fot. PAP/Piotr Polak

Powraca debata na temat potrzeby poszerzenia rezerw Wojska Polskiego poprzez przywrócenie zasadniczej służby wojskowej

Trwa dyskusja o przywróceniu zasadniczej służby wojskowej. Część polityków jest za, część mówi o szkoleniach i dobrowolnych zgłoszeniach. Ostatnie sondaże pokazują, że obywatele w większości popierają przywrócenie poboru do wojska.

Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad ustawą o pełnej gotowości państwa na wypadek wojny. Chodzi o przygotowanie procedur na wypadek zagrożenia – wyjaśnił szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Wojsko potrzebuje jeszcze ułatwień w tym zakresie. Rozmieszczając np. obronę przeciwlotniczą musimy to robić de facto z automatu. Chodzi też o przystosowanie prawa, wyciągnięcie wniosków z wojny na Ukrainie. Relacje pomiędzy poszczególnymi organami władzy, sytuacje zarządzania kryzysowego – to wszystko będzie uregulowane w tej ustawie – tłumaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.

Coraz częściej politycy mówią otwarcie o potrzebie poszerzania rezerw Wojska Polskiego. Największe emocje wzbudził postulat jednego z liderów Konfederacji, posła Sławomira Mentzena.

– Czy chcemy mieć niepodległe państwo polskie, czy chcemy mieszkać w Polsce, czy wolimy mieszkać w jakimś kraju podbitym przez Rosję? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, że chcemy mieć państwo polskie, to musimy mieć armię, która tę Polskę obroni, a jeżeli chcemy mieć armię, która tę Polskę obroni, to trzeba wprowadzić pobór. Innej metody nie ma – przekonywał Sławomir Mentzen.

Te propozycja wzbudziła emocje, bo Konfederacja to z jednej strony partia wolnościowa, a z drugiej strony – elektorat tej partii to przede wszystkim młodzi mężczyźni. Pobór proponuje też Rozwój Plus, choć oficjalnie mówi o szkoleniu.

– Jako Rozwój Plus proponujemy trzymiesięczne powszechne szkolenie wojskowe, tak, żeby Polacy, po pierwsze, w razie wojny w ogóle wiedzieli, jak się zachować. Wiedzieli też jak zadbać o siebie, o swoją rodzinę, ale również o to, żeby Wojsko Polskie takie głębokie rezerwy miało, tak jak państwa skandynawskie, tak jak państwa bałtyckie – podkreślił Marcin Horała, wicemarszałek Sejmu z Rozwoju Plus.

Prawo i Sprawiedliwość proponuje krótką ścieżkę szkolenia i doskonalenie umiejętności w przyszłości.

– Podstawowe szkolenie na wzór szkolenia w Wojskach Obrony Terytorialnej trwałoby 16 dni. Zakończone zostało by swoistym egzaminem, tak zwaną pętlą taktyczną, a potem przez pięć lat ten młody człowiek byłby w gotowości do tego, żeby służyć Polsce, a więc przechodziłby cały kurs udoskonalający jego umiejętności wojskowe – tłumaczył Mariusz Błaszczak, przewodniczący KP PiS.

Lewica jest z kolei przeciwna poborowi do wojska.

 – Mogę powiedzieć w imieniu Lewicy: jesteśmy absolutnie przeciwni powszechnemu obowiązkowi służby wojskowej w czasie pokoju – zaznaczył Andrzej Szejna, poseł Lewicy.

Wiceminister obrony narodowej z Koalicji Obywatelskiej, Cezary Tomczyk, przypomniał, że pobór do wojska nie został zlikwidowany, tylko zawieszony.

– Istnieje w oczywisty sposób szuflada w Sztabie Generalnym, która zakłada wariant odwieszenia poboru. Na razie takiej potrzeby nie ma. (…) Dlatego, że my dzisiaj bazujemy na ochotnikach, którzy przychodzą do dobrowolnej, zasadniczej służby wojskowej. I jeżeli mamy ochotników, to nie musimy mieć poboru – wskazał Cezary Tomczyk.

Pułkownik prof. Mieczysław Struś podkreślił, że jedno nie wyklucza drugiego.

– Zwiększenie rezerw Wojska Polskiego winno odbywać się w modelu hybrydowym, zawierającym zarówno obowiązkowy pobór do odbycia zasadniczej służby wojskowej, jak i różnorakie szkolenia – mówił pułkownik prof. Mieczysław Struś. 

Pobór do Wojska Polskiego został zawieszony 1 stycznia 2010 roku. Od lat 90-tych XX wieku zasadnicza służba wojskowa trwała półtora roku, od 2004 roku – jedenaście miesięcy. Ostatnie sondaże pokazują, że większość Polaków – bo od 51 do 54 proc. – popiera przywrócenie powszechnej służby wojskowej.

TV Trwam News

drukuj