fot. pixabay.com

Porody domowe remedium rządu na fatalną sytuację porodówek?

Resort zdrowia przymierza się do stworzenia systemu wsparcia dla porodów pozaszpitalnych. Takie porody miałyby być opłacane przez NFZ.

Minister zdrowia wydała zarządzenie powołujące zespół ds. domów narodzin i porodów domowych, który ma określić zasady ich funkcjonowania.

W ocenie poseł Józefy Szczurek-Żelazko z Prawa i Sprawiedliwości jest to kolejna rozpaczliwa próba ratowania sytuacji po likwidacji części oddziałów porodowych w szpitalach.

Była wiceminister zdrowia zauważyła jednocześnie, że finansowanie porodów domowych będzie kosztowniejsze niż utrzymanie konkretnych porodówek.

– Jeżeli chodzi o tworzenie takich zespołów do porodów domowych, podejrzewam, że będzie to bardziej kosztowne niż utrzymanie konkretnego oddziału, ponieważ tych zespołów – skoro mają pełnić swoją funkcję – musi być naprawdę dużo. Oczywiście poród może się odbywać w warunkach domowych, ale bardzo często – szczególnie w przypadku ciąż powikłanych, bliźniaczych czy gdy rodzi kobieta z pewnymi problemami zdrowotnymi – wiąże się z dużym ryzykiem. Dlatego też w pełni nie zapewni to bezpieczeństwa kobietom rodzącym. Odbieram to jako kolejny pomysł pani minister na ratowanie tej sytuacji, do której doprowadził rząd „Koalicji 13 grudnia”, bo niestety porodówki likwidowane są w sposób niekontrolowany – zwróciła uwagę Józefa Szczurek-Żelazko.

Przewodniczącą ministerialnego zespołu ds. domów narodzin i porodów domowych ma być prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, konsultant krajowa w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego.

Zespół ma przekazać minister propozycje rozwiązań dotyczących porodów pozaszpitalnych nie później niż do końca marca przyszłego roku.

RIRM

drukuj