Tusk, Kosiniak-Kamysz i Kierwiński oblali kolejny egzamin z bezpieczeństwa. Do Polski wleciała rakieta i uderzyła w pole na Lubelszczyźnie
Rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną – wszystko wskazuje na to, że rosyjska – i spadła na Lubelszczyźnie. Rząd znalazł się w ogniu pytań, bowiem syreny alarmowe zawyły, ale – jak przekonuje opozycja – za późno. Później przez trzy godziny mieszkańcy nie mieli żadnych wiadomości, bo nie skorzystano z alertu RCB. Politycy rządu z jednej strony przekonują, że wystarczające informacje zamieścili w poradniku bezpieczeństwa rozesłanym po domach, a z drugiej mówią o aktualizacji systemu ostrzegania.
Mieszkańcy Lubelszczyzny obudzili się przerażeni. W środku nocy z łóżka wyrwały ich syreny alarmowe. Rosja prowadziła wtedy zmasowany ostrzał Ukrainy. Polskie wojsko poderwało myśliwce.
– My obserwowaliśmy ponad 20 pocisków manewrujących zbliżających się do granicy z Polską – przekazał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jeden z obiektów zbliżył się o godz. 3.29 na odległość około 5 kilometrów, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód.
Inny – wykryty o godz. 3:40 – próbował przechwycić myśliwiec F-16 – wynika z komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sil Zbrojnych.
„O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych” – napisało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na X.
❗️ Uwaga. W godzinach nocnych narodowe i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły intensywną aktywność bojową lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej. W celu zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej podwyższono gotowość bojową środków systemu obrony… pic.twitter.com/gP28zkKTkx
— Dowództwo Operacyjne RSZ (@DowOperSZ) July 30, 2026
W polską przestrzeń powietrzną wtargnęła rakieta – wszystko wskazuje na to, że CH-101 – która zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości. Premier przekazał, że z dużym prawdopodobieństwem była to rakieta rosyjska.
– Nasz myśliwiec odzyskał kontakt, czyli pełną wiedzę, gdzie jest rakieta tuż przed jej upadkiem. Gdyby leciała dalej, gdyby stwarzała większe zagrożenie, zostałaby zestrzelona – powiedział premier Donald Tusk.
Prof. Marek Walancik z Akademii WSB tłumaczył, że ten rodzajów pocisków charakteryzuje spłaszczony kształt.
– Jego konstrukcja i kształt utrudniają zdecydowanie wykrycie, namierzenie jak i śledzenie – zaakcentował prof. Marek Walancik.
Do sieci trafiło nagranie, na którym słychać eksplozję.
Rosyjska rakieta spadła na Polskę
Podczas nocnego zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę do Polski najprawdopodobniej wleciał rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Według wstępnych ustaleń rakieta przeleciała około 100 kilometrów w głąb polskiego terytorium,… pic.twitter.com/aUx6f2QFgg
— Dominik Serwacki (@DominikSerwacki) July 30, 2026
Rakieta spadła w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
– Wielkość leja, krateru: 10 metrów średnicy, do 5 metrów, nawet więcej, głębokości – przekazał Donald Tusk.
Rząd znalazł się w ogniu pytań, bo syreny alarmowe zawyły, ale o godz. 3:50, czyli już po tym, jak rakieta uderzyła w ziemię w terenie niezabudowanym.
– Nie ma szybszego systemu informowania niż alarm – przekonywał szef MSWiA, Marcin Kierwiński.
„Rzeczywistość jest taka, że rakieta leciała nad Polską przez 6 minut, spadła o 3:46, a syreny alarmowe zostały uruchomione o 3:50” – napisał Rafał Bochenek, poseł i rzecznik PiS, na X.
Czy to ten Poradnik Bezpieczeństwa, o którym mówi Tusk i Kierwiński️
Sygnały alarmowe i komunikaty OSTRZEGAWCZE !!! Czyli przed zdarzeniem- o tym mówi ich poradnik. Papier wszystko przyjmie!
