Komisja Europejska przedstawiła reformę systemu ETS – było drogo, a będzie jeszcze drożej. Tymczasem Tusk zapowiada blokadę prezydenckiego referendum ws. unijnej polityki klimatycznej
Unijna reforma systemu ETS podniesie koszty gospodarowania odpadami i koszty transportu – ostrzegają eksperci. „Solidarność” zauważa, że Komisja Europejska nic nie zrobiła dla poprawy sytuacji przedsiębiorstw oraz obywateli.
W piątek Komisja Europejska przedstawiła długo wyczekiwaną reformę unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla.
– Propozycje dotyczące ETS łączą w sobie trzy kluczowe cele: zrównoważone działania na rzecz klimatu, większą konkurencyjność i ogromny impuls dla naszej niezależności – przekonywał unijny komisarz ds. klimatu, Wopke Hoekstra.
KE chce zwiększyć liczbę darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Jednak z drugiej strony po 2030 roku darmowe uprawnienia będą wydawane tylko tym spółkom, które przygotują plan dekarbonizacji, a to tylko jeden z kontrowersyjnych pomysłów związanych z ETS.
– Zostaną do niego dołączone nowe obszary m.in. spalarnie odpadów, czyli bardzo duża bolączka dla samorządów, które już od roku 2031 będą musiały ponosić dodatkowe opłaty – mówiła wiceprzewodnicząca prezydenckiej Rady Energii I Zasobów Naturalnych, Wanda Buk.
Wyższe koszty spalarni przełożą się na wyższe rachunki polskich rodzin – ostrzegł poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.
– Objęcie właśnie choćby spalarni systemem ETS oznacza po prostu dokręcenie śruby – powiedział pos. Zbigniew Kuźmiuk.
Wzrosną koszty transportu, gdyż ETS objąć ma mniejsze statki dziś będące poza systemem. To obciążenia nieznane poza Europą – zauważył prof. Wojciech Piontek.
– Cała wymiana handlowa, którą Europa realizuje, a więc transporty z UE do krajów pozaunijnych, będą droższe. Najwięksi konkurenci Europy – Chiny, Indie, USA – nie za bardzo się przejmują ograniczeniem emisji – wskazał prof. Wojciech Piontek.
Więcej za podróż zapłacą osoby korzystające z podróży lotniczych. Od 2029 roku unijny system obciąży każdy lot lądujący w promieniu 5 tys. km od środka Europy. KE mami państwa zapowiedzią ulgi, która nijak ma się do kosztów, które poniesie np. Polska.
– Mówi o ok. 10 mld euro ulg dla całego przemysłu UE do roku 2030, ale musimy mieć świadomość tego, że jednocześnie wygaszane są dodatkowe uprawnienia, których koszt jedynie dla przedsiębiorców polskich wyniesie 13 mld – powiedziała Wanda Buk.
Zmianie nie ulegnie cel redukcji emisji – to nadal 90 proc. do 2040 roku. Wiceszef „Solidarności”, Bartłomiej Mickiewicz, zauważył, że KE nie zrobiła nic, aby poprawić sytuację przedsiębiorców, a wręcz ją utrudniła. Nie ma działań, które uchronią Polaków przed wdrażanym w 2028 roku kolejnym podatkiem – ETS2.
– Raport „Solidarności” mówi, że po wejściu ETS2 do każdego litra paliwa dołożymy co najmniej złoty pięćdziesiąt – stwierdził Bartłomiej Mickiewicz.
Kancelaria Prezydenta RP mówi o pozornych działaniach KE. W tym tygodniu prezydent Karol Nawrocki ponownie złoży w Senacie wniosek o referendum ws. unijnej polityki klimatycznej. Rządzący już zauważają, że wniosek nie znajdzie ich poparcia niezależnie od nowego pytania, jakie przedstawi prezydent.
– Nie ma żadnego tutaj znaczenia, jakie to będzie pytanie, bo niestety celem tego referendum nie jest to, żeby poprawić życie Polakom – podkreślił Jakub Stefaniak z KPRM.
Kandydat PiS na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek, zauważył, że polskie społeczeństwo na pewno opowiedziałoby się przeciwko systemowi ETS.
– Z pewnością opowiedziałoby się za obniżeniem cen energii, prądu, ciepła o kilkadziesiąt procent, bo tyle by wynosiły obniżki cen energii w Polsce, gdyby nie było ETS-u – podsumował dr hab. Przemysław Czarnek.
System ETS funkcjonuje od 2005 roku. Początkowo cena uprawnień za emisję tony CO2 wynosiła około trzydziestu euro, dziś wynosi ponad osiemdziesiąt.
TV Trwam News




