Rośnie deficyt budżetowy Polski
Minister finansów, Andrzej Domański, podkreśla, że wie, jak zredukować tegoroczny deficyt. Chce to zrobić nie szkodząc wzrostowi gospodarczemu i wydatkom na obronność. Opozycja zauważa, że rząd już oszczędza na wydatkach, a to przekłada się na finansowe problemy szpitali i odwoływane zabiegi.
Z roku na rok finanse państwa są w coraz gorszym stanie. GUS wskazuje, że w ubiegłym roku deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych sięgnął rekordowych niemal 284 mld zł. W tym roku deficyt może być jeszcze wyższy, gdyż od początku roku jego wartość rośnie w niespotykanym dawno tempie. Jednak minister finansów, Andrzej Domański, zapewnia, że tegoroczny deficyt będzie ograniczany.
„Polska ma plan stopniowej redukcji deficytu. To nie może odbyć się kosztem gospodarki, nie może się odbyć kosztem nakładów na obronę” – zaznacza Andrzej Domański.
Polityk nie podaje szczegółów. Polskie zadłużenie znalazło się pod lupą Komisji Europejskiej, która wdrożyła procedurę nadmiernego deficytu. Problemem tym zajmuje się Stały Komitet Rady Ministrów, który ma ograniczyć zadłużenie do 2028 roku. Wydatki już redukuje Ministerstwo Finansów – podkreśla poseł Koalicji Obywatelskiej, Adrian Witczak.
– Doprowadzamy do takiej sytuacji, aby polski budżet był jeszcze bardziej wydajny. I to się udaje, bo widzimy dzisiaj, że polska gospodarka jest jedną z największych na świecie – przekonuje Adrian Witczak.
Deficyt i dług rosną w zaskakującym tempie, a minister finansów nie panuje nad tym – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Kuźmiuk. Zeszłoroczny deficyt osiągnął poziom 7,3 proc. PKB, choć Andrzej Domański obiecywał niższy poziom.
Tymczasem rządzący regularnie okrajają wydatki na zdrowie. Szpitale odwołują zabiegi, ograniczają badania na tomografem. Minister finansów zapewnia, że nie zabierze środków na obronność. Zbigniew Kuźmiuk zauważa jednak, że rząd chce wspierać bezpieczeństwo poprzez kolejne zadłużanie się.
– Mechanizm SAFE to jest zastępowanie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych pieniędzmi europejskimi, ale one też mają charakter pożyczkowy, więc trzeba je do deficytu i długu doliczać – zaznacza Zbigniew Kuźmiuk.
Poza deficytem budżetowym mamy jeszcze problem z długiem publicznym, czyli sumą deficytu budżetowego i zadłużenia samorządów oraz funduszy celowych takich jak ZUS. Dług publiczny wyniósł 2 biliony 335 miliardów złotych i w tym roku przekroczy konstytucyjny próg 60 proc. PKB. Rząd będzie musiał wprowadzać oszczędności.
– To jest sygnał alarmowy, żebyśmy jako państwo zaczęli wychodzić z tych problemów, bo to dla finansów publicznych jest ogromne obciążenie – wskazuje Marek Wardaszka, ekonomista.
Wdrożenie procedur naprawczych może oznaczać ograniczenie waloryzacji rent i emerytur, ograniczenie czy likwidację programów społecznych takich jak 800 Plus, dalsze cięcia w ochronie zdrowia czy podwyżki podatków.
TV Trwam News