Rzeczywistość jest taka, że rakieta leciała nad Polską przez 6 minut, spadła o 3:46,… pic.twitter.com/awWpNC7w9v
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) July 30, 2026
Dr hab. Przemysław Czarnek z PiS zwrócił uwagę, iż ludzie nie wiedzieli, ani co się dzieje, ani co mają robić.
– Następne trzy godziny czekaliśmy na Lubelszczyźnie na jakiekolwiek informacje na temat tego, co się stało – mówił kandydat PiS na premiera.
Rząd zasugerował, że informacją było już samo wyłączenie sygnałów alarmowych. Szef MSWiA próbował przekonywać, że rząd zadbał o wiedzę na temat procedur w przypadku zagrożenia.
– Zawarte zostały w specjalnym poradniku, który przygotowaliśmy – powiedział minister Marcin Kierwiński.
– Naprawdę warto to przeczytać i sobie przyswoić tę podstawową wiedzę – dodał premier Donald Tusk.
Jednak według jednego z liderów Konfederacji, Sławomira Mentzena, nawet ta wiedza na niewiele by się zdała.
„Schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie” – zauważył Sławomir Mentzen we wpisie na X.
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14.…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 30, 2026
Marcin Ociepa z PiS zauważył, że w czasie kryzysu to rząd odpowiada za komunikację, a dziś w nocy poległ.
– Dlatego, że włączył syreny, ale nie wysłał smsa RCB, który by informował, co się takiego dzieje – mówił poseł Marcin Ociepa.
– Chcemy, żeby na przyszłość te informacje były natychmiast – dodał dr hab. Przemysław Czarnek.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy stwierdził na antenie Polsat News, iż lepiej przekazać precyzyjną niż jakąkolwiek informację.
– Trzeba mieć wiedzę. W czasie rzeczywistym podawanie wiedzy, co to było, jest niemożliwe – oznajmił wicepremier Krzysztof Gawkowski.
Europoseł Michał Dworczyk z Rozwój Plus skomentował, że już dawno postulował, by informacja trafiała do obywateli w oparciu o system mObywatel.
– Na Ukrainie działa system Trwoga, który każdego obywatela informuje, co się dzieje, jakie jest zagrożenie, co należy robić – powiedział Michał Dworczyk.
Prof. Marek Walancik uważa, że Polska musi odrobić lekcję.
– Zdecydowanie więcej powinno być treningów, w zakresie otrzymywania i umiejętności reagowania na te sygnały, w różnych porach – powiedział prof. Marek Walancik.
Po tym, co się stało, premier Tusk rozmawiał z sekretarzem generalnym NATO…
„Ten incydent to kolejny lekkomyślny akt ze strony Rosji i niebezpieczna konsekwencja jej wojny przeciwko Ukrainie” – napisał Mark Rutte, sekretarz generalny NATO, na X.
Discussed with @donaldtusk the violation of Poland’s airspace by a Russian missile. Poland and #NATO activated their air and ground defences. We stand in solidarity with Poland and will continue to strengthen our readiness to defend against any threat, including missile attacks.…
— Mark Rutte (@SecGenNATO) July 30, 2026
Płk prof. Mieczysław Struś ocenił, że rosyjski pocisk wcale nie musiał znaleźć się w naszej przestrzeni powietrznej na skutek błędu.
– Mogło być to również celowe działanie nakierowane na sprawdzenie po raz kolejny sprawności naszej obrony przeciwlotniczej: Polski a także Sojuszu Północnoatlantyckiego – wskazał płk prof. Mieczysław Struś.
Informacje o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej na bieżąco trafiały do prezydenta.
„Oczekujemy precyzyjnych i szczegółowych informacji dotyczących całego przebiegu zdarzenia” – poinformował Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, we wpisie na X.
Prezydent RP Karol Nawrocki na bieżąco otrzymuje informacje o nocnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Od wczesnych godzin porannych Pan Prezydent jest w kontakcie z premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem, ministrem obrony narodowej Władysławem…
— Bartosz Grodecki (@BartoszGrodecki) July 30, 2026
W reakcji na to, co stało się w nocy, Ukraina oczekuje od państw NATO wzmocnienia jej obrony powietrznej.
TV Trwam News



