fot. wikipedia

Nie dojdzie do ponownego przeliczenia głosów. Sąd Najwyższy odrzucił pierwszy protest wyborczy złożony przez PiS

Sąd Najwyższy rozpoznał pierwszy z sześciu protestów wyborczych złożonych przez Prawo i Sprawiedliwość. Sędziowie odrzucili go. To oznacza, że nie dojdzie do ponownego przeliczenia głosów.

Odrzucony protest wyborczy dotyczył okręgu numer 75, który obejmuje miasta Tychy i Mysłowice oraz powiat bieruńsko-lędziński. Mandat senatorski zdobyła tam wiceprezes partii Wiosna Gabriela Morawska–Stanecka. Kandydatka SLD zdobyła ponad 2300 głosów więcej niż kandydat Prawa i Sprawiedliwości Czesław Ryszka. Partia składając protest domagała się ponownego przeliczenia głosów. Sąd wskazał, że w proteście nie ma ani jednej okoliczności, która mogłaby świadczyć o ewentualnych nieprawidłowościach podczas głosowania lub w trakcie liczenia głosów. W związku z tym sąd odrzucił protest.

– Orzeczenie Sądu Najwyższego przyjmujemy do wiadomości. Mieliśmy wątpliwości co do niektórych okręgów, dlatego złożyliśmy protest, do którego mieliśmy prawo – poinformował Krzysztof Sobolewski.

Platforma Obywatelska od początku krytykowała Prawo i Sprawiedliwość za złożenie protestów wyborczych. Politycy PO przekonywali, że ich celem jest doprowadzenie do zmiany układu sił w Senacie.

– Nie jest powodem do skargi, to że komuś się wydaje, że skoro różnica między kandydatami była niewielka to należałoby przeliczyć głosy. Muszą być wskazane konkretne uchybienia – mówił Zbigniew Konwiński z PO.

Platforma sama jednak złożyła protesty wyborcze.

– Składała i czekamy oczywiście na rozstrzygnięcie – dodał poseł PO.

Opozycja mówiła również, że orzekający sędziowie w Sądzie Najwyższym, którzy zostali wybrani za rządów Prawa i Sprawiedliwości, wydadzą korzystne dla partii decyzję. Tak się nie stało – podkreślił prof. Jakub Stelina.

– Odrzucenie takiego protestu uwiarygadnia sędziów nowej izby Sądu Najwyższego – wskazał profesor.

Już jutro Sąd Najwyższy rozpatrzy dwa kolejne protesty złożone przez PiS. Łączenie partia złożyła ich sześć.

– Myślę, że to jest pierwsza decyzja, ale spodziewam się, że pozostałe dotyczące protestów składanych przez partie polityczne będą potraktowane podobnie – przewiduje Marek Sawicki z PSL.

To bardzo możliwy scenariusz – wskazują eksperci.

– Można się spodziewać, że inne składy Sądu Najwyższego rozpoznające pozostałe protesty będą stosowały te same kryteria oceny. Oczywiście nie ma tutaj gwarancji. Możliwe, że inny skład będzie miał inne zdanie na ten temat, ale jest to mało prawdopodobne – mówił prof. Jakub Stelina.

Do Sądu Najwyższego wpłynęło do wczoraj łącznie 235 protestów wyborczych złożonych przez partie, a także osoby prywatne. Cztery lata temu takich protestów było trzy razy mniej.

TV Trwam News

drukuj