fot. PAP/Leszek Szymański

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. pożaru krzyża papieskiego na Mokotowie w Warszawie

Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów umorzyła śledztwo w sprawie pożaru krzyża papieskiego na terenie parafii św. Maksymiliana Kolbego na Mokotowie. Nie doszło do celowego podpalenia, a pożar rozpoczął się prawdopodobnie od jednego ze zniczy.

W kwietniu tego roku na Mokotowie przy ulicy Rzymowskiego spłonął krzyż, przed którym papież Jan Paweł II odprawił 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa (obecnie plac marsz. Józefa Piłsudskiego) pierwszą mszę świętą w Polsce po objęciu Stolicy Piotrowej.

Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, w trakcie śledztwa ustalono, że pierwsze sygnały o pożarze zaczęły napływać do służb od godziny 15.23. Kilka minut później strażacy byli już na miejscu i zaczęli gasić palący się krzyż, a po ugaszeniu rozbierać jego konstrukcję. Strażacy zakończyli działania po godzinie 19.00, a na teren weszli biegli.

„W trakcie czynności procesowych stwierdzono obecność licznych zniczy, zarówno parafinowych, jak i o zasilaniu bateryjnym i kwiatów. W samym pogorzelisku nie ujawniono instalacji i urządzeń, których działanie mogło zapoczątkować spalanie, a także śladów typowych dla celowego podpalenia. W trakcie oględzin nie stwierdzono śladów rozprzestrzeniania się ognia na okoliczne krzewy i budynki kościelne” – przekazał prok. Skiba.

Dodał, że w miejscu tym nie było monitoringu, prokuratura nie ustaliła też bezpośredniego świadka wybuchu pożaru.

„Z opinii z zakresu badań chemicznych wynika, że w pogorzelisku przekazanym do badań nie zidentyfikowano śladów substancji łatwopalnych” – zaznaczył rzecznik warszawskiej prokuratury.

Biegły z zakresu pożarnictwa ocenił, iż na miejscu nie było śladów wskazujących na celowe podpalenie – nie było rozlanej cieczy łatwopalnej. Z jego opinii wynika, że „jedynymi inicjatorami zdolnymi do spowodowania zapłonu ujawnionymi w pogorzelisku były znicze”.

Z ekspertyzy wynika, że przyczyną powstania pożaru był znicz, który albo pękł i od rozlanej parafiny zapaliła się część krzyża, albo zapaliły się sztuczne kwiaty.

„Energia cieplna powstała przy spaleniu sztucznych kwiatów lub od samego płomienia znicza – w ocenie biegłego – jest wystarczająca do zapalenia suchych, osłoniętych blachą trapezową desek, które nie były zabezpieczone do stopnia trudno zapalności” – przekazał prok. Skiba.

Z uzyskanej opinii wynika również, iż pożar powstał u podstawy krzyża przy prawej ścianie, a następnie rozprzestrzeniał się do góry w pustej przestrzeni krzyża.

„Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne. Przysługuje na nie pokrzywdzonym prawo wniesienia zażalenia do sądu” – zaznaczył prok. Skiba.

Spalony krzyż ma zostać odbudowany. Krzyż stał przed kościołem parafialnym św. Maksymiliana Marii Kolbego przy ulicy Rzymowskiego 35. Stanął tam po poświęceniu kościoła w 1999 roku. Była to metalowa konstrukcja obłożona drewnem i obita blachą.

PAP

drukuj