fot. fb. com/franciszkaniewtoruniu.net

O. J. Berus OFM o ciszy Wielkiej Soboty: Z jednej strony cisza nas boli, ale z drugiej strony jest ona językiem Boga. Miłość jest cicha, a Bóg jest miłością, dlatego jako ludzie boimy się ciszy, bo odzywa się w nas sumienie, czyli głos Boga w naszym sercu

My nie jesteśmy przyzwyczajeni do ciszy, wszędzie wokół nas jest hałas. Czasem widzimy, że adoracja musi być prześpiewana, przetańczona, a gdzie tu jest cisza. Z jednej strony cisza nas boli, ale z drugiej strony jest ona językiem Boga. Miłość jest cicha, a Bóg jest miłością, dlatego my jako ludzie boimy się ciszy, bo odzywa się w nas sumienie, czyli głos Boga w naszym sercu. Nie wiemy, co się z nami wtedy dzieje, bo jesteśmy wyjęci z hałasu. Kto jednak przeżyje ciszę, to będzie miał naprawdę duże efekty – podkreślił ojciec Justyn Berus OFM, dyrektor Franciszkańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, duszpasterz wspólnoty „Między Nami Kobietami” i „Nowe Pokolenie Ojców”, w rozmowie z portalem radiomaryja.pl.

Triduum Paschalne to wyjątkowy czas w kalendarzu liturgicznym obejmujący trzy dni przygotowania do zmartwychwstania Chrystusa. Każdy z nich ma swoją specyficzną wymowę – od wieczoru Wielkiego Czwartku, przez mękę Chrystusa w Wielki Piątek, po ciszę i oczekiwanie Wielkiej Soboty. To właśnie podczas obrzędów Triduum Paschalnego można najpełniej doświadczyć duchowego przesłania Wielkanocy: cierpienia i odkupienia Chrystusa oraz nadzieję zmartwychwstania, które mają przypominać, że święta te są przede wszystkim drogą człowieka ku zbawieniu.

Osobiście staram się przeżywać Triduum Paschalne całościowo i kompleksowo, mam świadomość tych wielkich trzech dni, a potem Niedzieli Zmartwychwstania. Istotne jest dla mnie piękno liturgii i to, aby była ona zgodna z przepisami. Chodzi o to, by nie żałować na nią czasu, ale też by jej sztucznie nie przedłużać. Ważne, żeby wymowne było to, co dzieje się podczas liturgii, bo to jest wymowa całych Świąt Wielkanocnych, przygotowania i przeżywania tego, co przeżywali apostołowie, Chrystus i Matka Boża. Każdy z trzech dni Triduum Paschalnego ma szczególną wymowę, nawet cierpienie Chrystusa. Tutaj pojawia się świadomość odkupienia i tego, że to wszystko, co się dzieje, jest po to, aby człowiek był zbawiony – oznajmił duchowny.

Po wydarzeniach Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku przychodzi cisza Wielkiej Soboty. To moment, w którym zatrzymuje się codzienny hałas, a w sercu odzywa się sumienie – głos Boga, który wcześniej zagłuszał ruch i pośpiech. Cisza bywa trudna, bo wymaga od nas uwagi i wyjścia poza zwykłe bodźce, ale jest też językiem Bożej miłości. Kto potrafi ją przeżyć, doświadcza duchowej głębi i wewnętrznego wyciszenia, które w zgiełku dnia codziennego są niemożliwe do osiągnięcia.

My nie jesteśmy przyzwyczajeni do ciszy, wszędzie wokół nas jest hałas. Czasem widzimy, że adoracja musi być prześpiewana, przetańczona, a gdzie tu jest cisza. Z jednej strony cisza nas boli, ale z drugiej strony jest ona językiem Boga. Miłość jest cicha, a Bóg jest miłością, dlatego my jako ludzie boimy się ciszy, bo odzywa się w nas sumienie, czyli głos Boga w naszym sercu. Nie wiemy, co się z nami wtedy dzieje, bo jesteśmy wyjęci z hałasu. Kto jednak przeżyje ciszę, to będzie miał naprawdę duże efekty – wyjaśnił dyrektor Franciszkańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu.

Zmartwychwstanie to zagadnienie, które dla wielu pozostaje trudne do pełnego zrozumienia. Wierzymy w nie, choć nikt go nie widział, a sama jego istota wymyka się ludzkim pojęciom. Dla niektórych oznacza powrót do poprzedniego życia, jednak według nauki Jezusa jest to coś zupełnie innego. Badania pokazują, że niecałe 50 procent katolików i chrześcijan rzeczywiście wierzy w zmartwychwstanie, co sprawia, że często bardziej skupiamy się na doczesnym świecie, mimo że chrześcijanie powinni żyć nie z tego świata. Choć pełnego zrozumienia nie da się osiągnąć, samo przyjęcie tej tajemnicy wiary ma głębokie znaczenie.

Myślę, że mało kto rozumie, czym tak naprawdę jest zmartwychwstanie. Wierzymy w zmartwychwstanie, ale nikt go nie widział. Nie da się tego do końca zrozumieć, trzeba w to po prostu uwierzyć. Oczywiście mamy różne spojrzenie na zmartwychwstanie. Są ludzie, dla których to będzie powrót do poprzedniego życia, a to nie będzie to samo. Jezus sam pokazuje, iż jest to coś zupełnie innego. Sama wiara w zmartwychwstanie jest dość ciekawa. Parę lat temu były badania, które pokazały, że tylko niecałe 50 procent katolików i chrześcijan wierzy w zmartwychwstanie. To powoduje, że bardziej skupiamy się na tym, co jest na świecie, a chrześcijanie nie są z tego świata. Z jednej strony dobrze jest myśleć o zmartwychwstaniu, ale z drugiej strony nie widzę konieczności, żebyśmy do końca zrozumieli, co to jest – stwierdził duszpasterz.

Kiedy nadejdzie Niedziela Zmartwychwstania, warto pamiętać, że istotą świąt nie jest jedynie suto zastawiony stół. To czas, by zatrzymać się nad tym, co najważniejsze – nad wiarą, nad obecnością bliskich i nad sensem życia, który przypomina triumf życia nad śmiercią. Ojciec Justyn Berus OFM podkreślił, że do wielkanocnego stołu warto zabrać radość z Zmartwychwstania Pańskiego.

Monika Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj