
Obraz autorstwa Freepik
[Jestem w Kościele] Tęczowa rewolucja u bram
Akceptacja związków homoseksualnych jako daru Bożego? Taki wniosek płynie z głośnego raportu opracowanego przez jedną z grup roboczych Synodu ds. synodalności. Po kilku dniach medialnej burzy i fali krytyki Sekretariat Generalny Synodu zdystansował się od tego dokumentu, jednak cała sytuacja pokazuje, jak aktywne i coraz bardziej wpływowe są środowiska chcące zmian w nauczaniu Kościoła nt. homoseksualizmu. Wystarczy wspomnieć, że wspierają ich nawet kardynałowie.
Bodaj z największym oburzeniem spotkały się dołączone do raportu świadectwa. Napisali je dwaj mężczyźni, którzy przedstawiają się jako „katolicy pozostający w cywilnych związkach małżeńskich z osobami tej samej płci”. Jak się potem okazało, wspólnym mianownikiem obu świadectw jest o. James Martin, jeden z najbardziej znanych kościelnych lobbystów pro-LGBT i orędownik zmian w nauczaniu Kościoła nt. homoseksualizmu. Ich autorzy są bowiem blisko związani z jezuitą, który – jak wynika z doniesień medialnych – odegrał kluczową rolę we włączeniu świadectw swoich znajomych do raportu.
Obaj mężczyźni prezentują swój homoseksualny styl życia jako coś pozytywnego. Brak tam jakichkolwiek odniesień do Objawienia czy katechizmu Kościoła, jest tylko afirmacja dla własnych, obiektywnie złych wyborów i nazywanie swojego homoseksualizmu darem od Boga. Odnosząc się do tych świadectw, główny tekst posuwa się nawet do następującego stwierdzenia: „Grzech, co do swego korzenia, nie istnieje w (homoseksualnym) związku pary, ale w braku wiary w Boga, który chce naszego spełnienia”. Raport grupy roboczej nr 9 można jednak krytykować nie tylko za podważanie nauczania Kościoła, ale także za zaprzeczenie idei synodalności. Zabrakło w nim bowiem jakiejkolwiek reprezentacji katolików ze skłonnościami homoseksualnymi, którzy respektują nauczanie Kościoła i żyją w czystości. Co więcej, w jednym ze świadectw w negatywnym świetle przedstawiono Courage International, największy na świecie apostolat dla osób homoseksualnych. Chyba nikogo nie zaskoczy, że organizacja ta nie utwierdza ich w błędzie, lecz pomaga im żyć w wierności Ewangelii.
Pewnym pozytywem jest reakcja Sekretariatu Generalnego Synodu, jednak błędem byłoby sprowadzenie tego dokumentu do wypadku przy pracy i całkowicie marginalnej sprawy. W tym samym czasie ukazała się bowiem książka pt. „Geje i katolicy: Kościół wystawiony na próbę rzeczywistości”, do której wstęp napisał ks. kard. Jean-Paul Vesco z Algierii. Według niego homoseksualizm należy do porządku stworzenia i nie można nazywać tego rodzaju skłonności mianem nieuporządkowania. To tylko ostatni z wielu przykładów chęci zerwania z ortodoksją u najwyższych przedstawicieli Kościoła. Z drugiej strony jednak budujące jest chociażby stanowisko ks. kard. Willema Eijka, prymasa Holandii, który dokonał kompleksowej krytyki wspomnianego raportu
Kluczowe będzie jednak to, jak do tych kwestii podejdzie Ojciec Święty. Niewykluczone, że reakcja Sekretariatu Generalnego Synodu mogła mieć miejsce właśnie na prośbę Papieża lub jego współpracowników. Papież stawia sobie bowiem za cel uspokojenie napięć, które w ostatnich latach coraz bardziej targają Kościołem. Wprawdzie ostatnio Leon XIV ostrzegł przed przeakcentowaniem kwestii moralności seksualnej, jednocześnie otwarcie skrytykował niemieckich biskupów za sformalizowane błogosławieństwa par jednopłciowych. Z kolei niedługo po wyborze na Stolicę Piotrową Papież wykluczył zmianę doktryny Kościoła nt. seksualności i małżeństwa. Możemy więc mieć uzasadnioną nadzieję, że ten szokujący raport trafi tam, gdzie jego miejsce, czyli na śmietnik.
Wojciech Grzywacz


