Pos. M. Woś o kandydaturze M. Berka na sędziego TK: Jeżeli ktoś nie spełnia podstawowego kryterium formalnego, to jakim prawem ubiega się o tak zaszczytny urząd, jakim jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego?
Jeśli ktoś chce mówić ludziom, że jest radcą prawnym i (…) wykonywał zawód radcy prawnego przez 10 lat, to nie powinien mieć kłopotu z tym, żeby te dokumenty ujawnić, pokazać – dlaczego tego nie ujawnia, dlaczego nie pokazuje? (…)W przypadku pana Berka mamy nie tylko wątpliwości co do terminów, bo był wpisany na listę, ale później był zatrudniony w bardzo wielu urzędach na różnych stanowiskach. I okazuje się, że nawet te urzędy potwierdzają na piśmie, że stanowiska, które zajmował, to nie było stanowisko radcy prawnego, nie miało nic wspólnego z wykonywaniem zawodu radcy prawnego, to były różne inne stanowiska, ale nie radcy prawnego. W związku z tym, jeżeli ktoś nie spełnia podstawowego kryterium formalnego, to jakim prawem ubiega się o tak zaszczytny urząd, jakim jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego? – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości.
Sejm – głosami posłów rządzącej koalicji – poparł kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna był ministrem w rządzie Donalda Tuska. Poparcie przez Sejm tej kandydatury nie oznacza jednak, że procedura wyboru Macieja Berka na sędziego TK jest już zakończona, ponieważ kandydat musi złożyć jeszcze złożyć ślubowanie przed prezydentem RP – podkreślił Michał Woś.
– Kolejnym punktem po wyborze osoby przez Sejm jest złożenie ślubowania przez taką osobę wobec prezydenta Rzeczypospolitej. I w tej sprawie pan prezydent nie jest tylko występującym w ramach jakiejś czysto ceremonialnej funkcji, tylko jest realnym organem, który – o tym mówi orzeczenie z czasów tak lubianego przez Platformę, przez pana Tuska, prof. Rzeplińskiego. Trybunał Konstytucyjny w sprawie K 34/15 wprost wskazał, że jeżeli prezydent, odbierając ślubowanie, poweźmie wątpliwości – co więcej, ma obowiązek, a nie możliwość badania, czy te wątpliwości nie występują – może wtrzymać się z odebraniem takiego ślubowania. I wówczas, w 2015 roku wszystkie autorytety od prawa do lewa przy Donaldzie Tusku mówiły, że absolutnie tak jest, że prezydent może tak działać, a teraz mówią wręcz w drugą stronę, że prezydent absolutnie nie powinien i część tych sędziów składa ślubowanie wobec marszałka Czarzastego czy w ramach jakiejś dziwnej ceremonii w Sejmie łamiąc prawo – zwrócił uwagę polityk PiS.
W przeszłości bywały już sytuacje, że na sędziów Trybunału wybierano byłych parlamentarzystów, jednak po raz pierwszy mamy do czynienia z przypadkiem, że członek rządu bezpośrednio ma trafić do TK – wskazał poseł.
– Owszem, zdarzało się w ciągu ostatnich 20-30 lat nawet kilkanaście przypadków, że na przykład byli posłowie, byli politycy trafiali do Trybunału Konstytucyjnego, ale jeszcze nie było sytuacji, w której ktoś wprost autostradą z KPRM-u, z Rady Ministrów, jako członek rządu, jako minister konstytucyjny trafiał do TK. Co więcej, tajemnicą Poliszynela jest, że to pan Berek pisał Platformie Obywatelskiej ustawę, która rzekomo wprowadziłaby czteroletni zakaz kandydowania byłym ministrom, a sami teraz coś, w co wierzyli, co głosili, do czego przekonywali ludzi, teraz sami nie realizują, więc połykają własne języki – zaznaczył były wiceminister sprawiedliwości.
Kandydatura Macieja Berka nie spełnia wymogów formalnych, aby móc stać się sędzią TK, gdyż nie wykonywał on przez 10 lat zawodu radcy prawnego – podkreślił gość „Aktualności dnia”.
– Jeśli ktoś chce mówić ludziom, że jest radcą prawnym i (…) wykonywał zawód radcy prawnego przez 10 lat, to nie powinien mieć kłopotu z tym, żeby te dokumenty ujawnić, pokazać – dlaczego tego nie ujawnia, dlaczego nie pokazuje? Tym bardziej, że czym innym jest wpis na listę radców prawnych, a czym innym wykonywanie zawodu. Ustawa jednoznacznie wskazuje, że trzeba wykonywać zawód. Nawet jest tak, że jeżeli taki radca prawny czy adwokat chciałby być sędzią, to on, składając dokumenty w ramach procedury rekrutacyjnej, dowodzi, że nie tylko był wpisany na listę radców, ale dowodzi, że rzeczywiście ten zawód wykonywał. A w przypadku pana Berka mamy nie tylko wątpliwości co do terminów, bo był wpisany na listę, ale później był zatrudniony w bardzo wielu urzędach na różnych stanowiskach. I okazuje się, że nawet te urzędy potwierdzają na piśmie, że stanowiska, które zajmował, to nie było stanowisko radcy prawnego, nie miały nic wspólnego z wykonywaniem zawodu radcy prawnego, to były różne inne stanowiska, ale nie radcy prawnego. W związku z tym, jeżeli ktoś nie spełnia podstawowego kryterium formalnego, to jakim prawem ubiega się o tak zaszczytny urząd, jakim jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego? – pytał Michał Woś.
Premier Donald Tusk i obecna władza, próbując umieścić Macieja Berka w Trybunale, próbuje zrealizować cele krótko- oraz długoterminowe – ocenił polityk PiS.
– Tam jest kilka celów do zrealizowania. Pierwszy, krótkoterminowy – głowa Bogdana Święczkowskiego. Oni wprost mówią, że pan sędzia Bogdan Święczkowski nie jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego, tylko jest kierującym pracami. Bo oni spośród siebie, spośród tych sędziów Donalda Tuska, chcą wybrać sobie nowego. Po co? Żeby albo umocnić swoją władzę jeszcze ten ostatni rok, albo wsypać piach w tryby, rzucać kłody pod nogi przyszłemu, konserwatywnemu rządowi. Tylko tutaj jest jeszcze drugi cel, (…) długoterminowy, bardzo niebezpieczny dla polskiej suwerenności i dla Rzeczypospolitej. To jest ta służalczość wobec Unii Europejskiej, którą ludzie Tuska prezentują. I pan Berek na komisji wprost mówił – uwaga! – że prawo unijne jest ponad polską konstytucją, że on idzie tam wdrażać orzeczenia TSUE – zwrócił uwagę poseł.
Całą rozmowę z posłem Michałem Wosiem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].
radiomaryja.pl



