Rząd idzie po Trybunał Konstytucyjny
Na dniach Sejm zajmie się kandydaturą byłego ministra Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego wybór może mieć znaczenie dla układu sił, bo byłby już ósmym sędzią wskazanym przez obecną większość. Rząd, by postawić na swoim, chce zagłodzić Trybunał. W budżecie nie przewidział żadnych pieniędzy na jego funkcjonowanie.
W najbliższy piątek Sejm wybierze nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatem jest Maciej Berek – do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska, którego premier nazywał swoją „prawą ręką”. Stąd też przeciw kandydaturze protestuje opozycja, środowisko prawnicze, ale także część samej koalicji rządowej.
– Jest wewnątrz Lewicy nadal dwugłos – przyznał rzecznik Lewicy, Łukasz Michnik.
Lewica zamierza przedyskutować kandydaturę Macieja Berka. Przewodniczący Klubu Parlamentarnego KO, Zbigniew Konwiński, przekonywał:
– Jestem przekonany, że będzie to poparcie dla Macieja Berka. Wystarczająco, żeby został wybrany – mówił.
Maciej Berek potrzebuje głosów całej koalicji rządowej. Nie tylko Lewica, ale także i Polska 2050 jest podzielona w sprawie poparcia byłego ministra. Wicemarszałek i były szef partii, Szymon Hołownia, jest na „tak”.
– W takich warunkach, które są, Maciej Berek przyda się w Trybunale Konstytucyjnym i jego kompetencje, uważam, ze się przydadzą – ocenił Szymon Hołownia.
Obecna szefowa Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która posłem nie jest i głosować nie będzie, sprzeciwia się kandydaturze Macieja Berka, co może mieć przełożenie na resztę klubu. Jeśli Maciej Berek otrzyma wymaganą liczbę głosów, to będzie ósmym sędzią wskazanym przez obecną koalicję rządową do TK.
– Ja muszę we wrześniu mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu, że będzie i że to będzie wszystko zgodne z prawem – mówił premier Donald Tusk.
Czterech sędziów wybranych w marcu nie zostało dopuszczonych do orzekania, bo zamiast przed prezydentem, złożyli ślubowanie przed Włodzimierzem Czarzastym. Sędziowie wskazani przez rządzących żądają dopuszczenia ich do orzekania w Trybunale.
„Apelujemy do wszystkich władz RP, w zakresie ich obowiązków i kompetencji, o jak najszybsze wykonanie postanowienia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 5 maja 2026 r. (…) poprzez dopuszczenie do orzekania wszystkich sędziów wybranych przez Sejm w dniu 13 marca 2026 r.” – czytamy w oświadczeniu wydanym przez siedmiu sędziów TK.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, podkreślił, że nie utrudnia nikomu wykonywania obowiązków sędziowskich i wskazał, że czterech sędziów wciąż nie złożyło ślubowania zgodnego z prawem. W ustawie budżetowej na przyszły rok nie ma środków dla Trybunału Konstytucyjnego, co może być narzędziem szantażu wobec prezesa Świeczkowskiego.
– Donald Tusk za bardzo patrzy na Wschód i na wzorce płynące z Rosji czy Białorusi i chce na ten wzór urządzić model rządzenia Polską – zauważył Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP.
Działania rządu są niezgodne z prawem – wskazała prawnik Violetta Lis.
– Brak w ustawie budżetowej zapisów o wydatkowaniu i zapewnieniu wynagrodzeń Trybunałowi Konstytucyjnemu jest jaskrawym niedopełnieniem obowiązków już to konstytucyjnych, już to ustawowych – zaznaczyła.
Trybunał Konstytucyjny posiada autonomię budżetową, która ma gwarantować niezależność od władzy wykonawczej. Działania rządu ustanawiają niebezpieczny precedens.
TV Trwam News




