
Obraz autorstwa aleksandarlittlewolf na Freepik
Opozycja żąda blokady importu produktów rolnych z Ukrainy
Embargo na ukraińskie zboże zostanie utrzymane – zapewnił wicepremier, prezes Ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz. To odpowiedź na obawy rolników. Prawo i Sprawiedliwość wspiera w tym zakresie rząd, ale wzywa także do zamknięcia granicy na inne produkty z Ukrainy. Wcześniejszy postulat opozycji – dotyczący deportacji niektórych Ukraińców – spotkał się z wysokim poparciem społecznym.
Rolnicy obawiają się powtórki z ubiegłych lat, kiedy to Polskę zalały ukraińskie produkty, głównie zboże. Obecnie jest na nie nałożone embargo, ale Kijów negocjuje z Warszawą zwiększenie jego tranzytu. Wicepremier, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że „Polska będzie dalej prowadziła ostrą i restrykcyjną politykę wobec ukraińskiego zboża”.
Prawo i Sprawiedliwość wskazało, że obecnie rośnie import ukraińskiego oleju rzepakowego, owoców miękkich, jaj i nabiału do Polski. Partia podała konkretne dane.
– Wzrost importu oleju rzepakowego z Ukrainy do Polski z 26 tys. ton do 70 tys. ton rocznie. Wzrost importu malin, mrożonych owoców miękkich o blisko 70 proc. rok do roku. Wzrost importu jaj o blisko 90 proc. rok do roku. Wzrost importu masła o 371 proc. rok do roku – mówił kandydat PiS na premiera, poseł prof. Przemysław Czarnek.
Polityk wezwał rząd do reakcji.
– Żądamy zablokowania lawiny importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy do Polski, które stanowią śmiertelne zagrożenie dla polskiego rolnictwa i polskiego bezpieczeństwa żywnościowego, suwerenności żywnościowej – mówił parlamentarzysta PiS.
Opozycja zaostrza swoje stanowisko wobec Ukrainy. W ubiegłym tygodniu Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że jeśli wygra przyszłoroczne wybory, to jedną z pierwszych decyzji będzie deportacja Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce.
– Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył. I państwo polskie w tym zdecydowanie, kategorycznie i bezkompromisowo pomoże – oznajmił europoseł Tobiasz Bocheński z PiS.
Zapowiedź skrytykowali politycy koalicji rządowej. Przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, Zbigniew Konwiński, wskazał, że to nierealny pomysł, a liczba niepracujących Ukraińców w Polsce jest niewielka.
– To jest po prostu głupi pomysł. Ten pomysł nie ma na celu tego, żeby deportować Ukraińców z Polski. (…) Ten pomysł ma na celu to, żeby przejąć wyborców od Grzegorza Brauna – ocenił polityk.
Okazuje się jednak, że takie rozwiązanie [popiera zdecydowana większość społeczeństwa] – według sondażu IBRiS aż 77 proc. badanych.
– Czasami, jak jeżdżę na programy medialne, to zamawiam taksówki i proszę wierzyć, że niemal zawsze jest rozmowa na temat Ukraińców. Pytają mnie, co zrobimy z problemem dotyczącym Ukraińców. Chodzi m.in. o kwestie pracy, braku pracy i nielegalnie przebywających w Polsce Ukraińców. Dlatego mnie nie dziwią te sondaże – mówił poseł Michał Wójcik z PiS.
Socjolog dr Jerzy Żurko wskazał, skąd tak wysokie poparcie dla tego rozwiązania.
– To jest kwestia, jakby to powiedzieć, naszego polskiego poczucia honoru. Jeżeli kraj walczy o wolność, o niepodległość, to w tym momencie dobrze by było, żeby ci Ukraińcy, którzy w Polsce mieszkają, też się w to jakoś zaangażowali – stwierdził socjolog.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji weryfikuje właśnie liczbę Ukraińców w Polsce. Szacuje się, że jest ich około 1,9 mln, a pracę podjęło 95 proc. z nich. Dokładna liczba obywateli Ukrainy w Polsce będzie jednak znana dopiero w marcu przyszłego roku.
TV Trwam News


