fot. pixabay.com

Polskie finanse w kryzysie. W jaki sposób rząd zamierza podreperować budżet?

Zadłużenie Polski po pierwszym kwartale tego roku przekroczyło 61 proc. PKB, a to uruchamia unijne restrykcje. Rządzący tłumaczą dług rosnącymi wydatkami na służbę zdrowia i obronność. Najwyższa Izba Kontroli ostrzega, że rząd ma problem z uzyskiwaniem dochodów, jakie sam zakłada w budżecie państwa.

61,6 proc. PKB – tyle, zgodnie z metodologią Unii Europejskiej, wyniósł dług publiczny Polski po pierwszym kwartale tego roku. Poseł Łukasz Osmalak z Polski 2050 zauważył, że dług rośnie z powodu ważnych wydatków.

– Wydajemy coraz więcej pieniędzy na ochronę zdrowia czy na kwestie związane z obronnością – wskazał parlamentarzysta.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk przypomniał, że wraz z końcem rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2023 r. dług wynosił 49,6 proc. PKB. Od tego czasu rośnie ekspresowo.

– W tym roku dług samego Skarbu Państwa to będzie koszt ok. stu mld [złotych – radiomaryja.pl], a całego długu ok. 115, nawet 120, czyli więcej niż wydajemy na armię – zwrócił uwagę polityk PiS.

Polska przekroczyła unijny próg dozwolonego zadłużenia, wynoszący 60 proc. PKB, co uruchamia procedurę nadmiernego deficytu. To oznacza, że Komisja Europejska wymusi na Polsce działania naprawcze – przyznał poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy.

Myślę, że tak będzie. Natomiast rząd jest odpowiedzialny, w związku z czym niewątpliwie minister finansów już w tej chwili analizuje, jak ma wyglądać budżet na przyszły rok – mówił Dariusz Wieczorek.

Eurostat ostrzega, że Polska należy do krajów Unii Europejskiej z najwyższym kosztem obsługi długu. Według Komisji Europejskiej relacja polskiego długu do PKB będzie systematycznie rosnąć, gdyż wydatki państwa będą trwale przewyższać dochody. Rząd może ograniczyć wydatki m.in. na programy społeczne lub przygotować nowe podatki.

– Z pewnością w pierwszej kolejności rząd ograniczy wydatki. Rząd ma ograniczone możliwości pozyskania szybkich dochodów – ocenił dr Krystian Mieszkała, ekonomista.

Fatalny stan finansów państwa to nic nowego. Sejm debatował nad udzieleniem rządowi absolutorium z wykonania budżetu państwa za ubiegły rok. Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Mariusz Haładyj, zauważył, że rząd miał problem z uzyskiwaniem dochodów, założonych w ustawie budżetowej.

– Dochody budżetu państwa, budżetu środków europejskich, wyniosły 670 mld złotych. Niestety po raz trzeci z rzędu dochody podatkowe były niższe od planowanych – zaznaczył szef NIK.

Wpływy z VAT-u były o osiem proc. niższe niż zakładano. Wbrew zapewnieniom rządu mamy problem z luką VAT-owską – podkreślił poseł Henryk Kowalczyk z PiS.

– Nie zajmuje się tym nikt. Krajowa Administracja Skarbowych gania strażaków o sikawki, koła gospodyń i sprawdza patelnie zamiast zająć się prawdziwymi dochodami budżetowymi – mówił polityk.

Szef komisji finansów publicznych, poseł Janusz Cichoń z Koalicji Obywatelskiej, przyznał, że obsługa długu była sporym obciążeniem dla finansów państwa.

– Obsługa długu Skarbu Państwa kosztowała 72,8 mld złotych – powiedział parlamentarzysta.

Rząd prowadzi Polskę ku upadkowi – ostrzega były premier Mateusz Morawiecki.

– To jest po prostu dewastacja finansów publicznych – ocenił polityk.

Artur Soboń z Narodowego Banku Polskiego zauważył, że bank wspiera bezpieczeństwo finansowe państwa powiększając swoje rezerwy złota.

– Obecna wielkość rezerw odzwierciedla potencjalne potrzeby polskiej gospodarki także w potencjalnie kryzysowych sytuacjach– zaznaczył Artur Soboń.

NBP ma już 630 ton cennego kruszcu.

TV Trwam News

drukuj