fot. PAP/Marcin Obara

Chaos informacyjny ws. relokacji wojsk USA

Rząd zapewnił, że liczba żołnierzy USA w Polsce nie zostanie zredukowana. Wokół amerykańskiej obecności nad Wisłą dalej pada jednak mnóstwo pytań. Prawo i Sprawiedliwość zaalarmowało, że mamy do czynienia z chaosem informacyjnym. Wini za niego rząd. Okazją do przecięcia wszelkich spekulacji będzie wizyta gen. Dana Caine’a w Polsce, jednego z głównych doradców prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Do Polski miała trafić brygada pancerna, licząca 4 tys. żołnierzy. O odwołanie tych wojsk pytany był w amerykańskim Kongresie dowódca amerykańskich sił lądowych, gen. Christopher LaNeve.

– Najbardziej sensowne było, aby ta brygada nie rozmieszczała się na teatrze działań wojennych – sugerował gen. Christopher LaNeve.

Amerykański generał potwierdził, że wstrzymanie rotacji ma związek z redukcją wojsk Stanów Zjednoczonych w Niemczech. Polski rząd przekonywał, że to tylko logistyka.

– Mamy zapewnienia, że decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu żołnierzy z Niemiec nie będzie skutkować negatywnie dla Polski – mówił minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ekspert ds. bezpieczeństwa, dr Adam Krampichowski, zaznaczył, że potrzebny jest stanowczy komunikat ze strony Waszyngtonu.

– Rząd Stanów Zjednoczonych powinien jednoznacznie się określić, jak będzie wyglądała dalsza współpraca w relokacji wojsk amerykańskich – wskazał dr Adam Krampichowski.

Decyzje Pentagonu wzbudziły niepokój; Polacy dowiadywali się o nich z doniesień medialnych, ale późno miał dowiedzieć się też rząd, co przyznał wiceminister funduszy i polityki regionalnej, Jan Szyszko.

– Nie było takich informacji – powiedział wiceminister Jan Szyszko.

Za szukanie winnych zabrał się portal Onet i opublikował tekst, w którym dopatrywał się kryzysu informacyjnego w Polsce. Z wiadomości wynika, że resort obrony o wszystkim dowiedział się z mediów, a amerykański sygnał utknął na poczcie niejawnej gen. Kukuły. Sztab Generalny Wojska Polskiego zaalarmował, że to wprowadzanie opinii publicznej w błąd.

„Sztab Generalny Wojska Polskiego zdecydowanie zaprzecza, jakoby do SGWP wpłynęła informacja dotycząca rzekomego wstrzymania rotacji sił amerykańskich w Europie, w tym w Polsce, która miałaby być następnie przetrzymywana bez przekazania do Ministerstwa Obrony Narodowej” – poinformował na portalu X Sztab Generalny Wojska Polskiego.

Według resortu obrony do Polski może trafić inny rodzaj wojsk, inna brygada od tej pierwotnie planowanej. Okazją do przecięcia wszelkich spekulacji będzie wizyta w Polsce gen. Dana Caine’a, który spotka się z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem. Dzień wcześniej gen. Kukuła ma rozmawiać z dowódcą amerykańskich wojsk w Europie, gen. Grynkewichem.

– Już Amerykanie widzą, że nietaktownie postępują z Polską – powiedział dr Adam Krampichowski.

W piątek z ministrem obrony narodowej i gen. Kukułą spotkał się prezydent Karol Nawrocki. Jak relacjonował szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki, rozmowa koncentrowała się na amerykańskiej obecności w Polsce.

„Prezydent wyraźnie podkreślił, że proces zwiększania obecności wojsk USA w Polsce należy wspierać i oczekuje w tej kwestii współpracy ze strony wszystkich ośrodków władzy” – napisał w mediach społecznościowych Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Pałac Prezydencki chce wykorzystać wycofanie amerykańskich wojsk z Niemiec. Doradca głowy państwa, Barbara Socha, wyraziła oczekiwanie pracy po stronie resortu obrony.

– Wydaje się, że podstawowym krokiem ze strony naszego Ministerstwa Obrony Narodowej powinna być propozycja rozlokowania tych sił w Polsce – wskazała Barbara Socha.

Już po tym, jak prezydent publicznie potwierdził, że Polska jest zainteresowana przyjęciem amerykańskich wojsk z Niemiec, premier pozwolił sobie na żart z udziałem jednego z amerykańskich aktorów. Uderzał on w prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Choć prawdziwą szkodę Polsce mogły wyrządzić słowa premiera, gdy podważał lojalność Amerykanów, dla Andrzeja Szejny z Lewicy nie stało się nic wielkiego.

– Żadna z wypowiedzi pana premiera nie przekroczyła jakichkolwiek granic dyplomacji – stwierdził poseł Andrzej Szejna.

Opozycja stwierdziła, że premier igra z bezpieczeństwem Polski. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, Przemysław Czarnek, podkreślił, że rząd jest współwinny chaosu informacyjnego wokół relokacji amerykańskich wojsk.

– Dość udawania tego, że nic się nie dzieje. Prosimy o natychmiastowe odpowiedzi w tym chaosie informacyjnym, co się stało – zażądał poseł Przemysław Czarnek.

PiS chce wiedzieć, kiedy i jakie informacje docierały do resortu obrony, a także co dalej z amerykańskimi wojskami w Polsce. Europoseł Anna Zalewska przekonywała, że rozwiązaniem jest pozostawienie relacji z Amerykanami wyłącznie prezydentowi.

– Tam trzeba włączyć dyplomatyczne zarządzanie kryzysowe i przejść do Karola Nawrockiego – oceniła europoseł Anna Zalewska.

Pierwsza reakcja premiera Donalda Tuska na propozycję przerzucenia amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski brzmiała: „Nie powinniśmy podbierać”.

TV Trwam News

drukuj