fot. pixabay.com

Producenci mleka po raz kolejny znaleźli się poniżej granicy opłacalności produkcji

Producenci mleka walczą o przetrwanie. Początek roku przyniósł wyraźne obniżki cen mleka, co odbija się na hodowcach bydła mlecznego. W wielu przypadkach cena w skupach nie pokrywa kosztów produkcji.

Znaczący wzrost produkcji w ub.r. na całym świecie doprowadził do spadku cen mleka i artykułów mleczarskich. Choć na rynkach pojawiają się obecnie sygnały możliwego wzrostu cen, nie przekłada się to na sytuację w Polsce.

Prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, Jarosław Malczewski, zauważył, że ceny w Polsce w dużej mierze kształtowane są przez politykę największych sieci handlowych, które odpowiadają za ponad 50 procent rynku detalicznego. Sytuację dodatkowo mogą skomplikować unijne umowy o wolnym handlu.

– Jeśli będzie szerokie otwarcie, tak jak ma to miejsce obecnie, że jest Mercosur, umowa stowarzyszeniowa ze Stanami Zjednoczonymi i otwarcie na Ukrainę, to stan obecny może być stanem trwałym. Mamy nową rzeczywistość gospodarczą od 1 stycznia 2026 roku. Natomiast jeśli będziemy się bronić różnego rodzaju mechanizmami ochronnymi, jak miękkie bariery wejścia, czyli ochrona producentów przez rynek, to mamy szansę utrzymać silną pozycję w Unii Europejskiej i na świecie – ocenił Jarosław Malczewski.

Niskie ceny mleka mogą doprowadzić do spadku liczby producentów. Ekspert przyznał, że nie spodziewa się jednak znaczącego obniżenia produkcji mleka.

Rynek mleka w Polsce koncentruje się głównie na dostawach krajowych, które stanowią około 70 procent produkcji. Pozostała część trafia na eksport. Na rynku światowym w produkcji dominują USA, Nowa Zelandia oraz Unia Europejska. Nowa Zelandia wypiera UE w dostawach mleka na chiński rynek.

RIRM

drukuj