchylenie immunitetu – wskazała Kamila Borszowska-Moszowska.
Zwróciła uwagę, że jest to działanie, które ma przysłonić wszystkie porażki Prokuratury Krajowej.
– Oni co chwilę składają wnioski, de facto często są to zarzuty pretekstowe. Najlepszym dowodem jest to, że wszystkie wnioski do tej pory, które rozpoznał Sąd Najwyższy, po prostu padły. Sama jestem obrońcą sędziego Latosa i sędziego Schaba, więc wiem, jak to wygląda, jak się zachowują też prokuratorzy Prokuratury Krajowej, którzy przychodzą na rozprawy i nie są w stanie nawet obronić wniosku z uwagi na absurdalność zarzutów – wskazała wykładowca AKSiM.
– Bardzo rażące jest stwierdzenie „beneficjenci określonego układu”. Powiedziałabym, że jak się nie ma merytorycznych zarzutów, to najlepiej formułować takie stwierdzenie, które się pięknie wpisuje w polityczną nagonkę, a nijak ma się do rzeczywistości, dlatego że panowie rzecznicy, wszyscy trzej, wykonywali swoje obowiązki, w żaden sposób nie podszywali się pod kogoś innego, nie uzurpowali swojego stanowiska, bo nie zostali przecież skutecznie odwołani – dodała.
Sędzia zwróciła uwagę, że aby Sąd Najwyższy mógł uchylić immunitet, musi mieć uzasadnione podejrzenie w wystarczającym stopniu, że dana osoba popełniła dany czyn.
– Tutaj nawet niejako, nie wgłębiając się w szczegóły tych zarzutów, ograniczę się na razie co do panów sędziów, bo ta historia jest mi znana, bo dwóch z nich bronię, to dla mnie nie budzi wątpliwości, że tutaj znamion przestępstwa w żaden sposób nie może być. Dlaczego? Dlatego, że panowie sędziowie de facto realizują swoje obowiązki. Spodziewam się kolejnej porażki Prokuratury Krajowej – zaznaczyła.
Całą rozmowę z Kamilą Borszowską-Moszowską można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



