fot. TV Trwam

Dr M. Kawa: Wizyta prezydenta K. Nawrockiego w USA buduje pozycję Polski. Torpeduje to rząd D. Tuska, który poświęca dyplomację kosztem nadchodzących wyborów

Nieformalna wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych na zaproszenie prezydenta Donalda Trumpa buduje naszą pozycję. To też jest odczytywane przez innych partnerów, nie zawsze Polsce przyjaznych. Budzi to pewien respekt, ale i kolejną dobrą aurę wokół naszego państwa. Amerykanie bardzo poważnie podchodzą do swoich uroczystości. A udział w nich prezydenta RP torpeduje polska władza, która nie jest w stanie podjąć odrobiny dyplomacji, kosztem wewnętrznej polityki i nadchodzących wyborów – zaznaczył dr Marek Kawa, amerykanista, w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Prezydent Karol Nawrocki wziął udział w uroczystościach z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Był także na 80. urodzinach prezydenta Donalda Trumpa organizowanych w Białym Domu. Głowy obu państw odbyły krótką rozmowę. Wizyta prezydenta RP była wyśmiewana przez część polityków rządzącej koalicji.

– Gwarancje bezpieczeństwa są dziś dla nas bardzo ważne. One wpływają na gospodarkę, nasze PKB, nasz dobrobyt. (…) Niezależnie od tego, kto rządzi w Stanach Zjednoczonych – czy to będzie administracja demokratyczna, republikańska, czy hybrydowa – trzeba utrzymywać dobre relacje. Obecna dekada pokazała, że kiedy rządziła w Polsce strona konserwatywna, udało się mieć dobre relacje. (…) Amerykanie bardzo poważnie podchodzą do takiej rocznicy. Torpeduje to władza, która nie jest w stanie podjąć odrobiy dyplomacji, kosztem wewnętrznej polityki i nadchodzących wyborów. To smutne. Propaństwowość udawało się nawet utrzymać polskiej postlewicy po 1989 roku. (…) Nawet oni rozumieli naszą obecność w NATO czy dobre relacje – wskazał dr Marek Kawa.

Amerykanista podkreślił, że „przyjaźnie nie determinują pewnych decyzji. To wciąż interesy. (…) Ci, co zajmują się dyplomacją i geopolityką, wiedzą jednak, że często to, co dzieje się nieformalnie w rozmowach kuluarowych, determinuje plany i przyszłość”.

– Często przygotowywane przez wiele miesięcy wizyty bilateralne ograniczają się do podpisywania czegoś, co już jest ustalone. (…) Kiedy jest okazja, żeby być i uaktualnić naszą wiedzę, no to ktoś byłby głupcem, gdyby z tego nie skorzystał. (…) To jest odczytywane przez innych partnerów, nie zawsze Polsce przyjaznych. To też buduje naszą pozycję, że był tam przywódca Polski, ma on bliski kontakt. Budzi to pewien respekt, ale i kolejną dobrą aurę wokół naszego państwa – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.

W niedzielę Stany Zjednoczone oraz Iran ogłosiły zawarcie wstępnego porozumienia pokojowego. Ma to odblokować cieśninę Ormuz. Dr Marek Kawa odebrał to bardziej jako przegrupowanie sił, aniżeli faktyczne dążenie do rozejmu.

– Pozytywne jest to, że Donaldowi Trumpowi udało się sprawić, że w jakiś sposób regionalne siły – od Arabii Saudyjskiej po Katar i Oman, a więc kraje zantagonizowane – przyciągnąć na stronę swoją i Izraela. Chińczycy z kolei nie są skorzy do zaangażowania się w konflikt. (…) Nowe plany ujawniają, że choćby Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar przez pierwszą próbę neutralizacji cieśniny Ormuz będą budować nowe rurociągi. Takie sytuacje wymuszają coś, co wydawałoby się niemożliwe do zrealizowania. Być może za kilka lat cieśnina Ormuz nie będzie już miała takiego znaczenia. (…) W Iranie jest pewien chaos, ale też przez blokadę, izolacjonizm nie wiemy do końca, na ile strona irańska będzie w stanie realizować uzgodnienia. Teheran prawdopodobnie żąda (…) gotówki, pewnego okupu za pokój. Padają astronomiczne kwoty – około 300 mld dolarów, co pokazuje fatalną sytuację gospodarczą Iranu – wskazał amerykanista.

Całą rozmowę z udziałem dr. Marka Kawy można znaleźć [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj