Kolejna odsłona ataków obozu władzy na prezydenta. Tym razem rządząca koalicja chce ograniczyć możliwość sejmowych wystąpień przedstawicieli głowy państwa
Władza otwiera kolejny front walki z prezydentem. Po atakach na Karola Nawrockiego za spotkanie z Viktorem Orbanem, po krytyce zbliżającej się wizyty w USA, koalicja rządowa chce cenzurować w Sejmie przedstawicieli głowy państwa.
Trwają prace nad zmianą regulaminu Sejmu. Przepisy ograniczą możliwość zabierania głosu w każdym momencie sejmowej debaty, m. in. szefowi Kancelarii Prezydenta.
– Będzie mógł w każdym punkcie jednorazowo zabrać głos – wyjaśnił poseł Polski 20250, Łukasz Osmalak.
Minister Zbigniew Bogucki w ostatnich tygodniach regularnie pojawia się w Sejmie i punktuje rząd.
– Było 15 poprawek zgłoszonych w Senacie. Nie przyjęliście ani jednej. I mówię z tego miejsca, że ta ustawa zjedzie do Wysokiej Izby szybciej niż pan premier w Dolomitach na nartach, bez podpisu pana prezydenta – mówił w lutym br. Zbigniew Bogucki.
Zmiana regulaminu to de facto zablokowanie głosu prezydenta w Sejmie – wskazał poseł Krzysztof Szczucki z PiS.
– Chce się Zbigniewa Boguckiego ocenzurować, odmówić mu prawa do występowania. Chce się zatkać mu usta tylko dlatego, że jest skuteczny, konsekwentny i mówi po prostu prawdę – zaznaczył Krzysztof Szczucki.
Rząd od kilku dni ostro krytykuje prezydenta Nawrockiego za spotkanie z premierem Węgier, Viktorem Orbanem, który utrzymuje kontakty z Putinem.
– Jedynym uzasadnieniem tej wizyty była chęć wsparcia premiera Orbana w jego kampanii wyborczej – stwierdził szef MSZ, Radosław Sikorski.
Do ataku na Karola Nawrockiego przyłączyły się prorządowe media po tym, jak dziennikarz TVN-u podczas konferencji prezydentów Polski i Węgier wykrzykiwał pytania o stosunek do prezydenta Rosji. Prezydent Nawrocki, który chwilę wcześniej nazwał Putina zbrodniarzem, ostro odpowiedział dziennikarzowi.
– Pan nie słuchał co ja myślę o Putinie, panie redaktorze? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski – zwrócił się do dziennikarza Karol Nawrocki.
Do atakowania prezydenta włączył się Roman Giertych.
– To jest postawa takiego chamidła, który wychodzi i wymachuje palcem – ocenił poseł KO.
Kancelaria Prezydenta przypomina w odpowiedzi spotkania premiera Tuska z Putinem, ministra Sikorskiego z Ławrowem, a pytania TVN nazywa prowokacją.
– Jak się jest prowokatorem-dziennikarzem, to trzeba się liczyć z tym, że również ktoś może skomentować twardo dane zachowanie – przekonywał Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
Kolejny atak na prezydenta dotyczy jego wizyty w USA i udziału w konferencji amerykańskich środowisk konserwatywnych CPAC. Karol Nawrocki będzie tam gościem specjalnym. Szef MSZ, Radosław Sikorski, zasugerował, że wizyta nie ma charakteru oficjalnego i prezydent powinien sam za nią zapłacić. W podobnym tonie wypowiedział się też premier.
– Wybiera się na polityczną, partyjną imprezę do Stanów Zjednoczonych – stwierdził Donald Tusk.
Tu też Kancelaria Prezydenta przypomina: w zeszłym roku minister Sikorski także brał udział w konferencji CPAC, o co wcześniej bardzo mocno zabiegał. Ta hipokryzja władzy ma konkretny cel – zaznaczył poseł Andrzej Śliwka z PiS.
– Donald Tusk tymi atakami na pana prezydenta Karola Nawrockiego chce karmić ten najtwardszy, najbardziej radykalny swój elektorat spod znaku „Silnych Razem”, można powiedzieć ze stajni Romana Giertycha – podkreślił Andrzej Śliwka.
Dr Leszek Pietrzak wskazał na inny powód konfliktowania się rządu z prezydentem.
– To jest kolejny argument Koalicji Obywatelskiej, aby przesłonić katastrofalną sytuację finansową w Polsce – zwrócił uwagę dr Leszek Pietrzak.
Mimo ataków prezydent Nawrocki kolejny miesiąc z rzędu cieszy się w sondażach największym zaufaniem społecznym wśród polityków.
TV Trwam News



