French Open. Porażka M. Chwalińskiej w finale z M. Andriejewą
Maja Chwalińska przegrała z rozstawioną z numerem ósmym rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 w finale wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach ziemnych w Paryżu.
Polskich flag na trybunach było sporo, a intonowane “Maja, Maja” łatwo podłapywali również francuscy kibice. Nie było wątpliwości, kto może liczyć na wsparcie, ale zachowanie publiczności nie było wrogie wobec rywalki.
Bardzo długi, ponad siedmiominutowy był gem otwarcia, w którym Chwalińska serwowała. Po rozegraniu 12 piłek i obronieniu dwóch break pointów, przy trzecim Polka dała się przełamać.
Mirra Andriejewa to jedna z najmocniej serwujących tenisistek, ale początkowo miała nie mniejszy problem z podaniem co Chwalińska. Po 20 minutach i serii czterech przełamań było 2:2.
Piątego gema wreszcie wygrała zawodniczka serwująca i była nią Polka. W dodatku zrobiła to bez straty punktu, a swoją popisową kombinacją, czyli skrótem i lobem, rozpaliła publiczność. Andriejewa szybko jednak odpowiedziała wygranym gemem.
W poprzednich meczach Chwalińskiej w oczy rzucała się znacznie większa liczba niewymuszonych błędów rywalek niż Polki. W finale przyszło jej się jednak mierzyć z tenisistką z wyższego poziomu. Andriejewa, mimo zaledwie 19 lat, od dłuższego czasu plasuje się w najlepszej dziesiątce rankingu i systematycznie “podgryza” ścisłą światową czołówkę.
Rosjanka w półfinale French Open była już dwa lata temu. Na koncie ma pięć tytułów imprez WTA. 24-letnia Chwalińska przed rozpoczęciem turnieju zajmowała w rankingu 114. pozycję, a w Wielkim Szlemie wygrała wcześniej łącznie… jeden mecz.
Ta dziewczyna, ta zawodniczka, ta osoba to jest po prostu —— #RolandGarros #RG2026 #JazdaMaja pic.twitter.com/xi6V9gh9iB
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) June 6, 2026
Od stanu 3:3 sprawy szybko zaczęły iść po myśli Andriejewej. Do końca seta Rosjanka oddała Polce jeszcze tylko trzy punkty. Po 43 minutach była w połowie drogi do tytułu.
Maja Chwalińska w finale zdecydowanie nie była tak zabójczo precyzyjna, jak w poprzednich meczach. Mnożyły się jej błędy, w efekcie drugi set zaczął się od prowadzenia Andriejewej 2:0.
Nawet trybuny nieco przygasły, jakby do wszystkich zaczęło docierać, że ta historia jak ze snu będzie jednak miała przyziemny finał.
Mirra Andriejewa ostatecznej pewności siebie nabrała w trzecim gemie. Serwując zaczęła go od wyniku 0-40, ale potem zdobyła pięć punktów z rzędu. Później Rosjanka długo popełniała tylko pojedyncze błędy, które nie miały większego wpływu na losy poszczególnych gemów. Dopiero gdy prowadziła 5:0, Chwalińskiej udało się utrzymać serwis, za co dostała aplauz.
Być może Andriejewa za mocno zaczęła myśleć o trofeum, bo w kolejnym gemie w jej grę wkradł się pośpiech. Popełniła kilka błędów, co pozwoliło Polce dojść na 2:5 i przedłużyć spotkanie o kilka minut. W kolejnym gemie Rosjanka wróciła jednak do wysokiego poziomu. Po 82 minutach, wykorzystując pierwszą piłkę meczową, zakończyła rywalizację.
Mirra Andriejewa została trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2004 w wieku 17 lat oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.
Maja Chwalińska jest natomiast pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Od 18 maja rozegrała tu dziesięć spotkań i całkowicie odmieniła swoje tenisowe życie.
Występ Chwalińskiej w finale oznacza, że w poniedziałkowym notowaniu listy WTA będzie 21. Wcześniej nigdy nie plasowała się w najlepszej setce. Andriejewa wskoczy na szóste.
SŁODZIAK
Skromność, autentyczność, urok osobisty.
: Maja Chwalińska #RolandGarros #RG2026 #JazdaMaja pic.twitter.com/6WarCVFS98— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) June 6, 2026
***
Wynik finału:
Mirra Andriejewa (Rosja, 8) – Maja Chwalińska (Polska) 6:3, 6:2.
PAP


