Koalicja rządząca – po nagłym zakończeniu bojkotu Trybunału Konstytucyjnego – wywiera presję na prezydenta, by ten przyjął przysięgę od wybranych kandydatów na sędziów
Prezydent Karol Nawrocki w najbliższym czasie ma zdecydować, czy przyjmie przysięgę od sześciu prawników, których koalicja rządząca wybrała na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Rząd i posłowie sejmowej większości naciskają na prezydenta, aby przyjął przysięgę od tych osób. Tymczasem jest wiele wątpliwości, czy prawnicy zostali prawidłowo wybrani.
Przez prawie półtora roku koalicja rządowa bojkotowała Trybunał Konstytucyjny. Nie publikowano orzeczeń i nie wybierano nowych sędziów na zwolnione miejsca. To zmieniło się 13 marca. Koalicja hurtowo wybrała sześciu prawników do Trybunału. Teraz naciska na prezydenta, aby przyjął od nich przysięgę.
– My naprawdę liczymy na to, że pan prezydent zastosuje się do obowiązujących przepisów i to ślubowanie przyjmie – zaznaczył Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej z Lewicy.
Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zasugerował nawet, że jeśli prezydent nie przyjmie ślubowania, to sprzeniewierzy się obowiązkom głowy państwa.
– Na prezydencie ciążą konstytucyjne obowiązki. Teraz wyobraźmy sobie, że prezydent mówi: a ja się z tych obowiązków nie chcę wywiązywać, bo nie – wskazał Waldemar Żurek.
Prezydent nie musi przyjmować ślubowania od każdego wybranego przez Sejm sędziego. Zwrócił na to uwagę konstytucjonalista, prof. Ryszard Piotrowski.
– Mogą zaistnieć takie sytuacje, które w sposób obiektywny będą nakazywały prezydentowi chronić wyższą wartość, aniżeli przyjęcie ślubowania, jaką stanowi nadrzędność Konstytucji. Jakie to mogą być wypadki? Na przykład wady dotyczące procedury wyboru sędziego – wyjaśnił prof. Ryszard Piotrowski.
I takie wady zaistniały – podkreślił szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki. Powołuje się przy tym na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, kierowanego jeszcze przez Andrzeja Rzeplińskiego.
– Odnosząc się do treści artykułu 194. Konstytucji, mówił bardzo wyraźnie o zasadzie indywidualizacji wyboru. To znaczy, że konkretny sędzia wstępuje w miejsce konkretnego ustępującego sędziego i w konkretną kolejną kadencję. Tego ten Sejm nie zrobił – zauważył Zbigniew Bogucki.
O tę wadę procesu wyboru kandydatów do TK pytał marszałka Sejmu minister Bogucki – przypomniał poseł Zbigniew Kuźmiuk.
– Jest poważna wątpliwość konstytucyjna, na którą nie odpowiedział pan marszałek – zaznaczył Zbigniew Kuźmiuk.
Inną wadą procesu wyboru był brak dostatecznego czasu na zapoznanie się z kandydatami do Trybunału Konstytucyjnego. Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, ogłosił termin zgłaszania nazwisk kandydatów na sędziów 11 marca do godziny 12.00, a głosowanie przeprowadzono dwa dni później. Koalicja rządowa spodziewa się, że prezydent nie przyjmie ślubowania od sześciu sędziów.
– Więc my musimy ten plan B zastosować – stwierdził minister sprawiedliwości.
Minister Żurek nie zdradził wprost na czym polega ów plan B. Według mediów ma to być przyjęcie ślubowania przez marszałka Sejmu.
– Dla mnie plan B to jest plan bezprawia. Bo albo mamy plan zgodny z polską konstytucją, plan zgodny z ustawami, albo plan bezprawia – podkreślił Zbigniew Bogucki.
Zaprzysiężenie kandydatów na sędziów TK przed marszałkiem miałoby poważne skutki dla Państwa – wskazał poseł Zbigniew Kuźmiuk.
– To oznacza pójście na już kompletne łamanie w Polsce prawa, w zasadzie na materializację w pełni zamachu stanu – ocenił Zbigniew Kuźmiuk.
Konstytucja ani ustawy nie określają prezydentowi terminu przyjęcia ślubowania sędziów Trybunału. W Trybunale Konstytucyjnym jest wniosek PiS o zbadanie zgodności z konstytucją procedury wyboru sędziów do tego najważniejszego sądu w państwie.
TV Trwam News



