Paliwo będzie tańsze, ale nie po 5,19 zł
Od soboty ceny paliw będą niższe o ponad złotówkę. Rząd obniża VAT i akcyzę na benzynę oraz diesla. To efekt podpisu prezydenta pod projektem ustawy w sprawie nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Karol Nawrocki wspólnie z opozycją wezwał Donalda Tuska, żeby obniżył cenę do 5,19 zł, bo tyle obecny premier obiecywał przed wyborami.
Rosnące ceny paliw od miesięcy uderzają w kieszenie kierowców i podbijają inflację. Prezydent Karol Nawrocki przypomniał w orędziu, że marszałek Włodzimierz Czarzasty blokuje w Sejmie jego projekt, który skutecznie obniżyłby ceny paliw.
– Przedstawiłem ustawę obniżającą marżę, czyli zyski koncernów paliwowych. Taki mechanizm oznaczałby natychmiastowy spadek ceny paliwa o ponad dwa złote na litrze – zwrócił uwagę prezydent.
Karol Nawrocki przedstawił swój projekt po tym, jak zablokował rządową ustawę w sprawie nowego podatku od nadmiarowych zysków spółek paliwowych. Rząd chciał, żeby prawo zadziałało wstecz, co jest niekonstytucyjne. Ustawa nie gwarantowała też, że pieniądze z nowego podatku pójdą na obniżkę cen paliw. Rząd skupił się na atakowaniu głowy państwa, a nie na rozwiązaniu problemu. Dlatego ostatecznie prezydent podpisał bliźniaczy projekt do tego, który wcześniej odrzucił.
– Panie premierze – tam, gdzie mogę pomóc, zawsze może pan liczyć na moją pomoc, jeśli chodzi o Polki i Polaków. Cieszę się, że mogłem panu pomóc. Proszę obniżyć ceny paliwa do 5,19 – zaapelował Karol Nawrocki.
Podpisana ustawa także trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, ale w trybie następczym. Oznacza to, że może być wdrażana. Donald Tusk przekonuje, że rząd osiągnął sukces.
Politycy koalicji rządowej twierdzą, że w kieszeniach kierowców pozostałoby więcej środków, gdyby prezydent podpisał pierwszą rządową ustawę.
– Każdy obywatel, tankując na stacji, zapłacił ok. 200 zł, nawet 250 zł więcej w ciągu tych dwóch miesięcy – zaznaczył poseł Mirosław Suchoń z Unii Centrum.
Nie było jednak pewności, że ceny od razu spadną. Rząd przez ostatnie tygodnie korzystał z rekordowych podwyżek na stacjach – przypomniał dr Gaweł Strządała, politolog.
– Wysokie ceny paliwa są akurat dla rządu korzystne, więc paradoksalnie Tusk to bardzo sprytnie zrobił. Daje ustawę, którą wie, że prezydent zawetuje, zrzuca [winę – radiomaryja.pl] na prezydenta i jednocześnie czerpie zyski z tej dużej akcyzy – wskazał ekspert.
Prezydent Karol Nawrocki zmusił Donalda Tuska do obniżek – zaznaczył szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak. Opozycja i prezydent wzywają Donalda Tuska, aby zrealizował swoją przedwyborczą obietnicę sprawienia, by paliwo kosztowało 5,19 złotych.
– Sprawdzamy, czy rzeczywiście na stacjach benzynowych paliwo będzie kosztowało 5,19 za litr, czy po raz kolejny Donald Tusk oszuka opinię publiczną – mówił Mariusz Błaszczak.
Ceny paliw spadną od soboty – zapewnił minister energii, Miłosz Motyka. Maksymalna cena litra benzyny 95 będzie wynosić 6,73 zł, a diesla 7,88 złotych.
– Rozporządzenie dotyczące VAT-u, rozporządzenie dotyczące akcyzy jest obowiązujące do końca roku. Jesteśmy w stanie obniżyć inflację przynajmniej o jeden punkt proc. miesiąc do miesiąca – zaznaczył szef resortu energii.
Taka obniżka nie wymagała ustawy – uważa były szef Orlenu, Daniel Obajtek. Europoseł PiS przekonuje, że Polacy mogą tankować dużo taniej.
– Tak naprawdę w Polsce paliwo powinno być o dwa złote tańsze z jednej racji. Złotówkę może bez problemu wygenerować Orlen, a drugą złotówkę może wygenerować rząd z danin, ponieważ bierze o złotówkę więcej danin niż miał planowane w budżecie – zwrócił uwagę były prezes Orlenu.
Ustawa podpisana przez prezydenta wejdzie w życie dopiero w listopadzie, a rząd już teraz obniża ceny. To potwierdza, że można to było zrobić bez podpisu głowy państwa – przekonuje wicemarszałek Sejmu z Rozwoju Plus, Marcin Horała.
– Bez tej ustawy rząd mógł obniżyć ceny paliw, tylko nie chciał – stwierdził polityk.
Z tytułu nowej ustawy do budżetu trafi blisko 5,5 mld złotych z nowego podatku nałożonego na firmy paliwowe. Ostatecznie zapłacą za to ich klienci – ostrzegł prof. Wojciech Piontek, ekonomista.
– Nie zdarza się, żeby kolejne nakładane podatki na jakikolwiek podmiot w długim okresie przyczyniały się do obniżenia kosztów – wskazał ekspert.
Istnieje też ryzyko, że firmy będą pozywać Skarb Państwa za niekonstytucyjne zapisy, przed czym ostrzegał wcześniej prezydent. Środki z nowego podatku mają wystarczyć na obniżki do końca roku. Rząd nie informuje, co zamierza zrobić dalej.
TV Trwam News



