fot. wikipedia.org

K. Volker: Zastanawiamy się nad sankcjami na koncerny uczestniczące w Nord Stream 2

„To nie jest decyzja, ale dyskusja. Zastanawiamy się nad sankcjami na międzynarodowe koncerny, które uczestniczą w projekcie Nord Stream 2″ – powiedział PAP specjalny wysłannik USA na Ukrainę Kurt Volker.

Amerykański dyplomata w rozmowie z PAP przyznał, że przed kilkoma tygodniami ucieszył się, gdy usłyszał, że kanclerz Niemiec Angela Merkel uznała, że projekt Nord Stream 2 jest „projektem komercyjnym z zastosowaniem politycznym”.

To bardzo ważne, bo wcześniej mówiła, że to projekt czysto komercyjny. Zapowiedziała też, przed zakończeniem projektu, rezolucję dotyczącą tranzytu na Ukrainę” – zaznaczył Kurt Volker.

Podkreślił, że dla niego Nord Stream 2 jest projektem czysto politycznym, ponieważ, pozwalając na możliwy wzrost dostaw gazu do UE, wzmacnia zależność Europy od dostaw z Rosji. Ten projekt jest „niebezpieczny dla Ukrainy, bo pozwala Rosjanom na wywoływanie kryzysów w bezpośrednim sąsiedztwie Unii Europejskiej” – wyjaśnił wysłannik USA na Ukrainę.

Na pytanie o możliwości nacisku na międzynarodowe firmy, które pracują przy projekcie gazociągu, Volker odparł: „Na ten temat toczy się w Stanach Zjednoczonych dyskusja. Nie ma decyzji, ale trwa dyskusja, czy nie wprowadzić sankcji, które dotykałyby również europejskie koncerny, które współpracując z Rosjanami wzmacniają zależność energetyczną. Myślę, że to powinno dać sygnał władzom w Niemczech, żeby rozwiązały ten problem, zanim USA zaczną decydować o sankcjach”. Dodał, że USA oczekują, że europejska polityka przejrzystości będzie kontynuowana, podobnie jak dywersyfikacja europejskiego rynku energii.

Jego zdaniem mogłoby dojść do prawdziwego wymieszania źródeł energii. Kurt Volker wymienił kraje surowcowe: Norwegia, Rosja, Katar, Tunezja, Algieria, a także – być może – Libia.

To dobra mieszanka, która pozwoliłaby na ochronę rynku, obcięcie cen na rynku europejskim, a krajom takim jak Ukraina, stworzyłaby okazję do zaopatrywania się w surowce po cenie, którą będą dyktować tylko warunki rynkowe. Nie będzie zależności” – powiedział wysłannik USA na Ukrainę.

Kurt Volker uważa, że projekt gazociągu Nord Stream 2 jest przeciwieństwem takiej wizji. Jego zdaniem konstrukcja niemiecko–rosyjska wyklucza innych odbiorców energii i jest przeciwna zasadom europejskiej konkurencji.

Zapytany o reformy na Ukrainie i najbardziej palące problemy, jakie stoją przed władzami w Kijowie, Kurt Volker powiedział, że Ukraina musi zmienić swój system polityczno – ekonomiczny. Między innymi podkreślił wciąż istniejące dysproporcje ekonomiczne.

Jakieś 5-6 osób dysponuje 20 proc. narodowego PKB. To nie normalne i prowadzi do korupcji” – mówił w rozmowie z PAP.

Wysłannik USA na Ukrainę podkreślał, że poważne problemy są także na ukraińskiej prowincji i nie brak kłopotów, przed którymi stoją zagraniczni inwestorzy.

Mam nadzieję na szybką dywersyfikację ekonomiczną, większy dostęp do rynku międzynarodowego oraz zwiększenie legitymizacji tego rynku. Wszystko to jednak zależy od >>przebudzenia się biznesu<<, bo trzeba dbać o swoje pieniądze. Nikt nie powinien być wykluczony, a gospodarka musi się w przyszłości zbliżyć do reguł międzynarodowych” – powiedział.

Kurt Volker uczestniczył w dyskusji panelowej na temat Ukrainy zorganizowanej podczas konferencji o bezpieczeństwie GLOBSEC w Bratysławie. W dyskusji wzięli też udział ukraińska wicepremier ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Iwanna Kłympusz-Cyncadze oraz przedstawicielka Komisji Europejskiej zajmująca się polityką sąsiedztwa i rozszerzenia Katarina Mathernova. Był też reprezentujący OBWE ambasador Martin Sajdik.

Kurt Volker, który był w Donbasie 14 maja, na pytanie, co radzi Ukraińcom: sprzeciwiać się, nawet walczyć czy myśleć o życiu bez Donbasu , odpowiedział, że potrzebna jest cierpliwość, ale „nie możemy pozwolić, żeby sąsiad po prostu zabierał czyjeś terytorium i okupował je przez kilka lat”.

„To nie do przyjęcia” – ocenił. Jego zdaniem w Donbasie nie toczy się wojna etniczna lub religijna, lecz decyzją Władimira Putina dokonała się interwencja, której celem był wpływ na politykę ukraińską.

Jest kilka propozycji, ale potrzebna jest cierpliwość w znalezieniu wyjścia z tej sytuacji. Można mówić o siłach międzynarodowych Narodów Zjednoczonych, o kolejnej misji OBWE. Jednym słowem potrzebna jest cierpliwość, żeby zobaczyć odzyskanie tych terenów. A stanie się tak, gdy Rosja zdecyduje, że nie ma już interesu, by tam być” – powiedział PAP wysłannik USA na Ukrainę.

Podkreślił, że nie można się też zgodzić na odbicie tych terenów na drodze zbrojnej. Zauważył, że wiele osób zadaje mu pytanie o plan B.

Nie ma planu B. Plan B to plan A” – stwierdził Kurt Volker.

Podkreślił, że celem jest sama Ukraina i jej sukces.

Bo jeżeli Ukraina zdobędzie zaufanie ekonomiczne, będzie demokratycznym krajem, z perspektywą na integrację europejską, to odniesie duży sukces i z czasem będzie mogła odzyskać tereny Donbasu. Tam także ludność rosyjska, widząc sukces Ukrainy, będzie zadowolona ze swojego kraju” – powiedział wysłannik USA na Ukrainę.

Kurt Volker, specjalny wysłannik USA na Ukrainę, ma doświadczenia sprzed wielu lat związane z wojną na Bałkanach. W połowie lat 90. XX wieku był asystentem specjalnego wysłannika USA Richarda Holbrooke’a, który negocjował zakończenie wojny w Bośni i Hercegowinie. Podczas ostatniej wizyty w Kijowie w połowie maja otrzymał raport dotyczący jeńców przetrzymywanych przez separatystów i przypadkach tortur. PAP powiedział: „Musimy zgromadzić zeznania, zidentyfikować poszczególne osoby i stwierdzić, po nazwisku, co robiły. Jest jeszcze kwalifikacja czynów, bo były amnestie. Wszystko musi zostać udokumentowane”. Podkreślił, że nie można mówić, że są to jeńcy separatystów.

Oni o niczym nie decydują. Ważni są przedstawiciele rosyjskich sił specjalnych” – stwierdził w rozmowie z PAP Kurt Volker.

PAP/RIRM

drukuj