Sędzia K. Borszowska-Moszowska: Mój prezes bardzo nie toleruje tego, że w sposób publiczny krytykuję władzę. Już od dwóch lat jestem obiektem de facto mobbingu
Mój prezes bardzo nie toleruje tego, że w sposób publiczny krytykuję władzę. jestem już od dwóch lat obiektem de facto mobbingu ze strony prezesa, któremu moja działalność bardzo się nie podoba – mówiła w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, rzecznik Stowarzyszenia „Veritas et Ius w Służbie Narodowi”. Prezes Sądu Okręgowego w Świdnicy wystosował sprzeciw wobec zatrudnienia sędzi jako wykładowcy Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Prezes Sądu Okręgowego w Świdnicy, w którym orzeka Kamila Borszowska-Moszowska, wystosował decyzję, w której sprzeciwia się zatrudnieniu sędzi jako wykładowcy w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Rozmówczyni Radia Maryja zwróciła uwagę na szerszy kontekst całej sprawy.
– To nie jest pierwsza taka sytuacja z prezesem, dlatego że mój prezes bardzo nie toleruje tego, że w sposób publiczny krytykuję władzę (…), m.in. tutaj, na antenie Radia Maryja czy też Telewizji Trwam. W ubiegłym roku miałam analogiczną sytuację – też dostałam sprzeciw. Potem prezes się wycofał z tego sprzeciwu po mojej interwencji u prezesa Sądu Apelacyjnego. Zastrzegł też wówczas, że jeżeli nadal się będę udzielała, to kolejnej zgody mi nie da. Tutaj sytuacja jest o tyle skomplikowana, że jestem już od dwóch lat obiektem de facto (…) – trzeba to nazywać po imieniu – mobbingu ze strony prezesa, któremu moja działalność bardzo się nie podoba, czego konsekwencją było złożenia wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec mnie, a następnie – również w ostatnim czasie – podejmowanie działań, które ewidentnie są nakierowane w moją osobę, [jak – radiomaryja,pl] chociażby ostatnio przeprowadzona lustracja w naszym wydziale sądu, która została przeprowadzona przez wizytatora, który notabene jest (…) sędzią Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, co do którego prokurator złożył wniosek o uchylenie immunitetu w związku z możliwością popełnienia przestępstwa pod wpływem alkoholu – wskazywała rzecznik Stowarzyszenia „Veritas et Ius w Służbie Narodowi.
Drugą osią konfliktu jest fakt, że sędzia Kamila Borszowska-Moszowska stosuje nieopublikowany (ale obowiązujący) wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
– Pan prezes wielokrotnie, nawet w trakcie postępowania dyscyplinarnego, wypowiadał się na temat tego, jak śmiem stosować ten wyrok. Wyroki w tym zakresie są mi uchylane przez Sąd Apelacyjny i (…) wytyka mi się, że spadła mi statystyka – bo mi spadła. Jeżeli otrzymuję uchyłki, dlatego że (…) Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w ogóle nie akceptuje tego, że wyrok dotyczący emerytów został wydany przez Trybunał Konstytucyjny dla Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu – Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, to w ogóle nie istnieje. To jest samonapędzająca się sytuacja. Ponadto już niedługo miną dwa lata, jak zostałam sygnalistą. Sygnalizowałam w ramach sądu nieprawidłowość dotyczące losowego przydziału spraw. Te informacje posiada zarówno prezes Sądu Apelacyjnego, jak i wizytator i nikt z tym nic nie czyni. Oprócz tego, że są wobec mnie podejmowane działania odwetowe, to nic się nie dzieje (…). Spodziewałam się, że tak będzie, bo zgodnie z przepisami mam obowiązek wystąpić w takiej sytuacji, poinformować prezesa, aczkolwiek miałam świadomość, że tak będzie, bo prezes mi to jawnie zapowiadał. Już po zakończeniu całej kampanii związanej z startem do Krajowej Rady Sądownictwa, co do której wówczas stwierdził, że (…) ewentualnie mogę (…) tutaj się wypowiadać, zapowiedział mi, że jeżeli będę się udzielała, to tak się skończy – tłumaczyła rozmówczyni Radia Maryja.
Sędzia ma zastrzeżenia co sprzeciwu prezesa sądu wobec prowadzenia przez nią zajęć edukacyjnych w AKSiM.
– W tym sprzeciwie, w którym prezes określa jako decyzję (…), skonstruował sobie jakiś termin, że powinnam była zgłosić to miesiąc wcześniej. Nie wynika [to – radiomaryja.pl] absolutnie z ustawy, bo tam nie ma w ogóle żadnego terminu, jest tylko „z uprzedzeniem”. Miałam podjąć działania od 1 października, a wniosek złożyłam 23 września, więc myślę, że to było odpowiednie uprzedzenie. Ponadto [prezes – radiomaryja.pl] wykorzystał dane z lustracji przeprowadzonej przez wizytatora (…). Ta lustracja została w mojej ocenie przeprowadzona (…) pod określoną tezę, bo, tak jak zawsze jest przeprowadzona za okres roku-dwóch lat, została przeprowadzona za okres pięciu miesięcy, kiedy spadły mi te wszystkie wskaźniki, bo też miałam okres urlopowy (…). Jak chce się odpowiednio tę statystykę przedstawić, to się odpowiednio przedstawi. W związku z tym, że miałam wówczas niepokryty wpływ w ostatnim czasie – to się oczywiście zmieniło, bo wróciłam do pracy po urlopie – prezes stwierdził, że to nie zmienia faktu i – co ciekawe – napisał na koniec, że to jest decyzja ostateczna, nie podlega zaskarżeniu – podkreśliła rzecznik Stowarzyszenia „Veritas et Ius w Służbie Narodowi”.
Sędzia zapowiedziała, że – zgodnie z przepisami – ma zamiar złożyć w tej sprawie skargę konstytucyjną.
Całość rozmowy z sędzią Kamilą Borszowską-Moszowską jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl


