Batalia o Trybunał Konstytucyjny. M. Berek może odegrać kluczową rolę w zmianie układu sił w tym organie
Przegłosowana na Komisji Sprawiedliwości kandydatura Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego budzi coraz większe kontrowersje. „Prawa ręka Donalda Tuska” może odegrać kluczową rolę w zmianie układu sił w Trybunale i ograniczeniu wpływu jego obecnego prezesa, Bogdana Święczkowskiego. Nie ukrywa tego już nawet sam kandydat na sędziego.
18 września wygasa kadencja kolejnego sędziego w Trybunale Konstytucyjnym. Na wakujące stanowisko przedstawiono dwie kandydatury. Opozycja zgłosiła prof. Artura Kotowskiego, ale wniosek przepadł. Liberalno-lewicowa większość w sejmowej Komisji Sprawiedliwości poparła budzącą kontrowersje kandydaturę Macieja Berka.
Maciej Berek jest doktorem nauk prawnych oraz radcą prawnym. Jednak to, co budzi największe zastrzeżenia m.in. u posła Michała Wosia z Prawa i Sprawiedliwości, to jego błyskawiczny transfer z rządu do Trybunału.
– Nie było takiej sytuacji, w której – z kilkutygodniową przerwą, żeby próbować jakkolwiek zachować twarz – od razu kierować człowieka wprost z Rady Ministrów na linię walki w Trybunale Konstytucyjnym – zwrócił uwagę polityk PiS.
Zanim powierzono ministrowi Maciejowi Berkowi nadzór nad wdrażaniem polityki rządu, był prezesem Rządowego Centrum Legislacji. Część ustaw, które wyszły spod jego ręki, znajduje się w Trybunale Konstytucyjnym. Maciej Berek, pytany o to, czy zamierza być sędzią we własnych sprawach, zapewnił, że będzie przestrzegał standardów orzeczniczych.
– Jeśli dojdzie do sytuacji, że zgodnie ze standardami orzeczniczymi powinienem się ze składu wyłączać, jeśli będę sędzią Trybunału, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że te standardy będą przestrzegane – oznajmił kandydat na sędziego TK.
Sejm zagłosuje nad kandydaturą Macieja Berka w piątek. W całości mają go poprzeć KO, Centrum oraz PSL.
– Maciej Berek jest tym, który ma szansę podjąć wysiłek naprawy tego Trybunału – ocenił przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL, Krzysztof Paszyk.
Jednak – jak udało się ustalić redakcji TV Trwam – na tym jednomyślność w koalicji się kończy. Z poparcia dla ministra Macieja Berka ma wycofać się szefowa Klubu Parlamentarnego Lewicy, Anna Maria Żukowska. Z kolei posłowie Polski 2050 mają podzielić się na pół. Przeciwko zagłosuje m.in. przewodniczący klubu, Paweł Śliz.
– Ja wiem, jak zagłosują moi posłowie, to będzie ich świadoma decyzja – powiedział polityk.
Powodem, dla którego poseł Śliz zagłosuje przeciw, jest ustawa o Trybunale Konstytucyjnym jego autorstwa uchwalona w 2024 roku. Zapisano w niej, że osoba, która była w rządzie, może zostać sędzią Trybunału dopiero po czterech latach. Jednak przepisy nie weszły w życie, ponieważ ówczesny prezydent, Andrzej Duda, skierował je do zbadania przez TK. Z kolei obecny prezydent nie przesądził jeszcze, czy potencjalnie przyjmie ślubowanie od Macieja Berka. Karol Nawrocki ma szereg wątpliwości.
– Ostatnią rzeczą, której potrzebuje dzisiaj Trybunał Konstytucyjny, jest kolejny polityk w TK – szczególnie polityk, który jest bardzo bliskim współpracownikiem pana premiera – stwierdził prezydent.
W tle jest jednak jeszcze ważniejsza gra – gra o władzę nad Trybunałem. Maciej Berek ma pomóc premierowi Donaldowi Tuskowi zmienić układ sił. O tym scenariuszu mówił wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak.
– Mówiąc wprost, premier Tusk chce mieć swojego człowieka w Trybunale Konstytucyjnym po to, żeby ktoś przejął kontrolę nad tą instytucją, a reszta to tylko przypisy – ocenił lider Konfederacji.
Rząd Donalda Tuska od początku kadencji prowadzi walkę z Trybunałem. Nie publikuje jego orzeczeń w Dzienniku Ustaw. Zaś sam minister Maciej Berek, choć nie mówi wprost o siłowym przejęciu instytucji, to zapowiada podjęcie próby ograniczenia wpływu prezesa Trybunału, Bogdana Święczkowskiego.
– Jeśli zostanę sędzią Trybunału, to wszyscy sędziowie Trybunału muszą się razem zastanowić, co w tej sprawie można zrobić – powiedział kandydat na sędziego TK.
Prezes Bogdan Święczkowski zapowiada, że nie pozwoli na żadne siłowe próby przejęcia TK.
„Jako prezes Trybunału Konstytucyjnego nie pozwolę na bezprawną ingerencję władzy wykonawczej w niezależność Trybunału i niezawisłość jego sędziów” – zapewnił Bogdan Święczkowski.
W projekcie budżetu na 2027 r. rząd nie przewidział środków na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. Niewykluczone, że po osiągnięciu większości sędziów w instytucji rządzący przywrócą jej finansowanie.
TV Trwam News



