Politycy PiS domagają się pełnych informacji dot. programu SAFE
Politycy Prawa i Sprawiedliwości domagają się ujawnienia pełnych dokumentów dotyczących kosztów i warunków realizacji programu SAFE.
W piątek Sejm przyjął senackie poprawki do ustawy wdrażającej SAFE. Dokument czeka teraz na podpis prezydenta Karola Nawrockiego. Polska ma otrzymać blisko 44 mld euro na obronność w formie oprocentowanych pożyczek.
Posłowie PiS-u na konferencji zwracali uwagę, że rzeczywiste koszty programu nie są ujawniane. Dodali, że według analizy Instytutu Podatków i Finansów Publicznych, w większości symulacji pożyczka w złotówkach byłaby tańsza niż kredyt SAFE w euro.
Poseł PiS-u, Bartosz Kownacki, zauważył, że – wbrew zapowiedziom rządzących – polskie firmy mające uczestniczyć w programie, w tym producenci amunicji, nie posiadają gotowych fabryk, a proces uruchomienia produkcji zajmuje wiele lat.
– Nie ma fabryki. Każdy, kto troszeczkę orientuje się w produkcji zbrojeniowej wie, że to nie jest tylko kwestia wybudowania fabryki. Nie jest to tylko kwestia pozyskania, ale to jest kwestia uzyskania stosownych certyfikatów, poświadczeń bezpieczeństwa przemysłowego, stosownych koncesji. Cały proces zorganizowania produkcji często trwa kilka lat, a co dopiero sama produkcja, więc tak naprawdę tej fabryki dziś nie ma. Dlatego my żądamy zwołania sejmowej Komisji Obrony Narodowej, posiedzenia wyjazdowego tej komisji, w fabryce, która rzekomo istnieje, która ma być jednym z największych beneficjentów programu SAFE. Lista programu SAFE to też jest lista widmo – zaznaczył Bartosz Kownacki.
💬 Poseł PiS @KownackiBartosz: Program SAFE to swoisty program widmo. Nie ma dokumentów, które wskazywałyby na korzyści tego programu. Dzisiaj producenci amunicji to też producenci widmo. To nie jest tylko kwestia wybudowania fabryki i pozyskania maszyn, ale też uzyskanie… pic.twitter.com/dug9Y3CoU9
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) February 27, 2026
Posłowie PiS-u wskazali, że część zamówień może być realizowana z udziałem zagranicznych partnerów z Czech, Słowacji, Węgier czy Francji, a nie w polskich zakładach.
To – jak dodali – ograniczy rzeczywiste korzyści dla krajowego przemysłu zbrojeniowego.
RIRM



