fot. PAP/Radek Pietruszka

Władze Warszawy bagatelizują patologie dot. funkcjonowania szpitala południowego

Zamiast odpowiedzi na pytania dotyczące afery w Szpitalu Południowym – wykład o regulaminach. W taki sposób ludzie Rafała Trzaskowskiego chcieli zagadać temat. W międzyczasie Stołeczna Operacja Referendalna mobilizuje siły w stolicy.

 

Po raz pierwszy od dwóch tygodni do skandalu w Szpitalu Południowym odniosła się minister zdrowia. Jolanta Sobierańska– Grenda nie ma nic sobie do zarzucenia.

 – Państwo zareagowało w sposób natychmiastowy po stronie instytucji, które są w gestii Ministerstwa Zdrowia – wskazała minister.

Te słowa padły dwa dni po tym, jak sygnalista, były ordynator Szpitala Południowego w Warszawie dr Emil Jędrzejewski ujawnił kolejne szokujące informacje. Szereg błędów miał prowadzić do śmierci pacjentów na SOR, kierowanym przez młodego lekarza i radnego KO Dawida Kacprzyka.

– W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – mówił dr Emil Jędrzejewski w Kanale Zero.

Sesję rady miasta stołecznego Warszawy miało zdominować udzielenie Rafałowi Trzaskowskiemu absolutorium i wotum zaufania za poprzedni rok. Ale tematem głównym stała się patologia w Szpitalu Południowym. Z afery przed radnymi tłumaczył się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Przekonywał, że nie zbagatelizował sprawy, i dowiedział się o niej z… mediów.

– Nie mam możliwości, narzędzi, ani uprawnień, by sprawdzić to, czy np. na SOR politycy byli obsługiwani w inny sposób niż pozostali obywatele naszego miasta – wskazał Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski odniósł się też do zgłoszeń lekarza sygnalisty Emila Jędrzejewskiego. Potwierdził, że Szpital Południowy dostał w lipcu 2025 zawiadomienie od doktora z nieprawidłowościami, ale ratusz się tym nie zajął, bo ówczesny ordynator…nie podpisał się pod zgłoszeniem.

– Wykonał, co prawda, pierwszy krok aby zwrócić uwagę na występujące, jego zdaniem, nieprawidłowości, ale w dokumencie  brakowało podpisu tego byłego ordynatora – oznajmił prezydent Warszawy.

Zebrani Warszawiacy i samorządowcy liczyli, że szczegółów dowiedzą się od zastępcy Trzaskowskiego, Renaty Kaznowskiej, która bezpośrednio nadzoruje warszawskie szpitale. Wiceprezydent przez godzinę nie odniosła się do afery. Czytała za to z kartki kodeks spółek handlowych oraz statut Szpitala Południowego.

Zebrana na sesji opozycja, w tym poseł Adrian Zandberg, liczyła że usłyszą o konkretnych dymisjach konkretnych osób z ratusza odpowiedzialnych za patologie w Szpitalu Południowym.

– Ale zamiast tego usłyszeliśmy wykład z kodeksu spółek handlowych. To nie było poważne wobec mieszkańców, panie prezydencie – zaznaczył Adrian Zandberg, przewodniczący Razem.

Dymisji w warszawskim ratuszu oczekują też radni PiS. Samorządowcy z opozycji zwołali w tej sprawie dodatkową, nadzwyczajną sesję rady miasta. Radny Dariusz Figura przekonuje, że ośmiornica warszawska KO sięga głęboko, nie tylko zarządów szpitali, ale każdej innej spółki miejskiej.

– Nie możemy się zgodzić na to, że ukarani zostaną tylko wykonawcy poleceń politycznych czy może zwolnią portiera – mówił Dariusz Figura, radny m.st. Warszawy.

W międzyczasie Maciej Wilk ze Stołecznej Operacji Referendalnej, w skrócie „SOR”, mobilizuje warszawiaków, by ci jak najliczniej zgłosili się jako wolontariusze do zbierania podpisów, by odwołać włodarza Warszawy.

– To jest wciąż tylko stu wolontariuszy, liczymy na znacznie więcej. Jak będziemy w pełni gotowi, to ruszymy z akcją podpisów. To jest jeszcze kwestia trzech tygodni – podkreślił.

By podjąć próbę odwołania Rafała Trzaskowskiego trzeba zebrać 132 tys. podpisów w 60 dni.

 

TV Trwam News

drukuj