Polscy gospodarze ruszają z pracami polowymi – rząd Donalda Tuska w dalszym ciągu nie reaguje na narastające problemy na rynku paliw i nawozów
Rolnicy otwarcie mówią o swoim rozgoryczeniu i nie kryją frustracji wobec bierności rządu w obliczu narastających problemów na rynku paliw i nawozów. Sytuacja jest poważna, ponieważ gospodarze ruszają z pracami polowymi.
Cena oleju napędowego osiągnęła już poziom około ośmiu złotych za litr. Rolnicy skarżą się też na wzrost cen nawozów sztucznych, a także na ich niedobór. Wiosna to czas, kiedy rolnicy potrzebują więcej paliwa w związku z rozpoczęciem prac polowych. Gospodarze wskazują, że niskie ceny płodów rolnych nie pozwoliły im wcześniej zakupić większych ilości oleju napędowego.
Orlen przekazał, że obniżył marże na paliwa i zaproponował weekendowe promocje. Rząd również dysponuje instrumentami, które mogłyby odciążyć portfele. Krzysztof Gałaszkiewicz, gospodarz i samorządowiec z Lubelszczyzny, wskazuje jednak, że rząd pozostaje bierny.
– Jest mi bardzo przykro, że rząd nie reaguje i nie stabilizuje rynku, bo ma do tego narzędzia, szczególnie jeżeli chodzi o olej napędowy, gdzie może obniżyć podatek akcyzowy, stawkę VAT, tak aby rolnicy mogli wyjść i uzyskać chociaż minimalne zyski za swoje tegoroczne płody rolne. Do tej pory sytuacja z roku na rok jest coraz gorsza, jeśli chodzi o rolnictwo – wskazuje Krzysztof Gałaszkiewicz.
Krzysztof Gałaszkiewicz przypomina, że inaczej wyglądała sytuacja w momentach kryzysowych za poprzedniej władzy, kiedy rząd Zjednoczonej Prawicy reagował szybko. Jak zauważa, po rosyjskiej agresji na Ukrainę rolnicy otrzymali dopłaty do nawozów i paliwa. Wspierała ich też Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Warto zwrócić uwagę, że sytuacja rolników przełoży się na konsumentów, wyższe koszty produkcji oznaczają wzrost cen żywności w sklepach.
RIRM




